Michał Jarominek – Closterkeller

  1. Na początku pytanie, które musi pojawić się jako pierwsze, pewnie wielu fanów o to pyta . Jak to się stało, że trafiłeś do Closterkellera? Nie byłeś jakoś wcześniej znany jako gitarzysta.

Grałem wcześniej w paru kapelach, głównie metalowych, ale znaczna większość mojej pracy skupiała się wokół zastępstw koncertowych, jobów, dawania lekcji czy prowadzenia warsztatów. Kiedy w Closterkeller był potrzebny gitarzysta – na szybko, bo zbliżało się sporo koncertów do zagrania – Adam, perkusista, polecił mnie Anji. Znamy się właściwie od dzieciństwa, ponadto wiedział że zastępstwami już trochę się wcześniej zajmowałem. Zagraliśmy w krótkim czasie sporo koncertów, dość szybko też wszyscy dotarliśmy się towarzysko i tak już zostało, gramy razem od zeszłego maja, a więc już ponad rok.

  1. Miałeś wcześniej jakieś doświadczenie sceniczne czy studyjne? Czy dopiero z Closterkellerem zadebiutowałeś na scenie, tak na poważnie?

Sceniczne tak, studyjnego zdecydowanie mniej. „Poważny debiut” można pewnie różnie rozumieć, ale w Closterkeller odczułem taką zmianę, że ciężko mi to porównać do czegokolwiek co robiłem wcześniej. Coś tam niby było, ale mam zaledwie 23 lata i raczej niesmaczne byłoby robić z siebie „doświadczonego”. Mogę więc spokojnie traktować Closterkeller jako swój debiut na, nazwijmy to, „dużej scenie”.

  1. Wróćmy się w czasie. Opowiedz o swojej fascynacji muzyką i zainteresowaniem grą na gitarze. W jakim wieku postanowiłeś poważnie zająć się muzyką jeśli można tak powiedzieć?

Miałem około 16 lat kiedy zacząłem ćwiczyć codziennie i dbać o jakkolwiek usystematyzowany rozwój, choć „pobrzdąkiwanie” zaczęło się już ze trzy lata wcześniej. Wcześniej próbowałem sił z pianinem, ale nie potrafiło mnie aż tak zainteresować. Idoli mam bardzo różnych, i czy to jest Chet Atkins czy Guthrie Govan, od każdego próbuję czegoś się nauczyć. Próbuję – bo to jest niekończący się proces i mam nadzieję, że nigdy nie spocznę na laurach.

  1. Muzyka Closterkellera określana jest jako rock gotycki,  ale w zespole czy to na scenie czy po za nią nie panuje posępna grobowa atmosfera. Opowiedz coś o tym, o życiu w trasie. Myślę, że fani z ciekawością dowiedzą się jak to wygląda poza sceną. Wiem, że jesteście dość wesołą ekipą.

Tak to chyba jest kiedy się gra rockową muzę. Praca pracą, ale chcemy się przy tym dobrze bawić, między innymi dlatego to robimy;) Poza tym spędzamy ze sobą w busie masę czasu, myślę że ciężko by było ze sobą wytrzymać, gdyby było drętwo. 90% „życia w trasie” ma miejsce właśnie w busie. Unikalny klimat, ciężki humor – trudno o tym sensownie opowiedzieć.

  1. Wiem też, że zespół ma w planach nagranie nowej płyty na jesieni.  Gracie kilka nowych kawałków bardzo dobrze przyjmowanych na koncertach. Czy możemy zatem jeszcze liczyć na jakieś niespodzianki. Czy możesz zdradzić coś na temat nowej płyty?

Będzie jeszcze kilka nowych numerów, jak dotąd niegranych na koncertach, wydaje nam się, że będą to najmocniejsze strzały z nadchodzącej płyty. Sporo ludzi pyta o kolor/nazwę nowego albumu. Mogę powiedzieć tylko tyle, że będzie to odcień zieleni, i że nikt jeszcze nie zgadł jaki;)

  1. Anja jest niekwestionowaną szefową zespołu od samego początku, Jak się z nią pracuje? Na pewno jest wymagająca, ale nie jest też chyba tyranem? 

    Kiedy pracujemy jest dość wymagająca i nie szasta pochwałami, co bardzo motywuje. Ponadto nie wypomina błędów i niedociągnięć, jeśli się je naprawi. Natomiast w busie czy na scenie – pełen luz, przyjazna atmosfera robi się sama.

  1. Na koniec zdradź nam co porabiasz w wolnym czasie. Jakiej muzyki słuchasz jako fan nie muzyk. Czy oprócz muzyki masz jeszcze jakieś hobby?

Oprócz zespołu mam jeszcze studia dzienne, nie mam więc zbyt wiele wolnego czasu. W weekendy zazwyczaj nie ma mnie w mieście, więc często przeznaczam go na nadrabianie towarzyskich zaległości i spotykam się ze znajomymi.

Lubię czuć, że się rozwijam, dlatego próbuję ciągle uczyć się nowych rzeczy, jak na przykład języki obce czy – za co się ostatnio nieśmiało zabieram – prosta elektronika. Z bardziej relaksujących zajęć – często oglądam filmy, lubię dobry (i zazwyczaj jest to amerykański lub australijski) stand-up, bardzo różną muzykę, mogę tak wymieniać i wymieniać… rzadko mi się nudzi;)

Cofając się do pierwszego pytania – odkąd sam gram, zacząłem zupełnie inaczej odbierać muzykę – lepiej słyszę, na więcej rzeczy zwracam uwagę i mam obsesję na punkcie analizowania i rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze. Dlatego nie potrafię odbierać muzyki z perspektywy czysto „fanowskiej”. Lubię prawie każdą stylistykę i z każdej próbuję czerpać, choć niektórych tylko liznąłem – gypsy-jazz, fusion, country, funk… Nie jestem zbyt mocny w tych tematach i marzy mi się by prędzej czy później bardziej się w nich zagłębić. Obecnie słucham też sporo post-punkowych, gotyckich i progresywnych rzeczy – uwielbiam choćby Porcupine Tree, Davida Bowie The Mission czy Killing Joke. Nie dość, że to kawał świetnej muzy, to jeszcze bardzo pomaga w pracy z closterkellerowym materiałem;)

Dzięki za wywiad i do zobaczenia na koncertach!

DARKman