Feto in Fetus

– Cześć! Na początku sprzedajcie kilka informacji wszystkim czytelnikom na temat Waszego stylu. „Grinding Death Metal” brzmi ciężko, czy takie jest zamierzenie, by grać najgłośniej i najciężej?
Michał
: Cześć. Tak, chcieliśmy łączyć mocne, ciężkie i mroczne granie z elementami grindcore. Nasz styl cały czas się rozwija, w tej chwili gramy jeszcze mocniej, ciężej i szybciej hehe. Można odnaleźć w naszej muzyce więcej death metalu, niż na początku. W muzie fetusa znajdziesz elementy, black metalu, death/grind, a także odrobinę połamanych dźwięków. Każdy gatunek z wymienionych nas inspiruje.

– W tym roku przypada Wam 10 lat wspólnej działalności. To dużo? W ile procentach jesteście na ten czas spełnieni, a ile jeszcze macie planów na kolejne lata?
Michał
: Nie liczymy lat, szybko zleciało. Gramy dla przyjemności, dlatego może nie staramy się za wszelką cenę wciskać gdzie się da. Nagranie i albumy wychodzą naturalnie, wtedy, kiedy jesteśmy gotowi. Pewnie powinniśmy mieć już z 5 płyt, ale nie ma sensu robić muzyki na siłę. Plany na kolejne lata to cały czas grać i nagrywać najlepsze materiały, jakie możemy stworzyć i na jakie nas stać.

– Ale wróćmy na start. Jak wspominacie swoje początki. Pierwsze dwa dema z 2006 i 2007 roku wydaliście własnym sumptem. Jak długo czekaliście na zainteresowanie?Michał: Początki były typowe, każdy zespół tak zaczyna. Szukanie składu, wymyślanie nazwy, robienie pierwszych numerów, demo, później jakieś koncerty. Z czasem nagranie albumu i szukanie wydawcy(około roku). A później kolejne etapy, które pozwalają zespołowi, pokazać się gdzieś dalej.
Szukanie wydawcy to nie jest łatwa sprawa, będąc młodym zespołem. Kapel jest naprawdę dużo, a niektóre na samym starcie już miażdżą.

– Duży wpływ na Waszą późniejszą karierę miał udział na tribute albumach: „The Darkside Of The Blues – Danzig” oraz „Tribute To Grossmember- Memory of Jerzy Róziewicz”?
Michał: W zasadzie nie hehe, ale był to jeden procent, który pomógł nam w promocji. Gdzieś tam ktoś usłyszał nazwę. Ogólnie tribute albumy to ciekawy pomysł, można zmierzyć się z zupełnie inną stylistyką lub odegrać coś totalnie po swojemu.

– W 2008 roku postanowiliście wydać pierwszy, długogrający album pt. „Far From The Truth”. Długo nad nim pracowaliście? I co najważniejsze, czy uznajecie ten album za sukces?
Michał: Nad pierwszą płyta pracowaliśmy długo, ale praca polegała bardziej na robieniu numerów koncertowych. Dopiero, gdy uzbierał się materiał postanowiliśmy go nagrać i po nagraniu, padł pomysł żeby wydać to jako debiut. Na tamtym etapie samo wydanie tego na CD było już dla nas sukcesem. Muzyka jeszcze nie zbyt dopracowana, patrząc z perspektywy czasu, ale dała dużo zabawy.

– I dochodzimy do sedna sprawy-  „Condemned To The Torture” – czyli Wasze drugie wydawnictwo zamykające na dany czas dyskografię, pojawiło się w lipcu ubiegłego roku. Płytka nagrana przy współpracy z BlackTeamMedia Records/Green Lungs Records. Materiał narobił należytego zamieszania?
Michał: Pojawiły się bardzo dobre recenzje, parę wywiadów. Odzew na drugi album jest bardzo dobry. Materiał jest dużo bardziej dojrzały niż to, co wcześniej nagrywaliśmy. Horrorowego klimatu albumowi dodała też Aneta Pawtel, która gościnnie nagrała nam zajebiste, mroczne klawisze. Przez co album zyskał dodatkowego wymiaru i tego charakteru, o który nam chodziło.

Każdy etap w działalności zespołu procentuje na przyszłość czymś nowym. Mamy nadzieję, że trzecia płyta również zostanie zauważona. Czas pokaże…

– Nie można nie wspomnieć o trasie „The Ritual Tour 2013” z Christ Agony. Jak doszło do tej trasy? Czy zaproszenie napłynęło ze strony zespołu Christ Agony? Znaliście się wcześniej?
Michał: Tak znaliśmy się wcześniej i jakoś tak wyszło, że pojechaliśmy na wspólne dwie trasy. Fajna przygoda i inicjatywa, też dobry pomysł połączyć death/grind z black metalem. Frekwencja różna, od dużej po mniejszą, było warto. Doświadczenie nieocenione, bardzo dużo nam dały te koncerty.

– Jak wyszło połączenie Waszych stylów na trasie? Przy okazji, jesteście fanami Christ Agony?
Michał: Połączenie wyszło bardzo dobre, dobry odzew publiki, z naszego punktu widzenia idealny zestaw. Tak jesteśmy fanami Christ Agony, ja osobiście mogę powiedzieć, że wychowałem się na muzie Christ Agony i metalu lat 90.

– Doczytałam się, że macie zamiar w czerwcu wydać kolejny split. Właściwie, już nad nim pracujecie. Co już dziś możecie zdradzić wszystkim fanom?
Michał
: Jeszcze nic nie chcemy zdradzać, jak już materiał będzie nagrany i całość zostanie dopięta to ujawnimy szczegóły. W tej chwili pracujemy nad numerami i ciężko powiedzieć jak to będzie brzmiało. Dopiero podczas nagrywania wyjdzie jakiś obraz całości. Na pewno można spodziewać się fetusa z paroma nowymi elementami.

– Co aktualnie macie w koncertowych planach? Gdzie można Was zobaczyć?
Michał: Już niedługo 4 i 5 kwietnia zagramy w Szczytnie i Olsztynie z zaprzyjaźnionymi zespołami z Warmii min. Hyperial, Messa, Kohorta, Insidius. Będą to takie koncerty promujące warmińską scenę metalową. A 16 i 17 maja Warszawa/Gdynia z Betrayer i Supreme Lord.

– Dziękujemy z poświęcony czas, życzymy samych sukcesów i co najmniej kolejnych 10ciu lat na scenie!