Ariadne’s Thred – recenzja EP.

Ariadne’s Thread to solowy projekt Adrianny Zborowskiej, wokalistki Netherfell. Netherfell to zepół grający folk metal z domieszką… rapcoru? Mamy tam instrumenty dawne (dudy, gęśla) i death metalowe wokale w tle. Szczerze przesłuchując ich utwory miałem wrażenie, jakby nie mogli określić się co właściwie chcą zagrać, a jedyną rzeczą dla mego ucha w tym dziwnym projekcie był wokal Adrianny. Z zaciekawieniem patrzyłem jak powoli rozwija skrzydła, rozpoczynając swój solowy projekt. Co z tego wyszło –postaram się wam pokrótce streścić.

Solowy projekt Adrianny nie doczekał się jeszcze pełnoprawnego albumu, ale między innymi na Spotify dostępna jest ich swieżutka EPka. Pierwszy utwór nazywa się Numinous. Odpaliłem więc Spotify i zacząłem słuchać. Już pierwsze akordy utworu przekonały mnie, że mam do czynienia z czymś zupełnie innym od Netherfella. Spokojny, nastrojowy utwór przywodzi na myśl utwory grane przez jakże świetny zespół jakim jest Faun. Oto dostajemy kawał porządnej muzyki opartej na tradycji folku europejskiego, w najlepszym słowa tego znaczeniu wraz z mrocznym klimatem całego średniowiecza.

Kolejny kawałek Song of Roland – przywodzi na myśl Wardrunę i jej mroczy utwór Fehu. I jest to bardzo dobre skojarzenie, ponieważ jest to stara Nordycka ballada. Słuchając go miałem przed oczami fiordy i drakkary kołyszące się na wodzie.

Następny utwór I should lead a hahppy life – jest zdecydowanie inspirowany muzyką staro celtycką. Mamy tutaj więc bardziej skoczne i melodyjne partie, które sprawiają że nogi same rwą się do tańca.

Przedostani utwór odwołuje się do przesilenia zimowego w Europie – a mianowicie As i lay on Yule Night. Jest to mocno nastrojowa ballada, która swoją melodią wprowadza nas w iście piernikowy nastrój. To utwór idealny aby puścić go siedząc przed kominkiem , popijając grzańca i patrzeć na spadający śnieg za oknem.

Kiedy zrobi nam się błogo po nastrojowej balladzie nagle nadchodzi utwór kończący Epkę – Merry It Is. Zostajemy wyrwani z zimowego nastroju i wrzuceni w sam środek lata. Gwarantuje przy tym utworze nie da stać się pod ścianą.

Kiedy skończyłem ostatni utwór poczułem ogromny niedosyt. Że zdecydowanie za mało czasu miałem aby nacieszyć się tak idealnie skrojonymi kompozycjami. Że muszę się rozstać z głosem wokalistki (który a prawdę jest magiczny) i czekać na pełny album. Oto na naszej scenie pojawia się zespół który może godnie konkurować z Europejską czołówką folku jakim jest np. Faun. Polecam serdecznie!!!

10 kropel krwi na 10

(Ulwar)