Sabaton „The Great War” – Recenzja.


Sabaton należy do tej grupy wykonawców, których wystarczy usłyszeć jeden album a resztę zna się doskonale. Wpisują się w grupę kapel takich jak na przykład AC/DC , które stworzyły własny charakterystyczny styl. Można ich kochać, można nienawidzić ale na pewno nie da się przejść koło nich obojętnie. Dla wielu to tzw kindermetal dla chłopców w spodniach moro, a dla innych kawał dobrej muzyki. Jako historyka mnie osobiście urzekły ich albumy, które tak dobrze oddawały ducha przeszłości. Nie mogłem więc ominąć ich kolejnej płyty, aby zobaczyć czy pojawiło się coś nowego, oraz czy będą w stanie mnie czymś zaskoczyć. Co wyszło z tego wszystkiego, postaram się wam opowiedzieć poniżej.

„The Great War” jest albumem, który jak sugeruje nazwa jest w pełni poświęcony I wojnie światowej. Już od pierwszych taktów wiedziałem, że nie ma tu drastycznych zmian oraz że zespół podąża wytyczoną przez siebie ścieżką muzyczną. Mamy więc potężną dozę patosu, który jest tak charakterystyczny dla szwedzkiej kapeli. Poza utartymi schematami, pojawia się solidna partia klawiszy jak na przykład w utworze „The Red Baron”

Jednym z moich ulubionych utworów jest „The End of War to End All Wars”. Zaczyna się spokojnie aby zaraz uderzyć potężną mocą patosu i energii. Kolejne kompozycje, które doskonale wpisują się w ten schemat to między innymi : „Great War” oraz „Fields of Verdun”. Potężne riffy, oraz świetne teksty sprawiają że to trójka najlepszych utworów na całej płycie.

Na koniec tej potężnej dawki metalu dostajemy „In Flanders Fields”, muzyczną adaptację wiersza autorstwa majora Johna Mc Crae o tym samym tytule. Utwór wykonany przez chóry a capella. Kompozycja ta jest idealnym zakończeniem płyty i skłania nas do refleksji nad sensem wojen i tragedii jaką najpewniej była I wojna światowa.

Podsumowując „The Great War” nie jest żadnym objawieniem muzycznym. Jednak to porządna dawka dobrego metalu. Fani będą zadowoleni, a ci którzy jeszcze nie znają ich muzyki mogą dać się przekonać że to naprawdę świetna kapela. Dla mnie to po prostu kolejna świetna płyta Sabatonu, którą mogę polecić.

8 kropel krwi na 10.

Ulwar.