REBELLION TOUR vol. III – 4.11.2013, klub „Estrada”, Bydgoszcz

Wystąpili w kolejności:
Banisher, Gnida, Pyorrhoea, Vedonist, Hate

Czwartym punktem trasy Rebellion Tour vol. III według kolejności była Bydgoszcz.
Miesiąc przed koncertem ruszyła sprzedaż biletów i promocja, której częścią był poniższy trailer:

Bydgoskich fanów niezmiernie ucieszył fakt bycia w magicznej 10tce, dającej możliwość wybrania się nad Brdę, do jednego z największych koncertowych klubów w mieście.  Estrada skłonna była pomieścić więcej osób, i de facto frekwencja nie była powalająca, ale cóż się dziwić, nie każdy może pozwolić sobie na poniedziałkowe eventy…

Początek koncertu zaplanowano na godzinę 18:30 i rzeczywiście niedaleko wyznaczonego czasu miał miejsce pierwszy występ.

Wejście Banisher’a było o tyle efektowne, że po ujrzeniu wokalisty miałam wrażenie, że widzę samego Jonathana (wokalistę Korn’a)! Prócz wyglądu, nie sposób nie zwrócić uwagi na charakterystyczny głos Tytusa i obycie ze sceną, w sumie to całego bandu, który tę scenę po prostu roznosił. Ta ekipa na pewno ma szanse rozhulać większą publikę i okupować większe sceny. Mnie przekonali, bawiłam się wyśmienicie. Krakowsko-Rzeszowska formacja broniła się idealnie muzyką, niczego nie było trzeba więcej, a o to przecież Polska walczyła… I chyba materiał live brzmi ciekawiej niż studyjny, ale to zostawiam do oceny każdemu z osobna.

Każdy z bandów grających na trasie prezentuje raczej tę ekstremalną formę metalu. I zgodnie z założeniem, już pierwsze brzmienia Gnidy sprawiły, że ziemia zatrzęsła się pod stopami. Prócz brzmienia zespół zadbał o unikatowy ubiór – gitarzyści przyodziali się w białe kombinezony. Zrobiło się weselej, ale moc muzyki została na poziomie. Nie obyło się bez problemów technicznych, ale ekipa wyszła zwycięsko z opresji, a fani mogli cieszyć się kilkudziesięciominutowym show, w całkiem dobrym wydaniu.

Czas by powiedzieć coś na temat występu zespołu, którego nazwy najprawdopodobniej nie potrafie wymówić. Mowa o formacji Pyorrhoea. Show było nienaganne, nie mogę się czepiać, ale żeby mnie jakoś porwało… nie była to moja bajka. Poprawny gig w moich oczach i to wszystko. Publika w większości wczuła się w klimat, a czasem warto iść za głosem większości. Moją uwagę przykuła dwójka gitarzystów z długimi włosami. Tacy zawsze są moim punktem zaczepienia. A co tam, bawić się przyszłam 😉 I tak sięgnęłam po nagrywki zespołu i na nich chłopaki brzmieli lepiej. Posłuchajcie koniecznie, udowodnijcie mi, że mylę się co do wartości bandu.

Zbliżamy się do sedna, ale po drodze jeszcze przygrywa nam Vedonist. Przybyli do nas prosto ze stolicy kraju, by narobić nieco hałasu. Cel został osiągnięty. Poprzeczka podwyższona. Nie lubię porównywać zespołów, wolę ocenić każdy z osobna. Odświeżony Vedoist zagrał głośny, staranny gig. Jakość brzmienia na światowym poziomie, moc, charyzma wokalu. Tak, chyba najbardziej rzucał się w oczy wokalista z ciekawym zaczesem, wąsikiem i kozłem na klacie. Nie potrzebują uniformów, by być oryginalni. Świetnie sobie poradzili z rozbujaniem publiki, a co z set listą? Taki misz masz starszych i świeżych utworów, czyli najlepsze rozwiązanie. Niewątpliwie wśród publiki były osoby, które przede wszystkim przyszły na ten występ, co było widać pod sceną. Nie dziwie się, a fani powinni być co najmniej zadowoleni 🙂

Panie i Panowie- przed Wami gwiazda wieczoru- zespół Hate! Wymagania były spore. Widziałam Hate już na żywo, co prawda wtedy promowali „Erebos”, ale wiedziałam np. że Hatersi w wersji live prezentuje się wzorowo. Przed występem chodzili po klubie, rozdawali autografy i chętnie pstrykali fotki z fanami. To musiało się podobać. Kiedy jednak Hate wchodzi na scene, sytuacja nieco się zmienia. Zespół wydaje się być bardziej niedostępny, ale to też zaleta. Niemniej dla tego zespołu pojawiłam się na wydarzeniu i jak każdy z fanów, miałam jakieś oczekiwania. Oczywiście kwestią numer jeden było sprawdzenie jak spisuje się materiał z „Solarflesh” w wersji live. Nić dodać, nic ująć, stałam jak wryta (ups, wydało się). Niemniej wygląd zespołu był jak zwykle świetnie dopracowany, więc było na co, a raczej kogo popatrzeć 😉 Hate nie zawiódł również starszych fanów- nie mogło przecież zabraknąć kawałków z poprzednich płyt, a kiedy usłyszałam dźwięki utworu „Erebos” to wiedziałam, że to jest to… Poniżej set lista:

1. Intro – Watchful Eye Of Doom
2. Luminous Horizon
3. Erebos
4. Omega
5. Wrists
6. Alchemy of Blood
7. Festival of slaves
8. Sadness Will Last Forever
9. Catharsis
10. intro:Metamorphosis + Threnody
11.Hex

Wszystkim zespołom należą się brawa za koncert z kopytem, za emocje, które przekazały ze sceny i zafundowanie fanom ciężkich brzmień pełnego wrażeń i dobrej zabawy wieczoru.

Iwona Lewandowska

Specjalne podziękowania:
dla klubu Estrada http://www.estrada.bydgoszcz.pl/

oraz Sophiria Management https://www.facebook.com/SophiriaManagement