Marilyn Manson „The Pale Emperor” – recenzja

Nowy rok zaczął się dobrze. Na sklepowe półki trafił kolejny krążek formacji Marilyn Manson i z pewnością wielu z Was ogarnęła ciekawość, co kryje nowe wydawnictwo. Po ostatnim albumie „Born Villain” fani mocno odczuli odejście od płyt z szaleńczych lat młodości artystów. Zaś „The Pale Emperor” zapowiadany był jako powrót do m.in. „Holllywood”. Jakie naprawdę dźwięki skrywa nowe dzieło wiecznych buntowników z Ameryki? Sprawdźmy!

Tracklista:
1. Killing Strangers
2. Deep Six
3. Third Day of a Seven Day Binge
4. The Mephistopheles of Los Angeles
5. Warship My Wreck
6. Slave Only Dreams to Be King
7. The Devil Beneath My Feet
8. Birds of Hell Awaiting
9. Cupid Carries a Gun
10. Odds of Even
11. Day 3
12. Fated, Faithful, Fatal
13. Fall Of The House Of Death

Premiera: 19.01.2015r.

Album rozpoczyna klimatyczny „Killing Strangers”, który ewidentnie pełni rolę tzw. „kawałka wprowadzającego w klimat albumu”. Lekkie, ale głębokie i okraszone smaczkami wokalnymi Brian’a. Trzeba przyznać, że bynajmiej w wersji studyjnej głos Manson’a nieziemsko czaruje, a i pokusił się on o pokazanie bardzo szerokiego wachlarza swoich umiejętności. Druga propozycja to dobrze wszystkich fanom znany, drugi singiel opublikowany z „The Pale Emperor”. „Deep Six” zdecydowanie bardziej przypomina erę „Hollywood”.

„Miłość to zło
Scam jest pewnością siebie
Eros to ból
Grzech jest szczery” [„Deep Six”]

Kolejnym utworem na albumie jest jego pierwszy singiel o tytule „Third Day of a Seven Day Binge”. Bardzo bluesowa, stonowana kompozycja. Jeden z najlepiej ocenianych kawałków przez fanów. Myślę, że jak najbardziej godny uwagi moment na płycie, chociaż wciąż oczekuję jakiegoś mocniejszego uderzenia.

Czwóreczka na liście zapowiada się podobnie. Spokojne, melodyjne brzmienie gitary, niezbyt przesterowanej. Jak to miało miejsce w poprzednich kompozycjach- jest to typowo rockowy klimat. Polecam zapoznanie się z tekstem do tego utworu, zdecydowanie ta płyta ma głęboki przekaz, a więc aby móc w pełni cieszyć się jej dźwiękami, wypada zagłębić się w słowa, które wyśpiewuje Marilyn, są absolutnie bezbłędne. Teksty są niezmiennie kontrowersyjne i bezpośrednie.

„Byłem skazany, wierny, śmiertelny
Byłem skazany, wierny, śmiertelny” [„The Mephistopheles Of Los Angeles”]

I tak docieramy do piątki i tu również posłużę się cytatem z utworu:

„Scars on my fingers, bruises, my neck
Crashin’ my trains, warship my wreck” [„Warship my wreck”]

Bardzo psychodeliczny kawałek, wkręca niczym narkotykowy wir upojenia. Kurczę, a jednak twór podpisany nazwą zespołu Marilyn Manson nie może być nudny. Teraz jestem pewna…

„Niewolnik nigdy nie marzy o byciu wolnym
Niewolnik marzy tylko o byciu królem.”

Czy naprawdę niewolnik mierzy ponad to, aby być wolnym? Według Manson’a – tak. I o tym jest kolejna propozycja od tytułem „Slave Only Dreams to Be King”. Zostawiam Was z tym przemyśleniem, sama kompozycja muzyczna to jest totalna alternatywa.

Kolej na jedną z moich ulubionych ścieżek na albumie. Kawałek pt. „The Devil Beneath My Feet” zdecydowanie plasuje się wysoko w moich notowaniach „naj z naj”.

„At least I know wherever I go
I’ve got the devil beneath my feet.”

Dla mnie to również wcześniej wspomniany psychodeliczny rock. Oczywiście w świetnym wydaniu, z magicznym wokalem, z ciekawym aranżem.

„Piekielne ptaki oczekują
Ze skrzydłami w ogniu
To nie jest Feniks, kochanie
To pragnienie twojej śmierci”

„The bords of hell awaiting” to propozycja bluesowo-rockowa. Natomiast kolejny kawałek to główny przystanek na płycie i dobrze znana wejściówka w serialu „Salem”. Kto nie zna, polecam się zapoznać z produkcją. Kawałek „Cupid carries a gun” idealnie wpasował się w klimat serialu i tym samym stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych momentów nowego albumu.

„Pound me the witch drums, the witch drums
Better pray for hell, not hallelujah…”

„Odds of even” robi klimat, zwalnia tempo i jesteśmy częstowani balladą o domie śmierci, w którym anioły umierają w ramionach demonów. Brzmi dobrze!

„To jest Dom Śmierci
Gdzie nawet anioły umierają w ramionach demonów”

Po balladzie przyszedł czas na piosenkę o stanie przedawkowania. Głównym przesłaniem jest zagubienie, wiara i fatalizm człowieczeństwa. Jedna z moich naj punktów płyty, dlatego podrzucę kolejny cytat tekstu:

„Nie wiem czy potrafię się otworzyć,
Otworzyłem się wystarczająco,
Nie wiem czy potrafię się otworzyć,
Nie jestem prezentem urodzinowym”

„Day 3” to wynik bardzo szerokiego wachlarza interpretacji tekstu z „Odds of even”. Już tłumaczę: „Day 3” to utwór o takim samym tekście jak „Odds of even”, lub na odwrót. Pytanie, która propozycja bardziej do Was przemawia? Wybór zostawiam Wam, mi mega trudno się zdecydować.

I dochodzimy do ostatniego przystanku na płycie. Tym razem mamy do czynienia z upadkiem domu śmierci. Jedna z najciekawszych propozycji od strony muzycznej, świetne brzmienie gitary akustycznej, nienaganne wpasowanie wokalu, a zarazem najlepsze z możliwych finalnych kawałków tej płyty.

„We’ve only reached the third day of a seven day binge
I can already see your name disintegrated from my lips…”

Nie pozostaje mi nic innego jak wystawić sprawiedliwą ocenę temu krążkowi. Na pewno zaskoczył mnie jak każda płyta Marilyn Manson. Dojrzałe brzmienia dorosłych buntowników trafiają do mnie i trzymam kciuki za kolejny album.

7 kropel krwi na10
Iwona Lewandowska