Devilish Impressions

Wywiad: Devilish Impressions 20 04 2012

Witam! Co obecnie dzieje się u Diabelskiej załogi? Jak nastroje przed wydaniem nowego krążka?

Cześć! Moje odpowiedzi nieco opóźnione, więc już po polskiej premierze… Jednak w kwestii nastrojów bez zmian. Diabelsko jest, proszę Pani…

Błyskawicznie przechodzimy do tematu nowej płyty, gdyż na chwilę obecną jest ona niewątpliwie priorytetem. Zaczniemy od spraw wizualnych. Zaskakującą kwestią jest okładka nowego krążka. Trochę mnie olśniło! 😀 Zamieniacie piekielny mrok na nieskazitelną biel, czy jest to raczej chwilowa odskocznia na potrzebę płyty? Opowiedzcie coś o okładce, pomyśle na nią oraz w jaki sposób oddaje charakter Waszej nowej perełki.

Zapowiadaliśmy wcześniej, że oprawa graficzna nowej płyty będzie dość mocno różnić się od większości dostępnych na rynku pozycji black czy death metalowych. Koncepcja utrzymania całości w kolorystyce raczej średnio kojarzonej z gatunkiem to zabieg w pełni świadomy, taka nasza osobista zabawa z konwencją, będąca swoistym złamaniem powszechnie funkcjonujących zasad i stereotypów. Jednocześnie bardzo nam zależało, by właśnie tak kolorystyka, jak i sposób przedstawienia zespołu odzwierciedlały także charakter muzyki zawartej na nowym krążku. I, żeby było jasne, nie jest to żaden pieprzony ‘white metal’, bez obaw hehe. Nadal pozostajemy zespołem o bardzo silnie zarysowanym antyreligijnym przesłaniu. Jest to po prostu pewien wyraz naszego artystycznego buntu, wyzwanie rzucone tym, którzy uparcie twierdzą, że poruszanie się w obrębie takiego, czy innego gatunku obliguje wszystkich wykonawców do wpasowywania się w jego sztywne ramy… .

Płyta składać się będzie z 9 utworów, m.in. znanego już nam „Icaros”. Czy zbieżność nazw z Icaros Records jest przypadkowa?

I tak i nie… Mit Ikara sprzeciwiającego się woli bogów w bardzo dobitny sposób ukazuje nie tylko kwintesencję tego, jak postrzegamy siebie jako indywidualne jednostki, stanowi także bowiem wyraz naszej postawy względem czy to pojęć z zakresu filozofii życia i śmierci, naszego światopoglądu, czy nawet miejsca, w jakim sytuujemy się jako zespół… A że jednocześnie dowodzę również Icaros Records, siłą rzeczy nastąpiło połączenie jednego z drugim…

Skąd pomysł na sesyjny udział tak wielu znanych muzyków? Wiem, że praktykowaliście już to na poprzedniej płycie. Czy to sposób na trafienie do szerszego grona odbiorców?

Nie, absolutnie! Jest to swego rodzaju wyraz szacunku względem zaproszonych do nagrań osób oraz ich artystycznego dorobku. Na poprzednim albumie („Diabolicanos” – przyp.) w dwóch utworach gościnnie zaśpiewał Cezar z Christ Agony, którego muzyka stanowiła swego czasu ogromną dla mnie inspirację, szczególnie w pierwszych okresie ich działalności, kiedy to po raz pierwszy usłyszałem „Epitaph of Christ” i późniejszy, doskonały moim zdaniem album „Unholyunion”, od których to zaczęła się moja miłość do tego zespołu… Z kolei solówkę do innego numeru nagrał Szymon z Nyia / Antigama, jednocześnie zasiadający także za realizatorskim stołem przez cały czas trwania nagrań. Bardzo się podczas tej sesji zaprzyjaźniliśmy, do tego Szymon zajebiście wyczuł atmosferę tamtej płyty, stąd w międzyczasie rzuciliśmy propozycję, by położył to solo i… stało się! Tym razem zaprosiliśmy kilka innych osób. Jacek Grecki z Lost Soul nagrał rewelacyjne solo w jednym z numerów. Wiadomo, że to jeden z najlepszych gitarzystów w kraju, więc dalsza rekomendacja kompletnie zbyteczna. Na „Simulacra” pojawił się także Romek z rockowej grupy Lecter. Wspólnie stawialiśmy pierwsze kroki jeszcze jakoś w pierwszej połowie lat 90. Potem nasze drogi się rozeszły, on poszedł bardziej w scenę rockowo-grunge’ową, ja z kolei w nurty z gatunku tych bardziej ekstremalnych. W przypadku “Simulacra” Romek czuwał nad procesem rejestracji partii gitar, pomyśleliśmy, że to doskonała okazja, by po tych kilkunastu latach coś tam jednak wspólnie odhaczyć, tak właśnie powstał pomysł, by to on nagrał wszystkie partie gitar akustycznych na płycie oraz linie basu w numerze „The Scream of The Lambs”, który w nieco innej formie i pod innym szyldem graliśmy razem na przełomie 97/98 roku. Ostatnim gościem na płycie jest Orion z Behemoth / Vesania. Na wspólne nagrywki ustawialiśmy się właściwie już przy okazji „Diabolicanos”, jednak z przyczyn technicznych i logistycznych zostaliśmy zmuszeni do zarzucenia tematu i odłożenie go na kolejną okazję. Na szczęście, udało nam się ten pomysł zmaterializować przy okazji „Simulacra”. Wspólnie nagraliśmy dość nietypowy track, będący interpretacją wybranych fragmentów „The Tragical History of Dr Faustus – 1604” autorstwa Christophera Marlowe. Podczas gdy mnie przypadła rola Fausta, Orion wcielił się w postać Mefistofelesa… Bardzo dziwny, pojechany numer… Początkowo chcieliśmy zamieścić go na podstawowej wersji płyty, jednak z czasem doszliśmy do wniosku, że byłaby wtedy zdecydowanie za długa, zbyt mocno też odbiegająca charakterem od utworów, które zamieściliśmy jako tworzące pewną całość „Simulacra”. Nie wiem, być może w przyszłości numer ten wejdzie na jakieś rozszerzone edycje płyty, może udostępnimy go tylko na stronach zespołu. Na chwilę obecną nie mamy jeszcze sprecyzowanej wizji tego, w jaki sposób go wykorzystać. Jeśli zaś już przy gościach jesteśmy, muszę wspomnieć tutaj o sesyjnym udziale Lestatha (METransamissionAL; ex-Sammath Naur) oraz Flumena (Asgaard), którzy to w przypadku „Simulacra” zajęli się skomponowaniem i późniejszą rejestracją partii instrumentów klawiszowych, wszelkich obecnych tu orkiestracji, sampli i dodatkowych efektów. .

Pomęczę trochę historią 😀
Zatem od początku, jak to się wszystko zaczęło? Nagraliście pierwszą płytkę biorąc sprawy w swoje ręce. Domniemam, że byliście już gotowi na to, by zaistnieć. Jaki był tego efekt?.

