Tomasz Radzikowski (Black Altar, Spirits Way i One Shot Eye)

1. W tym roku dołączyłeś do Black Altar. Powiedź, dlaczego podjąłeś taką decyzję?

Tomasz Radzikowski: To jedna z propozycji, którą uznałem za tą nie do odrzucenia… zespół ma ugruntowaną pozycje oraz poważne podejście do tematu, więc nie miałem się nad czym zastanawiać…

Zdjęcie by Damian Carter.

2. Obecnie Black Altar pracuje nad nowym mini albumem "Nekromantic Revelations". Czego możemy się spodziewać po tej płycie i kiedy będziemy mogli ją usłyszeć? 

T.R.: Dokładnie! Pracujemy właśnie nad nowym albumem. Odnośnie stylu, myślę, że Black Altar przyzwyczaił fanów do wysokiego poziomu i nie zamierzamy z niego zejść. Co do daty premiery, trudno mi precyzyjnie to określić. Chciałbym aby każdy szczegół był dopracowany do perfekcji.

3. Co zatem ze Spirits Way i One Shot Eye? Porzuciłeś te kapele?

T.R.: Absolutnie nie. Spirits Way zasiliło dwóch nowych członków. Mówię tu o Czajniku – bas (ex Lost Soul) oraz Marcelu (ex Inferno). Na razie sam pracuję nad nowym materiałem na nowy album, lecz już niedługo powrócimy i znów pokażemy swoje ostre kły.

Natomiast co do One Shot Eye, musimy wraz z Daronem próbować pogodzić to z naszymi macierzystymi zespołami. Daron właśnie promuje z oddziałem Frontside swoją nową płytę. Dodam tylko, że to absolutny cios!! Ja mam sporo pracy z Black Altar i Spirits Way, ale nie poddaję się i One Shot Eye nadal jest w moim punkcie zainteresowania.

4. Czyli rozumiem, że 2019 będzie zdominowany przez Black Altar i Spirits Way, oraz że możemy spodziewać się koncertów?

T.R.: Dokładnie tak! Z Black Altar przygotowujemy się do grania na żywo. Spirits Way, ma koncerty we krwi, więc myślę, że pierwsze koncerty z nowym składem będziemy mogli zagrać już niedługo. 

5. A nie boisz się grać koncertów? Wiesz, w naszym kraju przy obecnej polityce, coraz więcej koncertów rockowo-metalowych jest odwoływanych.

T.R.: Wiesz… Polska to nie cały świat. Zwłaszcza, że Spirits Way większość swoich koncertów przez ostatnie lata grało za granicą. Ostatnio przeprowadziłem się do Londynu, aby móc podjąć współpracę z Black Altar i co do naszych koncertów, na pewno nie będziemy skupiać się na Polsce. Tym bardziej, że klimat temu nie sprzyja.

6. Czyli można powiedzieć, że Twoja przeprowadzka to taka trochę "ucieczka" przed polityką, dominacją Kościoła i absurdalnymi zakazami jakie za tym idą?

T.R.: Myślę, że w dzisiejszych czasach słowo "ucieczka" jest najbardziej trafne. Wiesz, nie chce mi się zmagać z tą "polskością". Niestety nadal żyjemy w dziczy. Tego nie zmienię, a życie mam jedno.

7. Ale przyznaj, nie chciałbyś stanąć na scenie i powiedzieć, że masz dość. Nie boli Cię, że Twoi koledzy po fachu, nie mogą grać, prezentować swojej muzyki, bo Kościół próbuje zamknąć im usta w imię… No właśnie w imię nie wiadomo czego.

T.R.: Każdy z nas stawał na scenie i krzyczał: "Mam dość"! Jest wiele wspaniałych zespołów, które tkwią w garażach i okoliczności czy tak zwane osoby decyzyjne, nie pozwalają im wznieść się na level wyżej. Chwała muzykom, którzy reprezentują Polskę na świecie. Mam nadzieję, że przyjdzie dla wielu zespołów z naszego kraju taki moment, że będą mogli stanąć na scenach świata!

8. Myślisz, że przy obecnej władzy te wspaniałe zespoły mają jakąkolwiek szansę, by się wybić i pokazać światu? A może raczej członkowie tych kapel powinni brać przykład z Ciebie i też emigrować?

T.R.: Władza, władzą, ale w naszym pięknym kraju rządzi układ. Mamy małe towarzystwo wzajemnej adoracji, które się wspiera i nie chce wpuszczać "młodych". Dlatego czasami lepszą opcją jest próba wyjścia poza granice kraju ze swoja muzyką. Problem w tym jest taki, że zwykle zespoły zaczynają od grania w lokalnych klubach i tam też kończą.

9. Tobie się na szczęście udało.

T.R.: Pracuję nad tym. Długa droga jeszcze mnie czeka. Mam duże ambicje i wielką determinację. Wielu tego brakuje.

10. Więc nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci szczęścia i czekać na albumy Black Altar i Spirits Way.

T.R.: Dziękuję! Warto poczekać.