From Afar

Rzeszowska grupa FromAfar to nowa propozycja dla fanów rodzimego rocka.
Poniżej przedstawiamy Wam nasz wywiad z muzykami:

Jakbyście określili gatunek muzyczny, który wykonujecie ? W Waszej muzyce słychać bowiem: rock, metal oraz troszkę psychodelii.

From Afar: Każdy z nas słucha trochę innej muzyki i inspiruje się innymi artystami. Indywidualnie każdy z nas tworzyłby zupełnie coś innego niż From Afar – nasza muzyka jest wypadkową naszych inspiracji, emocji, które dzięki niej możemy z siebie wyrzucić. Ale jednocześnie muzyka From Afar to nie kompromis, w którym każdy ustępuje – to synergia tego, co jest w każdym z nas. Z tego powodu trudno nam jako kapeli określić gatunek (byłoby to także narzucanie sobie pewnych ograniczeń), łatwiej jest to zrobić ludziom z zewnątrz, najczęściej nasza muzyka określana jest jako metal alternatywny.

Wasze teksty są nie tylko po polsku, ale i po angielsku. Czy to oznacza, że planujecie podbój zachodu ?

Wojtek: Pisząc swoje teksty bawię się słowami – rozszerzam ich znaczenie, używam metaforycznie, buduję na nich koncepty. W języku angielskim robi mi się to o wiele łatwiej. W żaden sposób nie chcę narzucać jakiejkolwiek interpretacji, w całości pozostawiam ją odbiorcy. Przyznaję jednak, że jak w przypowieściach, za dosłownym znaczeniem skrywa się drugie dno – w swoisty sposób zaszyfrowane – które jest o wiele ważniejsze. Nie chcę mówić go wprost, to by było zbyt proste.
Chcę nakłonić do myślenia, przeanalizowania swojego światopoglądu i wejrzenia w świat osobistych, bardzo intymnych przeżyć. Do swoich tekstów przykładam dużą uwagę.
Jeśli dzięki angielskim tekstom uda się dotrzeć do ludzi poza granicami kraju, to będziemy z tego powodu bardzo zadowoleni. Chcielibyśmy dotrzeć z naszą muzyką do każdego, kto chciałby ją usłyszeć.

Jestem ciekawa czym się inspirujecie ? Na jakich kapelach się wzorujecie, opieracie swoją muzykę ?

FA: Nasze inspiracje są szerokie: od Bring Me the Horizon do Alanis Morissette. Nie opieramy naszej muzyki na innych kapelach, choć oczywiście podobieństw nie da się całkowicie uniknąć, zresztą nie ma takiej potrzeby. Oscylowanie pomiędzy skrajnościami sprawia, że w efekcie otrzymujemy bardzo różne stylistycznie utwory.

Powiedźcie, kiedy można oczekiwać Waszego nowego dema, bądź idąc dalej, debiutanckiej płyty?

FA: Materiał został już zarejestrowany. Całość powinna być dostępna w ciągu 2 miesięcy, ale zamierzamy systematycznie publikować kolejne numery. Jeśli chodzi o płytę – bardzo trudno to przewidzieć. Powstają nowe kawałki, im więcej będzie się działo, tym szybciej powstaną kolejne. Bardzo zależy nam na aktywności osób, które doceniają to co robimy. Kiedy widzimy jakąkolwiek reakcję to wiemy, że to ma sens.

Na Waszej stronie można przeczytać, że: „Jesteście otwarci na propozycje koncertowe”, ale powiedźcie tak szczerze, gdzie chcielibyście zagrać?

FA: Oczywiście na Przystanku Woodstock, na dużej scenie, poczuć tę piękną atmosferę i być jej częścią już nie jako widz, a jako twórca. Super byłoby też dzielić scenę z kapelami ze światowej czołówki. To oczywiście marzenia, ale małymi krokami staramy się dążyć do ich realizacji.

Skoro jesteśmy przy koncertach, gdzie będzie można Was zobaczyć i posłuchać w najbliższym czasie?

FA: Najbliższe koncerty to z całą pewnością lokalna scena, poza tym zgłaszamy się do przeglądów i polskich festiwali.

Jesteście dość młodą kapelą, a takim raczej ciężko jest wypłynąć na szersze wody w naszym kraju. Jak Wy, jako muzycy oceniacie obecną sytuację na rynku muzycznym w Polsce? Czy sądzicie, że dobra muzyka prędzej czy później zostaje zauważona i doceniona, czy raczej jesteście zdania, że aby ktoś zainteresował się młodą kapelą potrzebne są jakieś skandale, szum medialny itp.?

