Lily Water – (Justyna Stańczyk)

Cześć. Na początek tradycyjne pytanie, Jak to się stało że zaczęłaś śpiewać? Masz może jakieś rodzinne tradycje muzyczne, czy sama poczułaś taki impuls do zajęcia się muzyką na poważnie ?

Witaj! Śpiewam od dziecka, jednak tak bardziej profesjonalnie od niedawna. W czasie studiów kulturoznawczych postanowiłam zacząć spełniać swoje muzyczne marzenia i uczyłam się warsztatu wokalnego u Sylwii Piotrowskiej w Lublinie. Nauka trwała dwa lata. Obecnie wokal szlifuję sama, wsłuchując się w moje muzyczne Guru – Tarję Turunen, Sharon den Adel i Simone Simons. Nigdy nie było żadnego impulsu, ja po prostu od zawsze wiedziałam czego chcę i czym będę się zajmować w życiu – muzyką. Pukali się w czoło, gdy o tym mówiłam, ale ja miałam to gdzieś 😉 To właśnie muzyka sprawia, że moje istnienie ma sens, że czuję radość, że rozkwitam. Gdy na koncertach widzę pozytywne reakcje na moją muzykę, moją osobę – czuję jeszcze większą motywację do działania i chcę tą swoją dobrą energią obdarowywać wszystkich wokół 🙂

Skąd pomysł na pseudonim Lily Water? Czym chcesz zaciekawić swoich słuchaczy, czym się wyróżnić wśród dość dużej jednak konkurencji na naszym rynku muzycznym. Wszak śpiewających rockmanek mamy trochę. 

Lily Water – czyli lilia wodna, to dość delikatny pseudonim jak dla rockmanki 😉 ale właśnie w tym sęk. Lily Water kojarzy mi się z jasnością, subtelnością, prawdą. Takie są i będą moje teksty, a „ubrane” zaś przeważnie w ciężkie gitarowe brzmienia. Water – woda, czyli doskonałość, człowiek składa się w większości z wody, jest ona niezastąpiona i potrzebna by żyć. Water – przywodzi mi na myśl morze, ocean, statek i… piratów 😉 Stąd też właśnie statek i kotwica w moim logo 😉

Konkurencja – to słowo nie występuje w moim słowniku 😉 Każdy muzyk jest wartościowy i swoją twórczością w jakiś tam sposób wzbogaca Świat ;). Jest tylu artystów, że na pewno każdy Słuchacz znajdzie odpowiednią muzykę dla siebie. Ja się z nikim nie ścigam, jak to powiedział mój kolega: „muzyka to nie zawody” i w 100% się z nim zgadzam. Muzyka daje mi przyjemność, radość, czuję się dobrze gdy tworzę nowe piosenki, jak już wspomniałam – to moje życie i wielka pasja. Wkładam w moją muzykę całe Serce! Przecież o to w tym wszystkim chodzi! Nie widzę powodu, żeby to psuć dla jakiegoś głupiego wyścigu „kto jest najlepszy, najpiękniejszy, najniżej czy najwyżej zaśpiewa”. Mnie totalnie to nie rajcuje. Jestem zawsze sobą i taka pozostanę. Nie wstydzę się tego.

Lily Water

Skąd czerpiesz swoje inspiracje? Wiem że lubisz takie zespoły jak Nightwish, Within Temptation czy Epica, czyli bardzo metalowe, mocne brzmenia. Czy wokalistki tych zespołów to są Twoje główne idolki, które starasz się naśladować, czy może inspirujesz się też innymi śpiewającymi paniami, nie koniecznie z kręgów rocka czy metalu.

Zgadza się, wokalistki Nightwish, Within Temptation, Epica – to moje idolki, podziwiam ich talenty, ale jednocześnie uczę się od nich. Nie staram się ich naśladować! Kieruję się zasadą, że trzeba być sobą! Nie mam innych typów, tych trzech kobietek najchętniej i najczęściej słucham pod kątem nauki właśnie.

Na co dzień, dla przyjemności, emocji i ciarów – tak, tylko Ci, którzy też je mają – wiedzą o co mi chodzi 😉 – prócz wcześniej wymienionych zespołów, słucham także: Hans’a Zimmer’a, Tipsy Train, Nirvany, Guns N’Roses, Oliver’a Shanti.

To, że moja muzyka jest i będzie taka a nie inna – decyduje moje Serce.

Na koncertach wykonujesz dużo coverów. Jaki masz swój przepis na dobry cover?

