Arch Enemy – „War Eternal”

Doczekaliśmy się nowego dzieła od melodic death metalowej legendy ze Szwecji – formacji Arch Enemy. Zespół atakuje w nowym składzie, ale co najważniejsze, zapisują na swym koncie kolejny, bardzo udany krążek. Więcej wyjaśniam w dalszej części – zapraszam do lektury. Nadchodzi „War Eternal”!

Autorem okładki jest Costin Chioreanu

Tracklista „War Eternal”:

1. Tempore Nihil Sanat (Prelude in F minor)
2. Never Forgive, Never Forget
3. War Eternal
4. As the Pages Burn
5. No More Regrets
6. You Will Know My Name
7. Graveyard of Dreams (instrmental)
8. Stolen Life
9. Time Is Black
10. On and On
11. Avalanche
12. Down to Nothing
13. Not Long for This World (instrumental)
14. Shadow On the Wall (Mike Oldfield cover)

Wieść o odejściu Angeli szybko obeszła cały metalowy świat. Tragedia, katastrofa, rozpad zespołu… same najgorsze myśli pojawiały się w myślach fanów formacji. Szybko jednak minął zły sen – niemal natychmiast poznaliśmy nową kandydatkę na wokale w Arch Enemy. Oficjalnie została nią Alissa White-Gluz, którą jak się później okazało, koledzy z The Agonist potraktowali bardzo konsekwentnie, sami decydując o jej odejściu z formacji. Czy wyjdzie to na dobre niebieskowłosej piękności?

Od początku było wiadomo, że styl śpiewania Alissy różni się od tego prezentowanego przez Angelę. Tym bardziej oczekiwano tego krążka, tym bardziej napięcie wzrastało, tym bardziej internet huczał od wszelkiej maści komentarzy.

Dziś wszystko stało się jasne. Płyta „War Eternal” weszła pewnym krokiem na rynek muzyczny i powiem Wam szczerze – żaden fan metalu nie przejdzie obok niej obojętnie. To nowy rozdział w karierze Arch Enemy, nie mnie oceniać czy lepszy, ale po odsłuchaniu materiału jestem dobrej myśli!

Album rozpoczyna intro „Tempore Nihil Sanat”, nad którym Michael pracował wraz ze szwedzką orkiestrą. Wejście miało być mroczne, tajemnicze, wprowadzające w klimat płyty. W połączeniu ze śpiewem chóru efekt został uzyskany. Szybko przechodzimy do mocnego uderzenia wraz z drugim kawałkiem. I właśnie takie urozmaicenie będzie nam serwować zespół, co moim zdaniem, mocno podnosi zainteresowanie krążkiem, sprawiając, że nie jest monotonny. „Never forgive, Never Forget” to zdaniem Michael’a możliwe, że najszybszy utwór jaki kiedykolwiek nagrał zespół. Tekst jest autorstwa Michael’a, a warstwa muzyczna duetu Michael & Nick. Moim zdaniem też ciekawie rozpracowany wokalnie i tu ukłony dla Alissy. Skupcie się i doceńcie kunszt tego utworu, by móc przejść z zaciekawieniem do kolejnego. Albo nie, nie musicie się wcale skupiać, ten utwór sam Was porwie swoją dynamiką!

„War Eternal” to kawałek tytułowy, a jednocześnie pierwszy singiel jaki wyszedł w ramach promocji płyty. Był to też pierwszy utwór jaki nagrał wcześniej wspomniany duet gitarowy, dokładnie podczas pierwszej ich sesji. Szybko okazał się on jednym z najmocniejszych punktów płyty. Poniżej prezentuję teledysk. Dla mnie nr.1 na krążku.

„As the Pages Burn” to przeniesienie w czasie dla fanów Arch Enemy. Wyszedł jako drugi singiel w wersji lyric video. Jest mocnym odniesieniem do początkowych brzmień Arch Enemy, jeszcze za czasów Johan’a Liiv’y. To samo szybkie tempo, rozbudowana, intensywna kompozycja. Potężna pozycja jeżeli chodzi o występy live.

„You Will Know My Name” to kolejna już dobrze znana pozycja. Najbardziej przemawiający kawałek według Amott’a. Udział w jego nagraniu miała ponownie orkiestra. Dużo w nim smaczków melodyjnych, jest mocno nasycona melodiami, bardziej hard rockowa, a na pewno najbardziej emocjonalna. Posłuchajcie koniecznie.

Album Arch Enemy praktycznie nie ma prawa bytu bez instrumentalnych wstawek. Dlaczego? Jak tłumaczy sam autor, Michael, jest to pewna forma równowagi, a co za tym idzie po prostu przemyślanego dozowania brzmień. „Graveyard of Dreams” jest melancholijnym, uspakajającym przejściem między typowo metalowymi kawałkami.

