Michael Sele

Wywiad: Michael Sele z The Beauty of Gemina 16.02.2012r.

Wszystkie teksty wraz z muzyką w The Beauty of Gemina wychodzą z pod Twojej ręki. Rozumiem zatem, że pozostali członkowie tBoG zgadzają się na taki układ. Czy taki system pracy ustanowiliście na etapie zakładania zespołu, czy raczej wyszło to dopiero później, w trakcie pracy nad utworami ?

Michael Sele: Jako kompozytor w większym, bądź mniejszym stopniu mam w ręku nici, ale wciąż dzielimy się w zespole wrażeniami. David i Mac, również przynoszą pomysły, a zwłaszcza jeśli chodzi o nasze koncerty, opracowujemy wszystko razem. Dobrze nam się razem pracuje.

Jak pamiętasz pobyt w Polsce na Castle Party ? Spodobały Ci się jakieś polskie zespoły ?

Nasz pobyt w Polsce był świetny, ale zbyt krótki. Jednkaże byliśmy bardzo zadowoleni z festiwalu ! Tłum był entuzjastyczny i atmosfera była niesamowita. Poznaliśmy wspaniałych ludzi i zdobyliśmy wielu nowych fanów, którzy śledzą nas i wspierają od tamtego czasu. A także utrzymuję kontakty z Dj’ami i muzykami z Polski, jest w nich wielki potencjał twórczy.

Twoja nowa płyta „Iscariot Blues” jest czwartym albumem. Jaka jest różnica między nim, a jego poprzednikami ?

W każdym razie, pierwsze trzy albumy, które w retrospekcji widzę jako swego rodzaju trylogię ze względu na ich pokrywanie się pod względem formy i treści, chciałem zerwać pewne struktury i celowo eksperymentować nad nowymi elementami. Utwory są bardziej zredukowane, ograniczając się do samego rdzenia. Podczas całego procesu produkcyjnego, przyjąłem wyzwanie, żeby zmniejszyć do maksimum, aby uzyskać optymalną istotę dżwięku utworów.

Jakbyś opisał przyszłość tzw. rock’a gotyckiego ? Wydaje się, że ten rodzaj muzyki wciąż zrzesza nowych fanów, chociaż był najbardziej popularny w latach 90tych.

Trudno powiedzieć, myślę, że ludzie chcą mieć zespoły, muzyków czy utwory, które są jak najbardziej autentyczne i prawdziwe, a które różnią się od innych. Wiele zespołów brzmi tak samo dziś i cała electroniczno-taneczna muzyka, która jest grana na imprezach jak dla mnie jest zbyt dominująca na rynku. Istnieje wiele odtwarzanych zespołów, które mogą grać bez prawdziwych muzyków, a mimo to podróżują z jednego festiwalu na drugi, bez zbędnego wysiłku wypełniając swoje torby pieniędzmi. Taka nie może być przyszłość ! Dlatego cieszę się, widząc, że zespoły z pradziwą perkusją, grą na basie i gitarze stają się ponownie coraz bardziej popularne. To jedyny sposób aby ścena żyła i przetrwała na dłuższą metę. Myślę, że potrzebujemy dobrej mieszanki. Tego co prawdopodobnie wydobyło się z balansu ostatnich kilku lat.

Twoje utwory są w różnym stylu. Jakbyś je opisał np: mieszanka gotyckiego metalu lub electro ?

Chciałbym określić tBoG jako nowoczesny wave-rock zespół z electronicznym kontekstem.

Wielu ludzi porównuje Twój głos do głosu Alexandra Veljanova. Jak to skomentujesz ?

Na pewno mamy pewne podobieństwa, ale różnimy się dość znacznie w barwie i frazach. Cieszę się, że udało mi się znaleźć mój własny ekspresyjny, akustyczny kolor i język, ponieważ to jest jeden z wielu powodów, dzięki, któremu moja praca otrzymała uznanie takich artystów jak: Ronny Moorings (Clan Of Xymox), Artaud Seth (ex-Garden of Delight/Merciful Nuns), Ernst Horn (Deine Lakaien), Bruno Kramm (Das Ich) oraz Adrian Hates (Diary of Dreams). Zostałem w pełni zaakceptowany i to wiele dla mnie znaczy.

Masz wielu fanów w Polsce, kiedy będziemy mogli zobaczyć Ciebie tutaj na koncertach ?

Naprawdę mam nadzieję, na powrót do Polski w niedalekiej przyszłości. Niestety nie możemy zagrać na Festiwalu Castle Party 2012. Ale mamy nadzieję, że dostaniemy ofertę od polskich organizatorów. Myślę, że jeśli fani się pośpieszą i wesprą nas to być może jedne, albo drugie drzwi zostaną otwarte. Ta decyzja nie należy do nas.

Jak przebiegała praca nad albumem ? Co było inspiracją do napisania tekstów na płytę ?

Rozpocząłem pisać i nagrywać nowe utwory jesienią 2010. Na początku 2011 graliśmy koncerty przez kilka tygodni, a więc byłem w stanie pozwolić pomysłom odpocząć, aby wiosną 2011 rozpocząc intensywną pracę produkcyjną i zakończyć aranżacje. Potem bas i perkusja nagrana przez Maca Vinzensa i Davida Vetscha, a na zakończenie latem miksowałem album.

Zaintrygowała mnie okładka albumu „Iscariot Blues”, skąd pomysł na nią i co ona symbolizuje ?

Okładka ma być swego radzaju malarstwem. Dziewczyna jako główny bohater symbolizuje spisek, zdradę, niewinność i odkupienie. Nazwijmy to: dziewczyna Judasz.

 

Zobacz też:
Recenzja płyty „Iscariot Blues” 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *