Valyen Songbird „Kolędy Polskie inaczej” – recenzja.

Współistniejąc z wszędobylskimi ozdobami napadł mnie nastrój świąteczny a z nim w moje ręce wpadła płyta „Kolędy Polskie inaczej” w wykonaniu śląskiej wokalistki Valyen Songbird.

Jak mówi autorka album jest owocem dziecinnej potrzeby ukazania własnej interpretacji kolęd w dwójnasób: z jednej strony udziwnionej i autorskiej a z drugiej strony klasycznej i użytkowej – aby wykonanie można było wzbogacić własnym głosem podczas celebracji świąt Bożego Narodzenia.

Utwory umieszczone na płycie jednakże zostały potraktowane jako materiał melodyczno-harmoniczny a nie tylko tradycyjne piosenki celebrowane raz w roku z silnie religijnym naznaczeniem.

Kolędy zostały na albumie ułożone z nieprzypadkowa kolejnością – od najprostszej , tradycyjnej po bardziej dryfującą w kierunku prog lub art rocka gdzie nastroje i techniki przeplatają się jak w kalejdoskopie nie pozwalając na znużenie bądź znudzenie materiałem.

Wokalistka operuje obydwoma rejestrami głosu a także dużą jego skala i dynamika co świadczy o niezwykłym kunszcie i umiejętnościach Valyen. Obserwujemy tu cały wachlarz barw i technik używanych przez artystkę a także doskonale dopracowane aranżacje wokalne, fortepianowe i smyczkowe.

Na płycie znajduje się 13 Polskich kolęd śpiewanych sopranem bądź w duecie z towarzyszeniem fortepianu. W czterech przypadkach występuje akompaniament instrumentów smyczkowych. Kolejne utwory charakteryzują się wyważoną równowagą między klasycznym stylem a art rockowym a nawet progresywnym.

Ważnym elementem, na który warto zwrócić uwagę jest to, że wykonanie obejmuje wszystkie istniejące zwrotki, co jest miłym akcentem dla tych, którzy znają tylko te pierwsze. Ewenementem jest “Cicha noc” której tekst jest zaczerpnięty z tradycji śląskiej, którą artystka od urodzenia silą rzeczy kultywuje.

„Nie było miejsca” i „Zaśnij dziecino” to duety Valyen z Damienem Kavichem gdzie pięknie korespondują ze sobą żeńska i męska barwa głosy i techniki wykonawcze jakimi glosy te się charakteryzują.

„Przystąpmy do szopy” , „Bracia patrzcie jeno” oraz „Pójdźmy wszyscy do stajenki” i „Przybieżeli do Betlejem” charakteryzują się skocznym rytmem i aranżacjami przywodzącymi na myśl interpretację Grzegorza Turnaua, której to inspiracji Valyen Songbird nie ukrywa.

Na szczególną uwagę zasługuje zaśpiewana przepięknie barwowo „Mizerna cicha”, oraz przebogate melodyjnie wokalizy przeplatające melodię „O gwiazdo betlejemska”.

W „Lulajże Jezuniu” i „Gdy śliczna Panna” środek wykonawczej ciężkości przypada na przeplatające się stylistycznie aranżacje i sposoby śpiewania – od prostego i ciepłego poprzez soulowo urozmaicony aż po operowy patos.

Kolęda stanowiąca wyjątek językowy wśród innych polskojęzycznych stanowi pieśń bożonarodzeniowa „Adeste Fideles” gdzie słyszymy łacińskie pienia w wykonaniu trójgłosu żeńskiego w finalnym fragmencie ozdobione sekcją smyczkowa.

Moim faworytem na płycie (oprócz mojej ulubionej pt.„Mizerna cicha”) jest „Jezus malusieńki”. Zachwycająca i różnorodna pod względem użytej barwy zawiera fragmenty w ujęciu tradycyjnym a także soulowym i artrockowym. Pojawia się tu wątek melodyczny przypominający piosenkę „Pamiętasz była jesień” ale to być może tylko moja swobodna sugestia.

Na koniec pozostawiłam sobie nieliczne i niejednoznaczne zarzuty jakie mogłabym postawić usłyszanemu materiałowi dźwiękowemu.

Zauważalny jest brak płynnego przechodzenia między barwami co może być zarówno zarzutem jak i zaletą wypływająca ze specyfiki nagraniowej. Musze tu przyznać , że zdecydowanie jestem zwolenniczką barwy czystej i naturalnej niż operowej „postawionej” z dużą amplitudą vibrato. Ale to już kwestia gustu , o którym – jak wiadomo – się nie dyskutuje. Z większym zachwytem przyjęłabym także wykonawstwo kwartetu smyczkowego miast smyczków cyfrowych jednak materiał został zarejestrowany metodą home recording, od której nie ma co nadmiernie wymagać.

Podsumowując i biorąc pod uwagę moje prywatne preferencje i sentymentalizm płynący ze wspomnień z dzieciństwa trudno sobie wymarzyć nagrania, które wierniej oddawałyby klimat i atmosferę świąt Bożego Narodzenia. Myślę również, iż dzięki temu , że wykonania są oryginalne ale „nieprzekombinowane” każdy ze słuchaczy znajdzie w nich coś dla siebie. Zastosowanie dla albumu Valyen Songbird znajda zarówno ci którzy lubią kolędy śpiewać jak i ci, którzy ograniczają się do ich słuchania. Ja osobiście czekam na autorski materiał Valyen Songbird oparty całkowicie na jej kompozycjach – i jestem jak najlepsze myśli.

Agata Pawłowicz