Castle Party 2015 – relacja

Castle Party 2015 – 4 dni dobrej muzyki. Czekałam na to wydarzenie cały rok, odliczałam dni. Im było bliżej tym bardziej byłam niecierpliwa 🙂 Spakowałam się już dwa dni przed wyjazdem i ciągle myślałam nad tym, czy wszystko wzięłam. Najważniejszy był sprzęt, bo przecież po to tam głównie jadę, żeby uwiecznić dla Was zespoły. Nie ukrywam , że poza foceniem jest to też dla mnie ogromna frajda posłuchać tych wszystkich zespołów, zobaczyć je na własne oczy i niejednokrotnie poznać osobiście.

Tegoroczny festiwal był ciekawy i urozmaicony. Każdy fan mrocznych dzwięków znalazł coś dla siebie.

No a ja hmm …. rok temu „szalałam”, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik przed przyjazdem The 69 Eyes, a było tego sporo. W końcu tylko raz obchodzi się 25-lecie istnienia 🙂 Radość i ciągłe podziękowania fińskich chłopaków wynagrodziły wszystkie trudy. TO było w piątek, a w sobotę powitanie Moonspella, który otrzymał pamiątkowy album ze zdjęciami plakatów i biletów ze wszystkich Ich koncertów w Polsce.

W tym roku też miałam trochę bieganiny, gdyż moi „podopieczni” 😀 zespół „Opozycja” miał zagrać gościnnie z Anną Blomberg Gahan jako Dance On Glass. Starałam się, więc zrobić wszystko, aby jak najlepiej oddać Wam magię tego miejsca, choć przemieszczanie się ze sceny zamkowej do kościelnej zabierało trochę czasu i było bardzo męczące w prawie 40′ upale.

Do Bolkowa zawitałam w czwartek i jako pierwszych usłyszałam Victorians’ów. Do zespołu dołączył klawiszowiec i nie ukrywam zabrzmieli nieco lepiej niż 2 lata temu, kiedy to grali jako support przed Finami z The 69 Eyes.

Eydis (Victorians)

Eydis (Victorians)

Następnie wystąpił God’s Bow polski zespół ze Szczecina z wokalistką Agnieszką Kornet na czele. Pierwszy raz zagrali na CP w 1997 roku jako jedni z laureatów konkursu.

Agnieszka Kornet (God's Bow)

Agnieszka Kornet (God’s Bow)

Bardzo dobrze wspominam belgijski Skeptical Minds z polską wokalistką Karoliną Pacan. Energia jaką się dzieliła, dobry wokal, dobra mocna muzyka sprawiły , że kościół wypełnił się niemal po brzegi , a widownia zaczęła śpiewać wraz z nią i żywiołowo reagować na każde jej „zawołanie”. Po koncercie Karolina wyszła do fanów, rozmawiała i pozowała do wspólnych zdjęć.

Karolina Pacan (Skeptical Minds)

Karolina Pacan (Skeptical Minds)

No i Gwiazda wieczoru Atrosis ! Zespół obchodził 20-lecie istnienia, a także promował swoją najnowszą płytę „Odi Et Amo”. Genialny koncert ! Tłumy ludzi w kościele wyśpiewywujące teksty wraz z Medeah z najnowszej płyty, a także starsze utwory. Chyba najbardziej wyczekiwanym kawałkiem był ” Pośród kwiatów i cieni”… czasami odnosiłam wrażenie, że widownia przekrzykuje Magdę 😀 To był naprawdę dobry występ, mimo że całkiem niedawno miałam okazję widzieć Artrosis w Zabrzu, ale Tu chyba zadziałała magia Bolkowa 😉 Koncert był w całości nagrywany … będę wypatrywać swojej twarzy no chyba , że mnie wytną 😉

Medeah (Artrosis)

Medeah (Artrosis)

Piątkowa scena kościelna to między innymi zespoły Shodan -Death/Thrash Metalowcy, Hate – warszawska grupa black/death metalowa i jak sie okazało na gitarze grał nie kto Inny jak sam Domin z zespołu Vedonist, który to gościł w zeszłym roku w Bolkowie.

Extinct Gods – Death Metal – dałam radę chwilę posłuchać, po czym szybko udałam sie na zamek.

Na scenie zamkowej bowiem gościł Percival Schuttenbach – folkmetalowy zespół z Lublina. Niezła muza i widowisko zarazem, tłumy ludzi i dobra zabawa. Myślę, że to nie tylko moje odczucie, ale wielu osób również, zwłaszcza tych, którzy koniecznie chcieli Ich zobaczyc na dużej scenie.

Percival Schuttenbach

Percival Schuttenbach

Merciful Nuns, niemiecki zespół rockowo gotycki czy też metalowy, a nawet slyszałam , że retro gotycki – zwał jak zwał, grali ciekawie i zaskakująco, a na pewno zrobiło się jakoś tak tajemniczo, zwłaszcza gdy Pani na basie wygrywała rytmiczne dźwięki . Tuż po nich jako gwiazda wieczoru wystąpili L’ame Immortelle z Austrii.

Sonja Kraushofer (L'ame Immortelle)

Sonja Kraushofer (L’ame Immortelle)

L’ame tak jak zachwycili mnie w pierwszych kawałkach tak później troszkę opadły moje emocje …może dlatego , że muzyka mimo iż bardzo żywiołowa po kilku kawałkach stała się monotonna no i niestety fałszujący Rainer przeraził mnie mocno. Z resztą wokalistka też jakby nie dawała rady, ale to moje zdanie. Może komuś to sie podobało … komuś z wadą słuchu 😉

Sobota była dniem wyczekiwania na Gwiazdę wieczoru Paradise Lost ,aleee … o tym później.

Weimar, Zombina and the Skeletones, Heimataerde ( gdzieś w tłumie usłyszałam , że Ci ostatni to najśmieszniejsi rycerze jacy pojawili się na bolkowskim zamku).

H.Exe ! H.Exe zatrzęsło murami zamku aż do bólu! Wrocławska kapela dała koncert na dwie gitary i zabrzmiało to świetnie! Żałuję tylko, że spotykając Einara nie zaskoczyłam , że w ręce trzyma Ich płyty na sprzedaż. Zanim się zorientowałam CD rozeszły się jak świeże bułeczki…

W ten sposób „dotarłam” do Wardruny norweskiej grupy, która jak pewnie wielu z Was wie zrobiła ścieżkę dźwiękową do „Wikingów”. Dla fanów ich muzyki z pewnością było to niesamowite przeżycie widzieć , słyszeć i czuć dzwięki, aczkolwiek dla mnie monotonne. Przypomniał mi sie Clannad , który jednak bardziej do mnie przemawia … ale trzeba powiedzieć jedno – było bardzo klimatycznie. Zwłaszcza , że koncert odbywał się , gdy zapadł zmrok.

Vardruna

Vardruna

Wyczekiwanie, miliony Świetlików pod sceną , lekki deszczyk (chyba chciał ostudzić emocje 😉 ) i w końcu wpuścili nas do fosy !! Uff …

Na scenę wchodził nie kto inny jak Gwiazda Wieczoru – Paradise Lost! Oczywiście robiąc zdjęcia , byłam pod tak ogromnym wrażeniem, że nie mogłam się skupić 🙂 Zespół na czele z Nick’iem Holmesem zaprezentował utwory z najnowszej płyty min. „Victim Of The Past” czy „Terminal” oraz z poprzednich takie jak „Gothic” ,”As I Die”, „Isolate”.Fani byli zachwyceni ! Prawie każdy śpiewał i „tańczył” 😉  Wypadli genialnie mimo, że wiele osób obawiało sie czy Nick poradzi sobie wokalnie, to jednak nie On, a naglośnienie trochę zawiodło.

Nick Holmes (Paradise Lost)

Nick Holmes (Paradise Lost)

Po koncercie zespół wyszedł do fanów. W Bolkowie pojawił się także polski Fan Club. Wspólne zdjęcia i żarty … naprawdę super faceci no i byli bardzo zadowoleni z przyjazdu na CP 🙂

Niedziela upłynęła mi pod znakiem biegania tam i z powrotem. Nazwałam drogę na zamek moja Golgotą 😀 a to za spawą tego , że zespół któremu manageruję – Opozycja grał (jak napisałam wyżej) gościnnie z Anią Blomber Gahan jako Dance On Glass. Charyzmatyczna i żywiołowa Ania dała niezły koncert wraz z chłopakami! Mimo , że słyszałam Ich dziesiątki razy na próbach to jednak każdy koncert jest jak nowe odkrycie. Nowe brzmienie Dance , mniej elektroniczne za to bardziej gitarowe … uwielbiam słuchać „Dying So Slowly” czy „Daydreaming”, który to zespół zaprezentował na scenie wraz z „Flying” i „Feel like”.

Dance on Glass

Dance on Glass

Zespół wykonał także cover Depeche Mode – „Never let me down again” i tym kawałkiem całkowicie zawładnął publicznościa , której zebrało się sporo na zamku mimo wczesnej pory dnia 😉 Potem na scenę wszedł Krzywy. Razem wykonali kawałek Opozycji pt:”Krew bohaterów” poczym Ania przekazała mikrofon na wyłączny użytek Krzywemu. Niestety mimo owacji fanów zabrakło czasu na bisy i musieliśmy obejść się smakiem. Koncert wypadł bardzo dobrze o czym świadczyły pozytywne komentarze dla Dance On Glass. Oczywiście nie mogło obyć się bez wspólnych zdjęć z fanami i rozdawania autografów.

"Krzywy" (Opozycja)

„Krzywy” (Opozycja)

Potem….masa spraw do ogarnięcia.W ogromnym upale dało popalić , tym bardziej ,że był to już czwarty dzien tej bieganiny. I tym sposobem czas upłynął, aż do koncertu Nachtmahr. Zespół z Austrii dał niezłe popisy muzyczne i aktorskie. Przekaz destrukcji człowieka dla każdego był chyba zrozumiały.

Nachtmahr

Nachtmahr

Niestety koncert zostal przerwany z powodu nadciągającej burzy… Jak się okazalo po kilku minutach burza zamieniła się w małe tornado, które szalało na zamku bolkowskim. Przeczekałam to załamanie pogodowe na backstag’u .

Integracja z różnymi zespołami występującymi w niedzielę upływała w bardzo miłej atmosferze 😉 Śmiechy, żarty, wspólne foty, „podziwianie” co potrafi natura (mam tu na myśli deszcz i silny wiatr, który poradził sobie doskonale z tojtojami na dziedzińcu i porozrzucał sprzęt na scenie ). I tu wielki podziw dla obsługi festiwalu – bez zarzutu i w szybkim tempie, poradzili sobie ze wszystkim ! Wszystko zostało „postawione na nogi” !

Jak sie później okazało niezłomny i nieustraszony Juno Reactor (gwiazda wieczoru) postanowili zagrać swój koncert, na który niestety już nie dotarłam. Aura się uspokoiła i na zamek ściągneli tłumnie fani zespołu…
Na pocieszenie mam wspólne fotki z zespołem. Z opowieści wiem tylko, że dali niezłe show.

11800162_928067867232089_1919959061452012321_n

Tak więc moi drodzy …co dobre szybko się kończy….niestety. Mam nadzieję , że rok szybko przeleci i znów będę mogła pojawić się w Bolkowie.

Z tego miejsca ślę ogromne podziękowania dla Krzyśka Rakowskiego i Artura Falkowskiego za wszelką pomoc, której udzielili mi w trudnych chwilach.

Panowie jesteście niezastąpieni!!! Pozdrawiam także ekipę „garażową” 😉 i ….. do za rok Wampirki 😉

Stay Dark V””V

Lady G