A więc tak, by nie przedłużać, tych, których istotnie interesuje szczegółowa biografia zespołu zapraszam na stronę www.devilish-impressions.com Jak się zaczęło?.. Z pasji oraz potrzeby tworzenia dźwięków, jakie nam w tamtym okresie w duszach grały… Czy byliśmy gotowi, by zaistnieć? Hmm… To dość długi temat. Nagrywając „Eritis sicut Deus; Verbum Diaboli manet In Aeternum; Vox Vespertilio Act I – Moon Var Dies Irae” właściwie nie mieliśmy bladego pojęcia dokąd nas te diabelskie impresje ostatecznie zaprowadzą. W tamtym okresie mieszkałem już w Londynie. Będąc przez kilka miesięcy w Polsce chcieliśmy jednak zarejestrować powstałe kompozycje, by w nieokreślonym wtedy jeszcze terminie kontynuować prace nad dalszą ich realizacją. W sesji pomagał nam Paweł Wołczyk z deathmetalowej opolskiej grupy Bloodfeast, który w nasz projekt zaangażował się na tyle mocno, że sam, z własnej nieprzymuszonej woli nagrał partie basu oraz zaprogramował perkusję. Tak, tak… w tamtym okresie nie mieliśmy jeszcze bębniarza, stąd też inicjatywa Pawła okazała się cholernie pomocna w realizacji pewnej wizji dotyczącej rzeczonego materiału. Okazało się, że zebrał on później bardzo pozytywne opinie w prasie podziemnej, jednakowoż, jak już wcześniej wspomniałem, nie mieliśmy w tamtym czasie pojęcia, w jakim kierunku będzie się to wszystko rozwijać. Dopiero z czasem, gdy udało się nam już skompletować pełny skład, zaczęliśmy funkcjonować jako tzw. „regularny” zespół. Wtedy to weszliśmy ponownie do studia, by nagrać płytę „Plurima Mortis Imago” i to chyba ten okres był takim pierwszym, poważniejszym punktem zwrotnym w dziejach zespołu.

Powołując do życia zespół istniała już gdzieś tam myśl, że będzie to „coś innego” dla polskiej sceny metalowej?

Taki był od początku nasz zamysł, jednak wiadomo, że jako twórcy nie mieliśmy odpowiedniego dystansu do tego rodzaju kwestii. Dopiero pierwsze reakcje prasy i pojawiających się pierwszych fanów utwierdziły nas w przekonaniu, że chyba faktycznie ten buzujący w nas wcześniej zamysł udało się nam za sprawą nagranych utworów urzeczywistnić

Trasa „Ageless Void Tour” w towarzystwie Aeternus, Darkshine oraz Arum była pierwszą tak wielką okazją do promocji zespołu poza jego granicami i początkiem kolejnych. Dziś macie na swoim koncie występy u boku takich zespołów jak: Satyricon, Marduk, Gorgoroth, Suicide Silence, Behemoth, Overkill, Moonspell… Można by jeszcze śmiało wymieniać! Jest spośród wszystkich odbytych przez Was koncertów jakiś szczególny i najbardziej owocny?

Wiesz, tak naprawdę każdy zagrany przez nas koncert był na swój sposób szczególny, każdemu występowi towarzyszą bowiem nieco odmienne emocje… Za każdym razem inne są okoliczności, miejsca, kraje, ludzie, inaczej też występować dla kilkudziesięciu, inaczej zaś dla kilku tysięcy osób… Trasę z Aeternus zawsze będziemy wspominać bardzo miło z tego względu, że to ona właśnie otworzyła nam kolejne drzwi… To tam zebraliśmy pierwsze wspólne doświadczenia sceniczne, uczyliśmy się jak tak naprawdę funkcjonować jako pełnoprawny, chcący coś tam osiągnąć zespół. Świetne przyjęcie płyt na świecie, jak również koncertowej oferty Devilish Impressions zaowocowały kolejnymi, większymi propozycjami. Z czasem, mając coraz to więcej okazji, by podczas kilkutygodniowych tras podpatrywać najlepszych, rosły w nas nie tylko świadomość zespołowego potencjału, ale – przede wszystkim – pokora względem tych wszystkich zespołów, z którymi dzieliliśmy sceniczne dechy oraz idąca za tym potrzeba doskonalenia samych siebie. Dlatego też w moim odczuciu absolutnie każdy koncert jest równie ważny, gdyż w bardzo istotny sposób kształtuje nas jako muzyków.

Po wypuszczeniu w obieg kolejnego krążka „Plurima Mortis Imago” rozpoczęliście współpracę z Conquer Records. Jak wielki wpływ miała ona na Waszą karierę?

Działania Conquer na rzecz popularyzacji zespołu były w tamtym okresie naprawdę zauważalne. To właśnie po wydaniu „Plurima…” po raz pierwszy pojawiliśmy się we wszystkich najważniejszych europejskich magazynach, sporo się wokół nas działo. Pozytywny odzew mediów umożliwił nam zagranie wspomnianej wyżej pierwszej trasy europejskiej. Posypały się kolejne oferty, w tym, z tych ważniejszych, trasa z Marduk, pierwsze letnie festy itp. Sytuację polepszyło wydanie „Diabolicanos”, po której to płycie całość zapierdalała właściwie już jako samonakręcająca się maszyna. Kolejne, jeszcze bardziej prestiżowe trasy z Behemoth, Suicide Silence, medialny szum, Wacken Road Show, trasa z Dismember, koncerty z Satyricon, festy, pierwsza trasa po Kraju itp. Paradoksalnie, właśnie wtedy, w najlepszej z punktu widzenia marketingowego pozycji zespołu przestaliśmy się dogadywać z Conquer. Do tego doszły poważne problemy personalne, nieoczekiwane przetasowania w składzie, odwołane z przyczyn od nas niezależnych dwie kolejne trasy, w jakich mieliśmy wziąć udział… Cóż, posypało się… Potrzebowaliśmy paru lat, by wrócić z albumem „Simulacra”. I to jest w tej chwili dla nas najważniejsze.

Dzięki Conquer Records zrealizowaliście klip do „SataniChaoSymphony” z płyty „Plurima Mortis Imago”. Później doczekaliśmy się kolejnego klipu do utworu „Har-Magedon” już z krążka „Diabolicanos”. Niebawem wyjdzie płyta „Simulacra”… Fani mogą spodziewać się kolejnego video? Czy w związku z tym zrodziły się już jakieś plany?

Plany zrealizowania klipu do któregoś z nowych utworów gdzieś tam w naszych głowach kołaczą, aczkolwiek na chwilę obecną nie jest to możliwe. Chcielibyśmy nakręcić naprawdę dobre video, na co potrzebowalibyśmy dość pokaźnej sumki. Aktualnie ważniejsze jest dla nas zatem, kto ostatecznie zajmie się wydaniem płyty poza granicami Polski. Wtedy też wrócimy do tematu teledysku.

Skład zespołu często się zmieniał. Opisz obecny skład. Jak udaje Wam się wiązać pracę w kilku zespołach?

Obecnie oprócz mnie (wokal, gitary) w składzie zespołu jest Icanraz (bębny) oraz Vraath (gitara basowa). Tuż przed premierą „Simulacra” opuścił nas drugi gitarzysta, Armers. A że to historia z pieprzykiem w tle, czas chyba otwarcie powiedzieć, że powodem jego odejścia z zespołu stała się nagła jego odmiana… Jaka?!… Otóż, Panie i Panowie, Armers uwierzył w boga (SIC!). Z dnia na dzień doznał był ponoć objawienia, co też – w kontekście ideologicznego przesłania Devilish Impressions – przypieczętowało zakończenie naszej z nim współpracy… Aktualnie dokooptował do nas sesyjny gitarzysta, o którym może nieco później. Jeśli zaś chodzi o drugą część Twojego pytania, jakoś dajemy radę. Devilish Impressions to dla każdego z nas band priorytetowy, dlatego też jasno określone zasady umożliwiają nam funkcjonowanie także w obrębie innych grup, czy muzycznych projektów, w jakich każdy z nas się udzielał, udziela czy też w przyszłości udzielać będzie.

Porozmawiajmy trochę o warstwie lirycznej utworów Devilish Impressions. Wracając do płyty „Diabolicanos” można spotkać się z łacińskimi cytatami pochodzącymi z Biblii. Jaka jest ich symbolika i znaczenie w Waszych tekstach? 

Dość obszernie cytowane przypisy biblijne z Księgi Apokalipsy oraz księgi Św. Jana stanowiły podsumowanie liryczno-muzycznej koncepcji tryptyku zamkniętego właśnie na albumie „Diabolicanos”. Trudno teraz w paru zdaniach podsumować, co stanowiło o zasadności umieszczenia rzeczonych cytatów w warstwie tekstowej poprzedniej płyty, gdyż w tym momencie należałoby się odnieść również do poetyki i przesłania także wcześniejszych wydawnictw sygnowanych logiem zespołu, a więc tak do „Plurima Mortis Imago”, jak i do „Eritis sicut Deus…”. W najbardziej wyczerpującym skrócie można to ująć w ten sposób, iż każda kolejna płyta Devilish Impressions w mniej lub bardziej bezpośredni sposób nawiązuje do koncepcji umiejscowienia człowieka-jednostki jako jedynej siły sprawczej, do koncepcji wolnej woli i przeciwstawiania się przyjętym przez większość kulturowym i społecznościowym wzorcom. 

Teksty na nowej płycie będą podtrzymywały dawny styl Devilish Impressions? Możesz uchylić nam rąbka tajemnicy co do przesłania jakie będą niosły? 

Po raz kolejny dotykają one problemu odgórnie narzuconych konwencji, czy to w sposobie postrzegania świata, czy też zwyczajnie w postaci prób umysłowego ubezwłasnowolnienia jednostek przez ludzi reprezentujących określone grupy interesu. Tym razem jednak, jak wskazuje już sam tytuł oraz sugestywna w swym przesłaniu okładka albumu, więcej tu odniesień do wszechobecnego od zawsze dualizmu rzeczy, symboli oraz ich znaczeń 

Wasz styl ciężko jakkolwiek zaszufladkować. Z czego wynika Wasza oryginalność? Czy jest to zasługa preferowanej przez Was prywatnie muzyki? Skąd wypływa źródło inspiracji?

Tak naprawdę nie szukamy inspiracji w twórczości innych zespołów. Owszem, nie da się uniknąć pewnych podprogowo wręcz pewnie przemycanych muzycznych fascynacji, jednak tak naprawdę tych źródeł będących generatorami twórczego impulsu jest wokół nas tak wiele, że naprawdę nie musi to być album takiego, czy innego artysty. Dla przykładu, gdy tworzę materiał na określoną płytę, staram się podczas okresu jej powstawania nie słuchać jakiejkolwiek zbliżonej gatunkowo muzyki, po to właśnie, by uniknąć tego niechcianego przecież mimowolnego sugerowania się propozycjami innych zespołów. 

Polski rynek muzyczny spycha muzykę metalową do podziemia. Chciałoby się rzec, że tam jej miejsce, ale każdy zespół marzy o tym, ażeby ujrzeć światło dzienne! W jaki sposób zespół może promować się w Polsce? Czy jest skazany na pomoc z zagranicy? 

Wiesz, mogę chyba pokusić się o stwierdzenie, że działa to na trochę innych zasadach… Otóż, podczas gdy twórczość obojętnie którego z rodzimych zespołów może być doceniana przez fanów i media zagranicą, u nas wciąż bardzo głęboko zakorzeniona jest wrogość do wszystkiego, co inne, nie wspominając już o sytuacji, że któremuś z tych zespołów udaje się gdzieś tam odnieść jakieś poważniejsze zagraniczne sukcesy. Wtedy za każdym razem zdaje się działać ten sam mechanizm, najpierw taki zespół poddawany jest wnikliwej obserwacji wszechobecnej loży szyderców, a gdy już faktycznie jego sukcesy okazują się być niekwestionowalne, przychodzi czas na swoiste przewartościowanie wcześniejszych opinii, przeradzających się później w formę nie do końca już przecież szczerego uznania. 

Potwierdzony został Wasz udział w tegorocznej, 11. już edycji estońskiego festiwalu Hard Rock Laager. Wystąpicie na scenie głównej. Teraz bezapelacyjnie dowodzicie, że kwestia debiutu odchodzi w niepamięć. Dołączacie do ścisłych czołówek. Wiążecie z tym koncertem jakiś większe oczekiwania?

Bo ja wiem, po prostu jak za każdym razem chcemy zagrać możliwie najlepszy koncert. To dla nas bardzo ważne wydarzenie, gdyż będzie to nasz pierwszy sceniczny występ w nowym składzie. Potem czas na kolejne letnie open-airy, jednak to ten z tego właśnie względu będzie z nich wszystkich najbardziej szczególny. 

My tu gadu gadu o zagranicy, a u nas w kraju szykuje się prawdziwe święto metalu! W 2012 zagości u nas Metalfest, a z nim wiele światowych gwiazd muzyki metalowej. Lista zespołów jeszcze się nie zamknęła. Czy istnieje szansa, że do niej dołączycie? Przy okazji: co sądzicie o takim przedsięwzięciu w naszym kraju?

Przedsięwzięcie jak najbardziej godne podziwu. I bardzo dobrze, że w końcu i w naszym kraju można wybrać się na coraz to większe ilości koncertów, festiwali itp. Faktycznie line-up tegorocznej edycji Metalfest jest imponujący. Niestety, my raczej nie dopełnimy jego składu, aczkolwiek gorąco kibicuję wszystkim zespołom mającym tam wystąpić. 

Jeden gig w Polsce został oficjalnie potwierdzony – występ na festiwalu Castle Party 2012. Ale znając życie specyfika festiwalu sprawi, że nie każdy Wasz fan pokusi się na wydanie kasy na festiwalowy bilet… Moje pytanie brzmi: kiedy nastąpi czas na podbój Polski? Jakieś plany na trasę po kraju?

Masz rację, tym bardziej, że z całego składu festu tylko Devilish Impressions reprezentuje gatunek, co się metal zowie hehehe. Dla nas jest to jednak wspaniała okazja, by zaprezentować się amatorom nieco innego rodzaju muzyki. Wśród fanów przybywających co roku na ten festiwal jest również spora rzesza ludzi dość mocno mimo wszystko związanych z metalem, stąd wierzę, że mimo wszystko decyzja o zagraniu tam jest jak najbardziej słuszna 

Jaką odczuwacie różnice grając koncerty w Polsce i poza granicami naszego kraju?

Do tej pory jako Devilish Impressions pojawiliśmy się w Polsce tylko raz, podczas pamiętnej trasy z Hate, Trauma, Crionics i Naumachia. Wtedy, będąc na fali jakichś tam zagranicznych sukcesów odczuliśmy, że ludzie czekają na nasze koncerty celem skonfrontowania zasłyszanych opinii z rzeczywistą formą zespołu. Z perspektywy uważam, że była to konfrontacja obopólnie satysfakcjonująca. W planach mamy zatem oczywiście koncertową promocję „Simulacra” również w Kraju. 

Gdzie obecnie przebywacie? Kiedyś czytałam, że zamieszkaliście w Londynie. Słyszałam również o przemianowaniu zespołu na polsko-brytyjski… No nie może być!

Faktycznie, przez lata funkcjonowaliśmy będąc jakby jedną nogą w PL, drugą w Londynie, gdzie mieszkałem przez prawie 10 lat od 2000 roku począwszy. W tej chwili miano zespołu polsko-brytyjskiego wciąż chyba tylko przypisać można miejscu zamieszkania naszego basisty, który jako jedyny pozostał w Ldn. Reszta składu na stałe w PL. Icanraz oraz sesyjny gitarzysta Devilish Impressions w Białymstoku, ja w Opolu. 

Wielkie dzięki za wywiad! Życzymy rekordowej sprzedaży „Simulacry” i wielu koncertów! Do zobaczenia pod sceną!

Wielkie dzięki! Miejmy nadzieję, że tak właśnie się stanie, chociaż dzisiejsza kondycja muzycznego biznesu, nakazywałaby większą w odniesieniu do tych wyników sprzedaży powściągliwość…

www.devilish-impressions.com
www.myspace.com/devilishimpressions
www.facebook.com/devilishimpressions

Zobacz też:
Recenzja „Simulacra”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *