Ornette – „Twarzą w twarz”

12144855_991160837574046_8870964156615794094_n

  1. Możesz zostać na noc
  2. Baw się
  3. Przystanek
  4. Apokalipsa
  5. Paranoja
  6. Nie zapomnę
  7. Twarzą w twarz
  8. Spowiedź
  9. Nielegalny
  10. To ty

Grzegorz "Ornette" Stępień to basista legendarnej grupy Oddział Zamknięty, a „Twarzą w twarz” to jego debiutancki solowy krążek.

Ornette czerpie z muzyki grunge, z blues rocka lat 70-ych i ciężkiego rocka lat 90-tych, jego piosenki mimo ciężkich i ostrych brzmień są bardzo melodyjne i wpadają w pamięć. Surowe czysto brzmiące gitary, szybkie tempa, charakterystyczny wokal to niekwestionowane atuty tej pyty.

Pierwszy utwór na płycie – "Możesz zostać na noc" przywodzi na myśl dokonania Tadeusza Nalepy, ale w świeżej i bardzo energetycznej rockowej oprawie.

Następna piosenka "Baw się" to ostre rockowe granie z melodyjnym i wpadającym w ucho refrenem.

"Przystanek" – nagranie budzące skojarzenia z Nirvaną czy Stone Temple Pilots ma szanse stać się ogromnym radiowym przebojem. Kolejna piosenka "Apokalipsa", troszkę w stylu Foo Fighters, ciężkie riffy gitar i interesująca linia melodyczna, a dalej na tej płycie między innymi ostre gitarowe solo w tytułowym utworze – „Twarzą w twarz” czy dźwięki instrumentów klawiszowych przywodzące na myśl muzykę rockową lat 70-tych („Spowiedź”), a także bluesowe dźwięki harmonijki ustnej w zamykającym płytę utworze "To ty".

Sam artysta, 38-letni Ornette, na pytanie skąd wziął się pomysł na solowy album, odpowiedział mi: „Grając tyle lat rock'n'rolla nie chciałem być traktowany jako muzyk, który odcina kupony, ćwicząc zbierałem pomysły, linie melodyczne, jakie wpadały mi do głowy. Potem zacząłem to zbierać do kupy, sam się tym bawić i z tej zabawy powstała płyta. Teraz trzymając ten krążek patrzę z niedowierzaniem, że zrobiłem to i wyszło fajnie” Gdy zapytałam go o jego inspiracje, odparł: „Jeśli chodzi o muzykę i dźwięki jedyną płytą, jaka w całości mi się podobała,  była płyta Velvet Revolver „Contraband”, fajne granie rockowe. Moje inspiracje to jazz, punk, Kurt Cobain, zlepek wszystkiego. Z życia czerpię inspirację. Muzyka ma być czysta i surowa, aby dało się ją grać jeszcze mocniej na koncertach. To wszystko co się wydarzyło w ostatnie 20 lat zamknąłem paroma nutami, sztuką jest tak zamknąć emocje, aby słuchacz odebrał je poprawnie

Jednego możemy być pewni – na tej płycie nie ma słabych momentów, to dziesięć potencjalnych hitów. A ja aż się boję o następną płytę Ornette, bo artysta tak dobrym debiutem, postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko.

Ta płyta to potężna dawka rock’n’rolla w najlepszym tego słowa znaczeniu!

10 kropel krwi na 10

Altea "Druantia" Leszczyńska