Covery wykonuję tymczasowo, bo docelowo chcę się skupić na swojej twórczości. Piosenek w formie szkiców mam mnóstwo, powoli je nagrywam, ale jak wiadomo, takie sprawy trochę trwają.Przepis na dobry cover? Zawsze staram się wczuć w piosenkę i dać jej dużo od siebie, interpretować po swojemu i… niczym się nie przejmować 😉 . Nie powinno się naśladować oryginalnego wykonania. Trzeba zawsze być sobą!

Jakby to było możliwe, to z kim byś chciała wystąpić razem na scenie lub nagrać piosenkę?

W pierwszej kolejności – Tipsy Train – uwielbiam Ich – i muzycznie i prywatnie. Z zagranicznej sceny to na pewno: Tuomas Holopainen i Slash!
Trzeba marzyć, bo życie jest nieprzewidywalne i naprawdę wszystko się może zdarzyć! 🙂

Widzę, że bardzo dbasz też o swój wizerunek sceniczny. Inspirujesz się kimś konkretnym, czy sama tworzysz swój wizerunek od zera?

W momencie, kiedy powstała Lily Water – powstał też konkretny wizerunek sceniczny. Pseudonim Lily Water nawiązuje do wody, w logo jest statek, kotwica, a ja na scenie jestem… piratką. Wiem, że to trochę teatralne, ale cóż… to cała ja 😉 Wiąże się to też poniekąd z muzyką szantową, którą z czasem usłyszycie wplecioną w moją twórczość. Przed „pojawieniem się” Lily Water, obejrzałam Piratów z Karaibów 😉

Nagrałaś singla pt "Rozbijmy zło", którego tekst opowiada o przemocy wobec zwierząt. Skąd taka tematyka? Jesteś jakoś czynnie zaangażowana z obronę praw zwierząt?

Mam kotkę, którą – nie ukrywam – bardzo kocham. Udzielam się jako wolontariuszka w Biłgorajskim Stowarzyszeniu Opieki Nad Zwierzętami „Podaj Łapę”. Często na ulicy znajduję chore i wyrzucone przez człowieka koty, które pozostawione same sobie – są skazane na śmierć. Lecz gdy pojawiają się na mojej drodze, to robię wszystko by im pomóc. Utwór pt.: „Rozbijmy zło” – to konsekwencja tego wszystkiego co obserwuję, czyli bólu – jakie porzucone zwierzęta doświadczają – i fizycznego i psychicznego. „Rozbijmy zło” jest po to – by poruszyć ludzkie serca, by uświadamiać jakie zło ludzie wyrządzają, jak krzywdzą te niewinne Istoty!

Jako Lily Water rozpoczęłam swoją działalność muzyczną właśnie od tej piosenki. Chcę poruszać trudne tematy, a przemoc i agresja wobec zwierząt jest jednym z nich.

Nawiązując do poprzedniego pytania. Utwór "Rozbijmy zło" na singlu pojawił się w dwóch wersjach polskiej i anglojęzycznej. Zamierzasz startować też poza granicami Polski? Jak dobrze wiemy kilka polskich zespołów np Riverside, Behemoth czy Vader są bardzo popularne na świecie. Jaki masz pomysł żeby oczarować zachodniego słuchacza?

„Rozbijmy zło” – nagrałam w dwóch wersjach językowych, aby przesłanie tej piosenki niosło się poza granice naszego kraju. Wszędzie musimy dbać o naszych czworonożnych Przyjaciół i uświadamiać ludzi. Mam nadzieję, że ta moja „cegiełka”, dołożona do tej słusznej sprawy – czyli walki o prawa zwierząt i ich godne traktowanie, pomoże odmienić ich losy na lepsze.

Co do ogólnego startowania poza granice… cóż, jestem i będę sobą. Tworzę i będę tworzyć to, co mi Serducho dyktuje. Kroczę moją drogą. Jeśli jest mi pisane by moja muzyka wyszła poza granice Polski, to wyjdzie.  Nie czuję „parcia na szkło”, ja po prostu na luzie robię swoje i już 🙂 I po polsku i po angielsku, bo lubię tworzyć w tych dwóch językach.

Jakie plany na najbliższą przyszłość? Na pewno koncerty a pełnowymiarowa płyta kiedy?

Zgadza się – na razie koncertuję i właśnie rozpoczęłam nagrywanie nowego utworu. Szczegóły poznacie w listopadzie 😉
Pełnowymiarową płytkę będę się starać nagrać w przyszłym roku.

Na koniec poproszę o kilka słów dla naszych czytelników.

Serdecznie zapraszam wszystkich Czytelników na mojego bloga http://lily-water.ownlog.com/  oraz facebook’a https://www.facebook.com/lily.water.music – znajdziecie tam informacje o najbliższych koncertach, wideo, zdjęcia i inne ciekawe rzeczy 😉

Wywiad :Darkman