Haures

Wywiad z zespołem Haures 04.03.2012

Cześć chłopaki!
Demo „No mercy” wydane. Jak długo zbieraliście materiał na tę płytkę?

Marcus: Ogólnie rzecz ujmując materiał zbieraliśmy około pół roku, kiedy zespół zaczął się powoli krystalizować i przyjmować obecną formę.

Gdzie mieliście okazję promować swoje utwory ? Jak zostały przyjęte?

Samael: Wszystko zaczęło się od małych występów dla znajomych. Pierwszy poważniejszy koncert zagraliśmy w bielskim klubie Rudeboy, a potem poszło z górki: Katowice, Czechowice, Żywiec i parę innych miejscowości.

Najlepszy dotychczas zagrany przez Was koncert odbył się w…?

Phobos: Wydaje mi się, że naszym najlepszym koncertem był nasz debiut w Rudeboy’u. Był to pierwszy koncert, największy stres i nerwy, więc zapamiętmny go na bardzo długo.
Shark: Ja najlepiej zapamiętam koncert w Żywcu, naszej rodzinnej miejscowości. Graliśmy „u siebie”, więc przyjechali wszyscy znajomi, a granie dla kilkuset osób to niezapomniane wrażenie.

Jaką rolę w Waszym zespole odgrywa wizerunek sceniczny? Zwracacie na to uwagę?

Phobos: Moim zdaniem przede wszystkim liczy się dobra muzyka i dobra zabawa na scenie. Koncert to nie teatr, wizerunek sceniczny to rzecz drugorzędna. Staramy się ubierać na scenę tak, żeby czuć się wygodnie.
Samael: Wolę czuć się swobodnie w swoich własnych, wygodnych ciuchach, niż w imię „wizerunku scenicznego” latać z gołym tyłkiem albo w zbroi płytowej po scenie. To, co obecnie nazywa się wizerunkiem scenicznym zazwyczaj zamiast wzbudzać podziw, czy szacunek, jest po prostu śmieszne, więc wolimy skupić się na muzyce (choć powoli zaczynamy eksperymentować, ale do wspomnianej zbroi płytowej jeszcze długa droga).

Moim zdaniem wygląd zespołu wyraża szacunek jakim zespół darzy swoich fanów, jakie jest Wasze zdanie?

Marcus: Objawem szacunku dla fanów jest dobry koncert, dobra muzyka. Podstawą dzięki której fani mogą czuć się szanowani jest obecność na scenie muzyków dających z siebie wszystko na scenie i gra z pełnym poświęceniem.
Samael: Gdybym wyszedł pijany/naćpany albo zaczął wyzywać fanów ze sceny to byłby to brak szacunku, moim zdaniem ubiór nie ma nic do tego.
Phobos: Podzielam zdanie Samaela, ubiór to tylko mały procent całego występu. Reszta to my, fani i nasza muzyka.

Jaka jest według Was recepta na sukces w branży muzycznej?

Shark: Systematyczność, upór, pozytywne myślenie, wiara w sukces i trochę szczęścia.
Marcus: Uważam, że naszym sukcesem jest sam fakt, że zagraliśmy kilka udanych koncertów i pozyskaliśmy wielu fanów, a to jest najważniejsze. Teraz pozostaje tylko piąć się w górę.

Czym aktualnie się zajmujecie?
Zbieracie materiał na pierwszy album czy póki co interesuje Was koncertowanie?

Yaro: Myślę, że koncerty to priorytet. Im więcej koncertów tym lepiej.
Samael: Uważam, że wypuszczanie płyty bez rozgłosu jest bez sensu. Rozgłos można zdobyć koncertowaniem, albo kontrowersją, jak na przykład latanie w zbroi płytowej po scenie czy targanie biblii (vide Behemoth). Wybieramy ten pierwszy sposób, organizujemy koncerty, staramy się „wpychać” gdzie się da, żeby więcej osób znało nazwę Haures.

Macie zaplanowanych już trochę koncertów na 2012 rok ? Jak zapowiada się on dla Was?

Phobos: Mamy już zaplanowany koncert w klubie Rudeboy jako support wschodzącej brazylijskiej gwiazdy ItSelf. Szykuje się świetna zabawa i naprawdę ostre granie.
Samael: Osobiście organizuję imprezę o nazwie „Silesian Metal Fest” w kilku miastach. Na początek mamy zarezerwowane terminy do Katowic i Krakowa, ale planujemy występ w większej ilości miast. Będzie to występ 7 zespołów ze Śląska, sam underground. Szykuje się sporo agresji, brutalności, zabawy i death metalu.

http://www.facebook.com/hauresband

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *