Dark Sarah – The Golden Moth

Niewdzięczną ach niewdzięczną mi przyszło dziś pełnić rolę, bo jak zrecenzować album, który nie jest zwykłym albumem, który zawiera piosenki, które nie są piosenkami a do tego wszystkiego należący do zespołu, który nie jest regularnym zespołem. Mowa tutaj o trzecim albumie studyjnym pod tytułem „Golden Moth” fińskiej formacji Dark Sarah. Spieszę wyjaśnić co miałam na myśli w pierwszym zdaniu.
Primo – jest to koncept album, a właściwie część trzecia kroniki o tytule Dark Sarah – opowieści o kobiecie porzuconej na ślubnym kobiercu i ewolucji jej mrocznej strony. Poprzednie dwie części – podobnie jak ta – zawierają przygody Sary i jej eksploracje własnej natury a także fantastycznego bajkowego i nie mniej mrocznego świata a w zasadzie światów w jakich się znajduje. Ta specyfika nadała twórczości Dark Sarah nazwę cinematic metal a mówiąc bardziej zrozumiałym językiem metalu symfoniczno-operowego.

Secundo: każda z piosenek stanowi kolejną odsłonę historii Sary, każda postać jest odegrana i odśpiewana przez innego wokalistę. Nie bez znaczenia jest więc kolejność w jakiej utwory znalazły się na albumie.

Tertio: zespół Dark Sarah nie ma swojego stałego składu. Mówić tu raczej powinniśmy o obsadzie jaka spotykamy w operze. W tym przypadku stałym i głównym członkiem jest Heidi, choć ostatnio dołączył Juha-Pekka Leppäluoto ale czy zostanie na stałe, któż to wie?  
A inne role odgrywają min. członek grupy El Canto oraz grupy Nightwish.

Jak można się domyśleć z moich wcześniejszych sugestii nie sposób rozpatrywać stronę muzyczną w oddzieleniu od tekstów, gdyż całość jest ilustracja niemalże filmową lub raczej charakterystyczną dla spektaklu teatralno-musicalowego. Skoro jednak podjęłam się zadania popełnienia recenzji tegoż dzieła to niniejszym spróbuję temu zadaniu podołać.

Otworów na płycie jest 12, a każdy z nich stanowi duet lub inna formacje głosów gościnnie występujących na płycie. Oczywiście prym wiodą tutaj Heidi i Juha-Pekka Leppäluoto.

Desert Rose to krótka zaledwie półtoraminutowa piosenka z orientalnymi motywami i zawodzeniami.

"Tresspasser" to jeden z najlepszych utworów na płycie. Recytatywne zwrotki i melodyjny śpiewny refren stanowią o tym, że utwór na długo zostaje w głowie. W momencie pisania tej recenzji jest najnowszym singlem wypuszczonym z tej płyty.

"Wheel" to znowu utwór okraszony arabskimi motywami. Rewelacji nie ma, a kompozycja mogłaby równie dobrze należeć do Nightwish lub innego Within Temptation.

My Beautiful Enemy” to zaskakujaca piosenka w tonacji durowej czyli o wydźwięku wesołym. W skali albumu to takie “Somewhere over the rainbow” co sprawia ze ten utwór jest zdecydowanie najmniej lubianym przeze mnie na tym albumie.

I once had wings” rozpoczyna się w sposób zgoła nieoczekiwany – sugestia kabaretowej piosenki z towarzyszeniem harmonii i iluzja zapachu portowych zakamarków. W dalszej części rozwija się w całkiem udaną kompozycję z solową partią męskiego głosu Juha-Pekka Leppäluoto. Oczywiście przewaga ta łamana jest wszędobylskim sopranem Heidi.

Pirates” to utwór oparty na akustycznym gitarowym motywie w początkowej części następnie typowo musicalowy odcinek recytatywów i patetycznych zaśpiewów. To szósty utwór i etap, kiedy dość jednobarwny głos głównej wokalistki staje się dotkliwie nużący. A to dopiero połowa płyty.

Sky Sailing” to coś co mi osobiście ciężko strawić natomiast często dobiega za sprawa mojego męża z mojego samochodu. Mowa tu o pirate-metalu. Nic więcej mówić nie muszę, bo jeśli wyobrazicie sobie tendencje utrzymującą się we wszystkich utworach Dark Sarah połączona z pamiętnymi “Victory, we fight to win” to wiecie już wszystko.

Wish” to kolejna słodka i optymistyczna pieśń z gatunku “szybujmy w przestworzach na drugi koniec tęczy”. Typowo musicalowy kawałek. Równie dobrze mógłby ilustrować któryś z filmów Disneya.

Gods speak” – o ile „Tresspasser” i „Golden Moth” podobają mi się bardziej to uważam ze jest to najciekawszy kawałek na płycie dzięki występowi gościnnemu wokalistów: Zuberoa Aznárez, Marco Hietala z zespołu Nightwish oraz Netta Skog.

Szczególnie ta ostatnia dała popis, przy którym głos Heidi wydaje się po prostu bez bigla. Ale może takie jest założenie. Nie mi sądzić.

Promise” – kolejny duet Heidi Parviainen  i Juha-Pekka Leppäluoto (Northern Kings). Nie przynosi niczego specjalnie odkrywczego. Może poza niezwykła solówką Erkka Korhonen – mmmmmmm uszy lizać. Utwór niepostrzeżenie się kończy tak jak się zaczynał.

Golden Moth” to tytułowy i moim zdaniem najlepszy utwór na płycie. Doskonale wykorzystanie walorów głosu Heidi i niezwykle udana kompozycja melodyczna. Utwór godnie reprezentujący cały album jednak za jego sprawa czekałam przez całą płytę na kawałek równy jemu.

The Gate of Time” rozpoczyna się męskim parlando i jest swojego rodzaju prologiem albumu i zawartemu na niej fragmentowi kroniki Dark Sarah. Podobnie jak początkowy „Desert Rose” trwa zaledwie nieco ponad minutę.

Tak przedstawia się szczegółowa warstwa muzyczna albumu „Golden Moth”. Czytając to co wyżej napisałam można odnieść wrażenie ze jest to przeciętne wydawnictwo z wieloma niedoskonałościami… Nic bardziej mylnego. To co napisałam świadczy o tym co mi się na płycie nie podoba natomiast przyznać muszę ze jest ona w każdym calu perfekcyjna (nie wspomnę nawet o tym ze została ona sfinansowana przez crowdfunding – na który to patrzę bardzo nieprzychylnym okiem… Ups. Zdaje się ze właśnie o tym wspomniałam). Wracając do tematu: począwszy od warstwy lirycznej poprzez kompozycje, aranżacje aż po wykonanie jest przemyślana i dopracowana w każdym calu. Z zawodowego punktu widzenia nie znajduje nic co mogłoby być zrobione lepiej – kierując się oczywiście zamysłem autorów. Każdemu komu ten album formacji Dark Sarah wpadnie w ręce polecam znaleźć chwile na całkowite zatopienie się bez reszty w opowieść i uniesienie się w niezwykły świat nakreślony przez Heidi Parviainen.

8 kropel krwii na 10

Agata Pawłowicz