Souldrainer „Architect”

Przedstawiciele metalowej sceny z gatunku melodic death/doom metal powracają.


Grafika autorstwa: Pär Olofsson
Data premiery: 23.05.2014r.
Album wydany nakładem nakładem ViciSolum Productions.
Zespół w składzie:
Marcus Edvardsson – Wokale i gitary
Joakim Wassberg – Bas
Hugo Nylander – Perkusja

Lista utworów albumu:
01. Biological Experiments
02. Behind The Face
03. Architect
04. The Release
05. Die Or Surrender
06. Turn Your Back
07. For No Other
08. Nightmare Abduction
09. I Am The One
10. Sorgestjärna

Komu możemy polecić ten krążek? Fanom melodyjnego death metalu, którzy jednocześnie w kompozycjach szukają doom’owych wstawek. Brzmienie jest surowe, niskie i głębokie.

Dobrą informacją jest to, że fani poprzednich płyt zespołu powinni być zadwoleni. Brzmienie nie ulega wyraźnym zmianom, koncepcja na tworzenie muzyki pozostaje wciąż taka sama. Osobiście gdzieś w głowie miałam przygotowaną wizję tego krążka, z tego względu, że poprzednie bardzo dobrze znam. Co więcej, miałam okazję widzieć chłopaków na żywo podczas koncertu w Szczecinie. Od zawsze wyróżniali się dla mnie stylem grania, myślę, że to był ich klucz do sukcesu. Zaczęli od mocnego debiutu i póki co utrzymują poziom.

Album „Architect” to przede wszystkim mix grania melodyjnego z potężnym uderzeniem niskich tonów. Tradycyjnie także znalazło się miejsce na czyste back wokale, co jest atutem na płycie i świetnym jej urozmaiceniem. A co niemniej ważne, myślę, że ta płytka może się najlepiej sprawdzić podczas koncertów. Najsilniejsze punkty albumu to rewelacyjny „Turn Your Back”, „The Release” z sensownymi melodiami, czy „For No Other”. Coś, czego wcześniej nie słyszałam to pomysł na „I Am The One”, słyszeć tu wpływy oldschool’owego death metalu, tak trzymać! Płytę kończy kawałek w języku szwedzkim „Sorgestjärna”. Nie jest to wymuszona kompozycja, fajnie nastraja słuchacza. Też bym ustawiła właśnie ten utwór na końcu tracklisty. No i tym samym doszłam do wniosku, że im dalej tym ciekawiej się dzieje na płycie, także koniecznie dajcie szansę chłopakom się rozkręcić, by pokazać na co naprawdę ich stać!
Ze słabszych punktów albumu: nie znalazłam na nim utworu dorównującego kawałkowi „Reborn”. A więc wizytówka zespołu nie ulegnie zmianie, a szkoda, bo wszyscy czekamy na perełki tego typu. Nadal zostaję przy stwierdzeniu, że cały album „Reborn” prowadzi znacznie w ogólnej klasyfikacji krążków wydanych przez formację Souldrainer.

Podsumowując: nie strońcie od tego wydawnictwa. Nie czuję się zobowiązana do robienia reklamy Szwedom, dlatego możecie liczyć na moją szczerość w kwestii oceny tej płytki. Nie wiem czy tak szybko znajdziecie zespół grający podobnie do Souldrainer’a, dlatego warto poświęcić tę namiastkę czasu na uwagę, na którą ten krążek niewątpliwie zasługuje.

7 na 10 kropel krwi