Piotrek: Sytuacja na scenie jest trudna, ale nie jest trudniejsza niż była kiedykolwiek wcześniej. Jest po prostu inna, i każdy kto chce zaistnieć musi znaleźć własny sposób. To wymaga zaangażowania, pracy, a przede wszystkim wytrwałości. Nikt tutaj nie dostaje nic za darmo. Skandal może pomóc, ale jeśli nie stoi za tym dobra muzyka, to zamieszanie mija i nic z niego nie wynika. Możemy i chcemy prowokować, ale w jakimś określonym celu, a nie dla szumu. W ciągu ostatnich kilku lat wiele się zmieniło jeśli chodzi o podejście ludzi do muzyki. Wiele kapel radzi sobie bez „pomocy” wytwórni, wiele osób słucha muzyki nie wydając na nią ani grosza. Trzeba nauczyć się w tym poruszać i wykorzystywać te procesy zamiast z nimi walczyć. I tak jak zawsze – uda się tym, którzy najlepiej się dostosują, uparcie będą robić swoje, a nie uda się tym, którzy się poddadzą.

Zastanawiam się jak przebiega Wasza praca nad utworami, czy wszyscy wspólnie przynosicie pomysły i tworzycie nowy materiał, czy raczej każdy z Was ma przydzieloną rolę w zespole?

Marcin: Praca twórcza dla mnie rozpoczyna się już na etapie poszukiwania inspiracji. Nie ukrywam, że muzykę From Afar traktuję jako ujście głównie negatywnych emocji, i to one prowadzą mnie do kolejnych pomysłów. W zdecydowanej większości zalążki nowych utworów powstają w moim lub Wojtka domowym zaciszu. Są to nie tyle wizje utworów, co katalizatory wyzwalające proces twórczy reszty zespołu. Tak powstała idea trafia na próby, gdzie następnie wzbogacona zostaje o unikatowy charakter każdego z pozostałych członków. To dzięki tym właśnie cechom każdego z nas powstaje brzmienie From Afar.

Na Waszej stronie, oczywiście można przeczytać dość obszerną biografię From Afar, ale mimo wszystko chciałabym, abyście na moment wrócili pamięcią do 2005 roku i powiedzieli nam, jak tak naprawdę doszło do powstania From Afar, kto pierwszy wyszedł z inicjatywą założenia kapeli i kto jest odpowiedzialny za jej nazwę oraz co ona oznacza?

Marcin: Przez długi czas swoją muzykę traktowałem jako osobny, prywatny świat, pozwalający odzyskać równowagę zachwianą w życiu codziennym. Były to dla mnie na tyle intymne „wyznania”, że chciałem zachować je całkowicie dla siebie. Tak naprawdę nigdy nie żyłem marzeniem rozpoznawalności i sławy, muzyka była dla mnie celem samym w sobie. Na pewnym etapie rozwoju muzycznego zapragnąłem jednak bardziej dosłownego przekazu, przekazu przez słowa. Wtedy rozpocząłem współpracę z Sebastianem Szpakowskim.
Po kilkunastu miesiącach wspólnych, muzycznych zmagań, z powódek czysto praktycznych postanowiliśmy nadać całej twórczości nazwę. Kilkugodzinny maraton przez słownik języka angielskiego, kilkadziesiąt propozycji i „From Afar” jako jedyna pasująca jak brakujący element całej układanki. Nie będę sugerował, że ma jakieś głębsze znaczenie, przesłanie. Jest zdystansowane, nie krzyczy krwią i złem rodem ze zlotów motocyklowych. To nam odpowiadało. Kolejne lata mijały, kolejne utwory powstawałby w naszych domowych zaciszach z przeznaczeniem pozostania już tam na stałe. Pewnego jednak dnia, pojawił się szatański pomysł umieszczenia naszej twórczości w Internecie. Moje spojrzenie na muzykę zostało wywrócone do góry nogami. Pozytywny odbiór, przekaz nie raz bardzo prywatnych odczuć, wszystko to spowodowało wyzwolenie się niesamowitej energii w moim krwioobiegu. To było jak narkotyk. Chciałem to czuć częściej, zapragnąłem trafić do jak największej liczby ludzi, którzy na co dzień zmagają się z podobnymi problemami, którzy kierują się podobnymi wartościami, dla których nasza muzyka może znaczyć coś więcej niż chwila rozrywki. Wiedziałem, że potrzebuję reszty zespołu. Wtedy zacząłem kompletować resztę składu. Warto też wspomnieć, że nikt ze obecnego składu wcześniej się nie znał. Byliśmy zupełnie obcymi sobie ludźmi, których połączyła wspólna idea.

Na początku 2012 roku, do zespołu wrócił basista Piotr, co wraz z jego powrotem zmieniło się w zespole?

Wojtek: Nie spodziewałem się, że zmieniając linię basu można do takiego stopnia zmienić atmosferę danego kawałka. Stare numery stały się przestrzenne, sam zacząłem je inaczej odbierać. Pomijając aspekt stricte muzyczny, wraz z powrotem Piotrka zostały zażegnane problemy kadrowe, a zatem narodziła się nowa nadzieja. To dość specyficzna sytuacja, bo Piotrek był wcześniej członkiem zespołu, potrafił więc obiektywnie ocenić nasze postępy, rzucić światło na kilka spraw, do których byliśmy przyzwyczajeni i których nie zauważaliśmy. Wszyscy nabraliśmy sił i wiary w to, że warto dalej brnąć w obranym kierunku, że warto kontynuować to, co do tej pory robiliśmy.

http://www.fromafarband.com/
http://www.myspace.com/fromafar
https://www.facebook.com/fromafarpl 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *