Maciej Kowal

Wywiad: Maciej Kowal (Execute) 08.04.2012r.

Witam! Opowiedz nam coś o swoich początkach z zespołem. Jak trafiłeś do chłopaków?

W tamtym czasie udzielałem się w innej kapeli, z czasem zacząłem rozglądać się za czymś innym. Chciałem grać ciężko. Jeśli ktoś oglądał joba i pamięta scenę z motocyklistą, to wie o czym mowa. Zamieściłem ogłoszenie o odpowiedniej treści, był odzew, konfrontacja, pifko i ostatecznie tutaj zostałem. Historia jak z brazylijskiej telenoweli!

Opowiedz również o poszukiwaniach wokalisty. Jak na dany moment spisuje się Bartek?

Początkowo sprawy miały się beznadziejnie. Kilkumiesięczne poszukiwania nie przynosiły rezultatów.
Zupełna cisza w temacie, jak  trafił się jakiś ochotnik, to zazwyczaj nie miał swojego nagłośnienia. Wszystko to do listopada, gdy do załogi dołączył Bartek.
Bies niszczy system! Kiedy pierwszy raz go usłyszeliśmy, myślę że nie skłamie, jeśli powiem że każdy już wtedy wiedział, że zawita u nas na dłużej! Niski growl w połączeniu z blackowymi zajawkami. Przy takim połączeniu nietrudno o pozbawienie możliwości posiadania potomstwa… 😉
Mózg rozjebany!

Na Waszym myspace doszukałam się informacji, że obecnie „kształtuje się materiał na pierwszą płytę”… Na jakim etapie jesteście teraz?

Na chwilę obecną mamy 9 utworów, niektóre z nich potrzebują kosmetycznych zabiegów, ale można je uznać jako zakończone. Komponowanie idzie nam dość gładko, dobrze się dogadujemy, wiemy czego możemy się po sobie „spodziewac” i do czego dążymy.

Czy znanych jest jeszcze więcej szczegółów co do nowej płyty jak (chociażby) okładka?

Ostatecznie nie mamy jeszcze  wybranego studia, gdzie zarejestrujemy materiał, terminy są nieznane. Okładka, równie odległy temat.

Płyta ukaże się dzięki współpracy z wytwórnią, czy wydacie ją własnym sumptem?

Czort jeden wie. Nie warto martwić się na zapas.

Opowiedz o zagranych przez Was do tej pory koncertach i planach na kolejne. Próbujecie wcisnąć się może na jakiś fest?

Dotychczas zaliczyliśmy dwa występy. Jeden w Aleksandrowie Kujawskim w klubie Fado wraz z Unborn Suffer i Slainhead. Gdy dotarliśmy na miejsce byliśmy zaskoczeniu, tym, co zobaczyliśmy. Uderzające podobieństwo klubu do ogródku piwnego, brak sceny, a na jej domniemanym miejscu…piec kaflowy. Zuo! Później jak się okazało 400 watowa kolumna peaveya okazała się być małym wzmacniaczem typu combo. Co do samego występu, cóż.. przyjechaliśmy, rozjebaliśmy, odjechaliśmy 🙂 . Całkiem przyjemna atmosfera. No cóż podobno pierwszy raz boli najbardziej..;)

Drugi z nich to Dziesięciolecie Unborn Suffer w bydgoskiej Estradzie. Trafiliśmy na pierwszy ogień. Było ciśnienie, żeby dobrze wypaść i myślę, że się udało. Publika dopisała, fajne przyjęcie, obyło się bez jakichkolwiek problemów. Właściwy chrzest bojowy!

Planujemy zagrać parę koncertów na terenie województwa, jak się uda to i poza. Pozostaje kwestia organizacji, czyli na dobrą sprawę najgorszy syf. Najwygodniej byłoby przyjść na gotowe, ale tak się po prostu nie da. Co do festów mamy na oku naszą coroczną Muszlafest, i Mini Woodstock w Zalesiu koło Bydgoszczy, warto byłoby zamieszać! Myślę, że wkrótce o nas usłyszysz!

Wokół jakich tematów obraca się warstwa liryczna tekstów zespołu?

Wkurwiona jednostka potraktowana nietzscheańską teorią nadczłowieka, pierwsze co mi przychodzi na myśl. Kiedyś żartowaliśmy, że wszystkie teksty mają wymowę „gardzę wami” tudzież mniej dyplomatycznie „giń skurwielu”. Myślę, że to jest o tyle fajna sprawa, że każda osoba interpretuje teksty na swój sposób. Trzeba by zapytać co o tym wszystkim myśli sam autor tekstów 😉

Masz swoich idoli wśród gitarzystów? Wzorujesz się na kimś?

Wzorowanie się to zbyt dużo powiedziane. Ważne jest aby umieć wypracować swój własny styl, żeby bezmyślnie nie kopiować. Ciężko tak naprawdę kogoś wskazać, sporo jest osób, które robią kawał dobrej roboty. Piotr Luczyk, Nergal, Pat O’Brien, Angus  Young…

Pobujajmy w obłokach. Gdybyś miał ruszyć w trasę z wybranym zespołem to jaki zespół byś wybrał?

Skoro bujamy w obłokach, to dlaczego tylko jeden?
Myślę, że tym szczęśliwym zespołem byłby Behemoth. Na przestrzeni lat widać ogromny progres tego zespołu. Pany robią zajebisty show, prawdziwa koncertowa machina do zabijania. Jak to mawiał Siara Siarzewski „Mają rozmach skurwysyny”

Czy na płycie będziecie prezentować typowy, ciężko brzmiący death metal bez sweet dodatków, czy sięgnięcie po „ulepszacze” typu keyboard tudzież czysty wokal?

W death metalu nie ma miejsca na „sweet dodatki”
Będzie brutalnie, będzie ciężko, ale wszystko z głową. Będzie prosto, ale nie prostacko!

Zastanawiałeś się czy jest recepta na to, by przez polską scenę metalową nie prześlizgnąć się bez echa, a narobić trochę zamieszania?

Ważne są umiejętności, technika, sposób w jaki utwory są aranżowane. Z drugiej strony można narobić hałasu, błaznując. „Wymyślne” liryki, głupkowate stroje, rozumiesz?. Zależy o jaki rodzaj ”echa” chodzi. Myślę, że muzyka powinna być wartościowa i bronić się sama, wtedy masz pewność, że utrzyma się na wierzchu natłoku tego całego gówna, w którym obecnie toniemy . Mam wrażenie, że coraz więcej „muzyków” (w tym metalowych) zajmują się wszystkim wokół oprócz muzyki.

Wielkie dzięki za wywiad! Życzę wielu sukcesów!

Dzięki również!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *