Closterkeller – Bielsko-Biała, Rude Boy 10.11.2012

Jak co roku tradycyjnie jesienią zespół Closterkeller raczy nas swoja trasą koncertową, która od kilku lat nosi nazwę „Abrakadabra Gothic Tour”. W tym roku jest podobnie, ale zupełnie inaczej. Ktoś zapyta „A dlaczego?”. Ano dlatego, że nie jest to tradycyjna gotycka trasa zespołu jak co roku. Na swoje 25-lecie przygotowali zestaw swoich największych przebojów singlowych plus kilka najbardziej oczekiwanych przez fanów piosenek, nie granych od bardzo dawna lub w ogóle na żywo. Wszystko to pod nazwą „Abrakadabra Tour 2012” i odwiedzają ponad 30 miast w całym kraju.
Miałem okazję zobaczyć na razie 2 takie koncerty w Katowicach i Bielsku-Białej. A ponieważ koncerty za bardzo od siebie się nie różnią to skupię się na tym bielskim.

Mariusz Kumala i Anja Orthodox

Pierwsze co zaskakuje to zupełny brak zespołów supportujących na całej trasie, troszkę szkoda ale za to dostajemy więcej muzyki Closterkellera. A zestaw utworów zespół przygotował naprawdę znakomity. Oprócz tych najbardziej znanych i faktycznie najwiekszych hitów takich jak „Scarlet” (jak się okazuje jest to największy hit zespołu, a nie jak się wydaje „Władza”), „W moim kraju”, „Na krawędzi”, „Agnieszka”, „Nie tylko gra” to usłyszeliśmy też utwory z pierwszych płyt takie jak „Nieuchwytny” (chyba pierwszy hit zespołu), „I jeszcze raz do końca” czy też fenomenalną wersję „Blue” z genialną solówką Mariusza Kumali w stylu Davida Gilmoura. Inną atrakcją koncertu były rzadko lub wcale nie grane utwory jak na przykład wyproszona przed trasą przez fanów bardzo piękna piosenka „Mogę tylko patrzeć” z płyty „Scarlet”, Innymi takimi wisienkami były utwory „Lady Makbet” „Owoce wschodu”, „Ziemia obiecana” i bardzo lubiany „Violette”.

Anja Orthodox

Zespół jest w bardzo dobrej formie, te naprawdę stare piosenki brzmią wspaniale w wersjach live, nowocześnie, z czadem ale nic nie straciły ze swoich studyjnych pierwowzorów. Wspomniałem, że trasa nie jest stricte gotycka i faktycznie jest dużo luzu śmiechu i zabawy. Anja występuje w perukach, w Katowicach podczas bisów gdy wyszła w czerwonej peruce oznajmiła, że jest nową wokalistką Closterkellera bo tamta jest słaba, czym wywołała salwy śmiechu wśród publiczności. Moim zdaniem świetny pomysł na taką luźniejszą trasę z humorem (choć na początku jak dotarły do mnie słuchy że będą grali tylko przeboje troszkę się zmartwiłem). Można się przekonać, że zespół Closterkeller nie jest jak to niektórzy piszą bandą satanistów pijących krew, tylko normalnymi ludźmi lubiącymi trochę luzu i zabawy jak każdy.

Krzysztof Najman

PS. Setlista w zasadzie była taka sama na obu koncertach w Katowicach jednak usłyszeliśmy na koniec „Zegarmistrza światła”, którego w Bielsku zabrakło.

DARKman
Fotografie: Aleksandra Zaczek