„Stolen Life” jak się okazało podczas wywiadu, jest najstarszym utworem na tej płycie, powstał szacunkowo jakieś 2-3 lata wstecz. Przypomniał sobie o nim perkusista zespołu, Daniel, a razem szybko zadecydowali, że powinien pojawić się na albumie. No i strzał w dychę! Muzyka porywa, a jednocześnie momentami możemy rozpłynąć się w delikatnych dźwiękach gitary.

„Time Is Black” to  pewnością bardzo wyjątkowa propozycja od Szwedów, najbardziej rozbudowana kompozycja, od wysokich dźwięków, do brutalnie niskich, przeplatanych intrem przypominającym kołysankę. Znajdziemy w nim sporo różnych połączonych elementów, w tym także orkiestrę, która nadaje lekko podniosły, patetyczny styl. Będziecie zaskoczeni, chociaż wiadomo nie od dziś, że to co schematyczne i proste nie pasuje do określenia muzyki formacji. Myślę, że właśnie na takie smaczki czekają fani. Time is black!

Michael czekał co nowego wniesie do zespołu Alissa. I tak powstał kawałek „On and On”. Efekt, jak myślę zgodzimy się wszyscy, nienaganny. Co prawda nie dzieje się w nim tyle, ile miało to miejsce w „Time is Black”, aczkolwiek kawałek melodyjnie wymiata jak każdy poprzednik, dostarczając nam mnóstwa nowych emocji.

Alissa opowiadając o utworze „Avalanche” nie kryje zafascynowania nim. Tekst jej autorstwa, został świetnie wkomponowany w melodię, a co najważniejsze emocje zostały oddane w 100%. „Ta piosenka to część mnie”- podsumowuje Alissa. Duże pole do popisu w tym kawałku miał Nick, druga gitara zespołu. Efekt finalny pozostawiam do oceny każdemu z osobna, mając nadzieję, że i ta kompozycja dostarczy Wam wielu pozytywnych doznań.

Teraz coś dla fanów bardziej ekstremalnych brzmień, oczywiście w wydaniu Arch Enemy. „Down to Nothing” to prawdopodobnie najbardziej ekstremalny kawałek na ”War Eternal”.  Szybka, agresywna, death metalowa, ale melodyjna kompozycja, bo to w końcu Arch Enemy. Alissa dała z siebie wszystko, by brzmieć nisko i brutalniej niż na poprzednich kawałkach. Zatem spodziewajcie się mocnego uderzenia!

Album zamyka (ahh…a dopiero zaczynaliśmy tę przygodę) utwór instrumentalny. Całość wyszła spod palców Michael’a, on sam opisuje ten utwór jako wolny, mroczny i ciężki. I taki właśnie jest „Not Long For This World”. Jak sam tytuł wskazuje, nie może być on skoczny. Charakter tytułu został oddany, a wraz z nim został pewien niedosyt, co oznacza, że będziecie chcieli przesłuchać całej płyty jeszcze raz. Przekonajcie się! Graveyard of Dreams

Może przy okazji jeszcze krótko o bonus track’u. Jak to miało miejsce na płycie „Khaos Legions”, zespół chętnie sięga po heavy metalowe utwory, by stworzyć z nich melodic death metalową petardę. Co więcej wychodzi im to świetnie, na co składają się umiejętności członków zespołu oraz alternatywne podejście. „Shadow On the Wall” autorstwa Mike’a Oldfield’a to wydawać by się mogło mało metalowa kompozycja. Ale nie na tyle, by Amott nie miał pomysłu na jego wersję death metalową. Dobry cover to nie łatwy orzech do zgryzienia, ale o Arch Enemy możecie być spokojni. Polecam przesłuchać, chociażby dla urozmaicenia, czy z czystej ciekawości.

Podsumowując: „War Eternal” to must have dla fanów melodyjnego death metalu. Żaden inny zespół nie zagra tak jak Szwedzi, którzy przez wiele lat ciężko pracowali na wyrobienie oryginalnego stylu, a zarazem marki. To co prezentują, to najwyższa niezmiennie półka. Alissa zrobiła co do niej należy, nagrała być może album swojego życia (sama to nie raz podkreślała), Nick był stworzony by komponować dla Arch Enemy, a Michael wciąż ma pełną głowę pomysłów, więc tak, wszystko się zgadza! Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, „War Eternal” to kandydat na płytę roku!

10 na 10 kropel krwi

Iwona Lewandowska