Tomek ‘Ziuta’ Zdebik (TUFF ENUFF)

TUFF ENUFF – jeden z najpopularniejszych zespołów polskiej sceny metalowej w latach 90, wydał niedawno swoją trzecią płytę, zatytułowaną, Sugar, Death and 222 Imperial Bitches. Obecnie, członkowie zespołu, którzy rozrzuceni są po całej Europie, przygotowują się do zagrania klubowej trasy koncertowej, która rozpocznie się już w ten piątek, 7 listopada, koncertem w ich rodzinnym Chorzowie. Między innymi o tym, w jaki sposób komponuje się materiał bez możliwości spotykania się na próbach, rozmawiałam z gitarzystą zespołu, Tomkiem ‘Ziutą’ Zdebikiem.

ABG: Hej Tomku. Za kilka dni zaczynacie trasę koncertową promującą Wasze najnowsze wydawnictwo. Powiedz mi, jakie są Wasze nastroje przed trasą, czego się po niej spodziewacie?
TZZ
: Wszystko jest dla nas nowe. Nastroje jak u chlopaków, którzy są na starcie. Niepewność, trema, ale, przede wszystkim wielkie podekscytowanie, które towarzyszy nam od momentu, gdy podjęliśmy decyzję o nagraniu nowej płyty. Spodziewamy się, że będzie dużo potu! Nie możemy się jednak doczekać ponownego spotkania z naszymi fanami, damy z siebie wszystko, aby wyszli oni z koncertów w pełni zadowoleni.

ABG: Płyta zbiera doskonałe recenzje w mediach – czy spodziewaliście się aż tak entuzjastycznej reakcji na ten materiał?
TZZ
: Oczekiwaliśmy, albo raczej chcieliśmy takiej reakcji, ale nie spodziewaliśmy się i cieszy nas kazde dobre słowo na jej temat.

ABG: Powroty na scenę po kilku latach nieobecności bywają trudne. Czy nie obawialiście się, że starzy fani Tuff Enuff zapomnieli już o zespole, bądź też zmieniły się ich gusta muzyczne i ciężko będzie przekonać ich do zaznajomienia się z Waszym nowym materiałem?
TZZ
: To właśnie dzięki starym fanom jest nowa płyta. To ich reakcja po pierwszych koncertach w 2011 roku spowodowała, że podjęliśmy decyzję o nagraniu „SD&222IB“. Starzy fani nadal nas mocno wspierają, trafiamy też do zupełnie nowej grupy odbiorców, co nas bardzo cieszy.

ABG: Jakie były reakcje fanów/ mediów po Waszym powrocie po 10 latach nieobecności w 2011 roku?
TZZ
: No właśnie przede wszystkim takie, że gramy i jest nowa płyta. Gdyby nie ta żywiołowa reakcja na nasz powrót ze strony publiczności, sam nie wiem, czy nowa płyta ujrzałaby światło dzienne. Fani nas dopingują, a my odwdzięczymy się na koncertach.

ABG: Zwiastujący płytę singiel, ‘Jedna Myśl’ spowodował dość skrajne reakcje odbiorców – jest to bowiem bardzo ‘radiowy’ utwór, który zresztą od kilku tygodni triumfuje na wielu listach przebojów, jednak nie ma zbyt wiele wspólnego ze ‘starym’ Tuff. Wielu fanów zarzucało Wam, że styl tego utworu zbytnio odbiega od charakteru Waszej muzyki. Czy powodem wydania tego utworu była chęć zszokowania fanów i wywołania hałasu wokół zespołu, czy po prostu – chcieliście, aby muzyka Tuff trafiła również do nowego grona odbiorców, którzy słuchają bardziej komercyjnych dźwięków?
TZZ
: Tak jak ‘Jedna Myśl’, tak i reszta utworów na płycie, to efekt naturalnego procesu. Nie było w tym kalkulacji i kombinowania. Fakt, że piosenka jest lżejsza przyczynił się do jej wyboru na pierwszego – radiowego singla. To, czy uda nam się dzięki niej dotrzeć do nowych fanow, pokażą koncerty. Wywolanie HAŁASU to w ogóle zadanie tej plyty.

ABG: Drugim singlem, promującym Wasze nowe wydawnictwo, był utwór ‘Suicidal Girl’, zaśpiewany w trzech językach – skąd taki pomysł?
TZZ
: Już to, że pojawił się nowy język na tej płycie, to świadectwo ewolucji 😉 Taracha (wokal) mieszkał przez ostatnich osiem czy dziewięć lat w Norwegii. Napisał krótką historię na ten temat. Część tekstu jest również po angielsku, żeby zrozumiało go więcej ludzi na świecie, a język polski pojawia się, żebyśmy my zrozumieli, o czym jest ta piosenka.

ABG: W jaki sposób opisałbyś Wasz nowy materiał odbiorcom, którzy jeszcze nie mieli okazji wysłuchać tej płyty, bądź wahają się, jeśli chodzi o jej kupno?
TZZ
: Tu nie ma czego opisywać. Gramy muzykę, której można po prostu posłuchać i podjąć dobrowolną decyzję. Oczywiście należy kupić płytę. To jest Tuff Enuff 😉

ABG: Członkowie Tuff Enuff porozrzucani są po całej Europie. W jaki sposób współpracujecie, jak często spotykacie się na próbach?
TZZ
: Fakt, rozrzut jest spory. Irlandia, Anglia, Śląsk, Wybrzeże. Pracujemy głównie online. Wysyłanie masy maili, wiadomości, dyskusje na Skype. Tak powstała nowa płyta. Bez prób, kontaktu wzrokowego i wspólnego picia piwa. Brzmi to dość chłodno, ale to dowód na to, że cyborgi nie spią. Próby do teraz odbywały się w domowym zaciszu, jednak mamy nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Jesteśmy głodni koncertów.

ABG: Jak powstają Wasze utwory? Czy jest tak, że jeden z Was wpada na pomysł utworu, przykładowo gitarowy riff, czy melodię na refren, a reszta zespołu dokłada do niego swoje partie? Czy też pracujecie nad utworami indywidualnie, a potem wysyłacie sobie nawzajem gotowe utwory?
TZZ
: Wcześniej mieszkaliśmy blisko siebie i były próby. W efekcie wspólnego grania i, nazwijmy to, improwizacji, powstawały kompozycje. Tym razem padło hasło – ,niech każdy przygotuje coś w domu’. Wymieniliśmy się wersjami demo, oszlifowaliśmy materiał i jest nowy Tuff.

ABG: Wasz zespół powrócił do oryginalnego składu. Co było powodem poprzedniej zmiany wokalisty?
TZZ
: Różnica poglądów, inne fascynacje muzyczne i chyba zbyt gorąca krew. Dojrzeliśmy, i z radochą gramy znowu razem.

ABG: Wiem, że są plany wydania utworu ‘Jedna Myśl’ w angielskiej wersji językowej. Po wpisach na Facebook’u zauważyłam również, iż macie sporo fanów w całej Europie. Czy planujecie również koncerty poza granicami naszego kraju i czy płyta będzie promowana również poza Polską?
TZZ
: Chyba każdy zespół myśli o tym, żeby wyjść z własnego podwórka gdzieś dalej. Co z tego wyniknie, pokaże czas.

ABG: Czego widzowie mogą oczekiwać po Waszych koncertach? Czy skupicie się głównie na graniu nowego materiału, czy możemy się spodziewać również znanych i lubianych utworów z Cyborgs Don’t Sleep i Diablos Tequilos?
TZZ
: 222 Imperial Bitches Tour to mieszanka trzech plyt, a spodziewać się można niespodziewanego. Nie chciałbym zdradzać naszych planów, jeśli chodzi o te koncerty. Chcemy jednak, aby po tej trasie nasi fani i nowi odbiorcy byli głodni kolejnych koncertów Tuff Enuff.

ABG: Z Tuff Enuff po raz pierwszy zetknęłam się podczas Rozgrzewki Rawy Blues, która odbyła się w 1994 roku w Ustroniu i od dawna nurtuje mnie to pytanie – czy zaczynaliście jako zespół bluesowy?
TZZ
: Tuff na początku był instrumentalny. Potem pojawił się wokal i zrobilo się grunge’owo, a to szybko ewoluowało w Power Groove. Dwadzieścia lat temu była to jedna z okazji, żeby pokazać się na scenie. Irkowi Dudkowi się podobało, ale było chyba troche za metalowo 😉

ABG: Jakie są Wasze muzyczne inspiracje? Gdybyś musiał podać trzech najważniejszych dla Ciebie artystów, kogo byś wymienił?
TZZ
: Może nie zabrzmi to nowocześnie, ale ja jednym tchem mogę wymienić swoje muzyczne inspiracje – Pink Floyd, Led Zeppelin i Black Sabbath.

ABG: Jakie są Wasze plany na przyszłość? Mam nadzieję, że nie planujecie zrobić sobie po raz kolejny wieloletniej przerwy w graniu 😉
TZZ: My też mamy taką nadzieję. Zespół to koncerty. Im więcej koncertów, tym więcej okazji do spotkań i wymiany energii, a to daje życie zespołowi. Chcemy grać, i to jak najwięcej. Cyborgi tylko na chwilę popadły w drzemkę, teraz już raczej nic nie zatrzyma naszej Industrial Groove Machine !!!

Zapraszam na koncerty, do kupowania płyt, koszulek i wszystkiego co Tuff. To pozwoli nam istnieć i grać.

www.tuffenuff.pl/store
www.http://tuffenuff.com.pl
https://www.youtube.com/user/TuffEnuffTV
https://www.facebook.com/TuffEnuffBand?fref=ts

TEKST: Ania Blomberg-Gahan
FOTO: Archiwum zespołu