Made Of Hate

Wywiad: Made Of Hate 17.01.2012r.

Witam Panowie! Co nowego u Made of Hate? Jakie plany na 2012 rok?

Michał Kostrzyński – Witam w imieniu całego Made Of Hate.
Nowy rok zaczniemy od kilku charytatywnych koncertów na rzecz Covana z Decapitated, a następnie zaczniemy się przygotowywać do trasy koncertowej po Polsce.
Myślę, że tym razem uda nam się spełnić oczekiwania licznych fanów z różnych zakątków Polski.
Wciąż piszą do nas z pytaniem o koncerty, mamy zatem nadzieję, że trochę ich uszczęśliwimy w nadchodzącym roku.
Ponadto mamy zamiar zacząć pracę nad nowym materiałem, ale tutaj nie chciałbym wspominać o niczym wiążącym w kwestii terminów.
Tak czy inaczej Made Of Hate będzie miało najbardziej pracowity rok w swojej historii!

Jestem fanką melodyjnego death metalu: Arch Enemy, Dark Tranquillity, At the Gates itp. to zespoły, których nie trzeba nikomu przedstawiać. W Polsce możemy pochwalić się death metalem, któremu bliżej do brutalnych, cięższych brzmień, aniżeli melodyjnego grania. Skąd pomysł na szerzenie melodeath’u w Polsce?

Zdecydowanie dlatego, że to muzyka płynąca w naszych sercach. Przede wszystkim dlatego, że jest to muzyka inteligenta – tu nie ma zbędnych i przypadkowych dźwięków. Wszystko jest przemyślane i aby brzmiało dobrze, musi być bardzo porządnie przygotowane. Oznacza to, że jako muzycy musimy ciągle się rozwijać i dopracowywać własny warsztat oraz muzykę.
Poza tym umówmy się – to najciekawszy gatunek metalu! Ciężar i melodia, dynamika i ekspresja.
Nic dodać, nic ująć.

Jak wygląda na dzień dzisiejszy polska scena metalowa? Czy mamy pod dostatkiem zespołów melodic death metalowych?

Nie spotkałem się z zespołem podobnym do Made Of Hate. Scena metalowa jest obecnie dość szeroka i coraz więcej zespołów próbuje sił w progresji, death metalu oraz nazwałbym to metalu awangardowym, często ekstremalnym.
Ponadto ostatnio widać duże wpływy hardcore. Wszystko jest dobrze, ale brakuje tylko prężności tej całej sceny i docenienia jej ze strony organizatorów koncertów.
Przydałoby się bowiem, by ciężka praca muzyków i zespołów była wynagradzana finansowo tak, by zespół mógł się skupić jedynie na muzyce, a nie na pierdołach życia codziennego.

Jakie zespoły wpłynęły na Wasz styl, czyli innymi słowy jakie najbardziej cenicie i często sięgacie do ich dyskografii?

Myślę, że pojawić tu się musi Dream Theater, Lamb Of God czy In Flames. Ponadto jak każdy w naszym wieku wymieni dalej trochę klasyki typu Metallica, Slayer, Megadeth, Kat czy AC/DC.
Z innych rzeczy pewnie Rammstein oraz muzyka poważna w moim przypadku.
Generalnie otwarta głowa to klucz do sukcesu niezamykania się na jeden gatunek muzyki.

„Bullet in Your Head”, Wasz debiutancki album ma już prawie 4 lata. Czy był to wymarzony debiut?

To był dobry debiut, nie wiem czy wymarzony, ale zdecydowanie przyzwoity. Zespół z Polski nagle dostaje się do dużej i prężnej wytwórni z Niemiec. Udało nam się to, co było celem nadrzędnym – wydać płytę poza granicami Polski.
Z perspektywy czasu jesteśmy zadowoleni z debiutu „Bullet In Your Head”. W końcu udało nam się mimochodem zainteresować naszą muzą Bruca Dickinsona z Iron Maiden, co z kolei przyniosło nam historyczny występ przed IM na stadionie Gwardii w 2008 roku.

Czy niemiecka wytwórnia AFM Records stała się przyczyną zwrócenia na Was uwagi przez fanów z zagranicy?

Zdecydowanie. AFM posiada dystrybucję niemal na całym świecie. Podobnie jest też z promocją wydawnictw. Dzięki temu dość szybko zainteresowały się nami rzesze ludzi z całego świata. Mamy zarejestrowanych fanów z różnych zakątków świata. I to jest po prostu swietne!

„Pathogen”, drugi krążek Made of Hate zyskał ogólne uznanie. Coś się zmieniło od tego czasu?

Naturalnie coś się zmieniło. Przede wszystkim zespół zaczął się pojawiać więcej na koncertach w Polsce. To samo tyczy naszej egzystencji w mediach – obok licznych wywiadów radiowych czy prasowych, doszły występy telewizyjne oraz pojawiły się pierwsze oficjalne wideoklipy.
Poza tym „Pathogen” pokazał nam, że ludzie nas kojarzą i lubią naszą muzykę.
Zmieniło się jeszcze to, że ostatnie koncerty udowodniły nam, że więź z polskim fanem jest bardzo silna i naprawdę czeka na nas sporo osób!

Przyznam, że natknęłam się na Wasz poprzedni band o nazwie Archeon. Czy prócz zmiany nazwy zespołu i wytwórni jeszcze coś innego uległo zmianie? Chcieliście rozpocząć nowy rozdział?

Muzycznie usunęliśmy instrumenty klawiszowe i więcej nacisku położyliśmy na aranżację w ramach gitar, basu i wokalu. Muzyka stała się ostrzejsza i bardziej trafiająca w nasze założenia. Ponadto zmiana nazwy pozwoliła nam rozpocząć całkowicie nowy rozdział.
Nowy zespół, nowa muzyka, nowa wytwórnia… świeży oddech i pokłady sił.
Jak się okazuje była to transformacja wyjątkowo udana i potrzebna.

Nie sposób nie zapytać jak wspominacie support Iron Maiden w 2008? Zespół Made of Hate miał roczek, ale byliście już doświadczeni w wyniku działalności Archeon. Do dziś jest to najważniejszy odbyty przez Was koncert?

Z całą pewnością był to najważniejszy koncert. Po pierwsze był to debiut sceniczny Made Of Hate. To było ogromne przeżycie stanąć na scenie wielkości boiska do siatkówki widzieć przed sobą 30 000 fanów metalu. Obłędny był to widok, a i samo wydarzenie na zawsze wyryło ślad w naszych sercach.
To było coś niezwykłego i zaskakującego.
Od samego początku, gdy dowiedzieliśmy się, że Iron Maiden i Bruce chcą nas jako bezpośredni suport, było to coś magicznego. Masa emocji, masa wspomnień i ogromne szczęście.

A jakiemu zespołowi chcielibyście supportować? Macie takie marzenie?

Nie wiem szczerze mówiąc. Myślę, że fajnie by było zagrać trasę z Iron Maiden czy Metallicą. To by było niewyobrażalne. Z innych zespołów to myślę, że w zasadzie każdy z tych wymienionych przy okazji wpływów na naszą twórczość. Sednem jest jednak to, że my po prostu chcemy dużo i gęsto grać.

Czy współpraca w zespole przekłada się na stosunki między Wami w życiu prywatnym?

Myślę, że już od dawien dawna jesteśmy kumplami w zespole i każdy może liczyć na drugiego w sprawach często wcale niezwiązanych z zespołem.
Potrafimy tak jak kiedyś przesiedzieć kilka godzin klepiąc głupoty i robiąc sobie jaja.
Jak przychodzi moment pracy, to mobilizujemy się bez problemu i robimy co trzeba.
Jesteśmy sprawną maszyną i każdy z trybów lubi się nawzajem.

Jak możecie zachęcić ludzi do sięgnięcia po Wasze płyty?

Może po prostu powiem, ze jeśli ktoś szuka muzyki, która rozbuja przysłowiową torbą, da strzał w pysk i da masę energii, to Made Of Hate jest najlepszym wyborem. Po prostu bez zbędnego gadania – brać do ręki nasze CD i cieszyć się życiem! Pozdrawiamy wszystkich czytelników i fanów cięższej muzy!
Stay heavy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *