Quazarre / Devilish Impressions

Sporo dzieje się ostatnio u chłopaków z Devilish Impressions, ku uciesze fanów. Nadeszła nowa EPka, a więc idealny czas, by porozmawiać o nowym materiale i planach w związku z nim, ale nie tylko.

Witam! Odrobinę czasu minęło odkąd rozmawialiśmy ze sobą ostatni raz, wydawaliście wtedy album „Icaros”. Dziś jesteśmy już po premierze EPki pt. „Adventvs”, po trasie promującej to wydawnictwo. Jak wrażenia po koncertach?
– Cześć! Wrażenia jak najbardziej pozytywne, chociaż gdyby patrzeć wyłącznie na słupki frekwencyjne w niektórych miastach to można byłoby już sobie to granie metalu odpuścić, hahaha. Tak zupełnie poważnie jednak, ‘Adventvs Tour 2014’ to tak naprawdę dopiero nasz drugi, regularny przelot po Kraju. Pomijając występy na Metalfest w ubiegłym roku czy Castle Party w roku 2012 wcześniej graliśmy w Polsce w 2008 u boku Hate, Crionics, Traums, Naumachia i włoskiego Nuumak. Nietrudno zatem policzyć, iż od tamtej pory minęło aż 6 lat. Zauważalna jest zmiana pokolenia, nasi rówieśnicy oraz starsi fani metalu albo powyjeżdżali za przysłowiowym chlebem, albo tyrają ciężko za dnia stąd wieczorami trudno im już chyba zrezygnować z luksusów w postaci zimnego browara przez telewizorem na rzecz koncertu. O ile oczywiście nie jest to koncert Behemoth, czy kilku innych popularnych ostatnio zespołów. Jak to jednak mawia jeden z moich przyjaciół: ‘taki lajf’. Wbrew oczekiwaniom nieprzychylnych nam sił odpuszczać nie zamierzamy, nie przewidujemy też stylistycznej i wizerunkowej rewolty na modłę bardziej dziś popularnych podgatunków…

Czym kierowaliście się wybierając zespoły supportujące? Chociażby z jak głębokich czeluści wydobyliście fińską formację COPROLITH? Czy wręcz odwrotnie, ruszacie tylko z obsadą, która jest Wam dobrze znana?
– Finów polecał nasz bębniarz Icanraz, miał bowiem przyjemność poznać ich osobiście kilka lat wcześniej. A że również muzycznie wydali nam się zespołem odpowiednim do dzielenia scen, po prostu skontaktowaliśmy się z nimi, przedstawiliśmy warunki, na które przystali i… tyle! A czy z głębokich czeluści? To już kwestia sporna, śledząc ich poczynania nie można bowiem nie uznać faktu, iż tak naprawdę radzą sobie zupełnie nieźle. W swojej karierze zaliczyli przecież kilka udanych tras europejskich, koncertowali nawet w Chinach. Mała rozpoznawalność zespołu na naszym poletku nie oznacza więc, że jest to jakiś twór z piwnicy, który po raz pierwszy zyskał sposobność z tej piwnicy łeb swój wychylić. Jeśli chodzi o skompletowanie składu trasy o Soulless Carnage i Lilla Veneda, w przypadku tego drugiego rzecz była o tyle prostsza, że znamy się z chłopakami od lat, mieszkamy dość blisko od siebie i podobnie jak oni śledzą poczynania starszych kolegów, tak i starsi koledzy w odwecie obserwują, co dzieje się u nich. Soulless Carnage z kolei skontaktowali się z nami gdy tylko ogłosiliśmy, że ruszamy w Polskę z objazdowym cyrkiem Devilish Impressions, szybko ustaliliśmy szczegóły, a reszta to już historia…

Powróćmy do tematu płyty. Mieliście wizję szaty graficznej tego wydawnictwa, czy zdaliście się na Black Moon Design? Jak oceniacie efekt finalny?
– Z Marcinem z Black Moon Design mieliśmy przyjemność pracować już wcześniej przy okazji wzorów naszego merchandise na trasę po Rosji i krajach Europy Wschodniej. Tym razem przedstawiłem mu dosyć sprecyzowaną wizję oprawy graficznej, Marcin natomiast prezentował nam później kolejne etapy swojej pracy, które my akceptowaliśmy praktycznie bez jakichkolwiek zastrzeżeń. To młody jeszcze, ale zajebiście uzdolniony artysta, współpracę z którym pod każdym względem cenię sobie naprawdę wysoko. Charakteryzuje go nie tylko rzetelność, ale przede wszystkim niezwykłe wyczucie estetyki. Efekt finalny mówi sam za siebie. Ze swojej strony gorąco polecam BMD innym artystom, mając jednocześnie nadzieję, że w przyszłości nie będzie na tyle obłożony, by nie znaleźć czasu na kolejne zlecenia Devilish Impressions. A najlepszą chyba rekomendacją tego, co wykonał dla nas na ‘Adventvs’ może być opinia innych ludzi, która usłyszałem już co najmniej kilkakrotnie, że mianowicie warto nabyć to wydawnictwo chociażby dla samej tylko jego szaty graficznej. Coś jeszcze? J

Skąd wziął się pomysł na wydanie kilku utworów? Tracklista składająca się z pięciu kawałków gra aż przez 60 min, i tu nasunęło mi się na myśl, może stwierdziliście, że czasowo EPki będzie słuchać się jak albumu długogrającego, więc na jedno wyjdzie?
– Początkowo zakładaliśmy nagranie dwóch utworów zapowiadających nowy kierunek muzyczny Devilish Impressions, gdy jednak okazało się, że wytwórnie wolałyby dostać od nas pełny album, stwierdziliśmy, że szkoda byłoby materiał ten wyrzucić do kosza, czy też na siłę cisnąć go do pozostałych kompozycji mających docelowo znaleźć się na dużej płycie. Jednocześnie od wielu lat chodziło nam po głowie, by wydać wreszcie niepublikowane wcześniej kompozycje z demo ‘Eritis sicvt Devs…’, szczególnie z myślą o tych najbardziej zatwardziałych fanach naszej twórczości. Jakiś czas temu uznaliśmy też, że jeśli miałoby kiedykolwiek do tego dojść, to też koniecznie w oparciu o wydawnictwo graficznie naprawdę wysublimowane, że nie pójdziemy śladem wielu innych zespołów, które przy tego typu okazjach zapominają, iż te swoiste perełki wręcz proszą się, by umieścić je w wyłożonym satyną czy aksamitem pudełku… Oczywiście, można było wyjść z założenia, że i najdroższe trufle wyczulony świński ryj z ziemi czy gówna nawet wygrzebie, wolę jednak tkwić w wierze, iż fani Devilish Impressions to dystyngowane diabły, nie świnie…

Czy myślicie już o kolejnym wydawnictwie, tym razem albumie długogrającym? – Tak! Aktualnie jednak skupiamy się na promocji ‘Adventvs’ i dopóki ta trwać będzie nie mogę zdradzać więcej szczegółów.

Trzy utwory zawarte „Adventvs” (cytuję) „pochodzą z niepublikowanego dotąd materiału demo z 2002 roku ‘Eritis Sicvt Devs’”. Dlaczego nie wyszły one wcześniej, tylko dopiero po tylu latach postanowiliście do nich wrócić?
– Jak wspomniałem wcześniej, z wydaniem ‘Eritis Sicvt Devs’ czekaliśmy po prostu na odpowiedni moment. Tak się złożyło, iż mieliśmy szczęście debiutować pełnowymiarowym albumem ‘Plurima Mortis Imago’ bez konieczności uprzedniego nagrywania kilku taśm demo, czy EPek. Mijałoby się więc z celem wypuszczanie demo po premierze pierwszej płyty, z tej oto prostej przyczyny, że w tamtym czasie  woleliśmy skupić się na pisaniu muzyki na kolejne albumy. Teraz natomiast, wraz z podjęciem decyzji o publikacji nowych utworów jako Ep zapowiadającej nowo-obrany kierunek muzyczny Devilish Impressions pojawiła się możliwość pokazania ludziom tego, czym był ten zespół w pierwszym stadium jego istnienia. Teraz każdy będzie mógł zestawić ‘stare’ z ‘nowym’ i w ten sposób wyrobić sobie swoją własną opinię na temat naszego rozwoju. Porównać czasy, gdy stanowiliśmy twór będący wyłącznie projektem studyjnym do obecnych, kiedy to główną siłę zespołu upatrujemy w odgrywaniu własnych utworów na żywo. Ufamy też, iż dla większości ciekawsze jest wydawnictwo trwające nie 20 minut, lecz przeszło 60, do tego podane w bardzo atrakcyjnej oprawie.

A z kolei dwa pierwsze utwory to świeży towar. Czy mi się wydaje, czy wróciliście do bardziej brutalnego grania? Wydaje mi się, że wcześniej tego nie zrobiłam, więc przy okazji gratuluję Wam kolejnego świetnego krążka w dorobku. Naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona różnorodnością tego materiału.
– Nie wydaje Ci się… Aczkolwiek należy też zauważyć, że w naszej muzyce tej brutalności zawsze było dość sporo, za każdym razem jednak wszystkie kompozycje sygnowane nazwą Devilish Impressions podlewane były bogatym w składniki sosem rozmaitości. ‘Adventvs’ od pierwszych taktów poraża ciężarem z prostej przyczyny użycia gitar 7-strunowych, czy też niemal całkowitego wyeliminowania partii instrumentów klawiszowych. Wystarczyłoby jednak wyobrazić sobie podstawowe instrumentarium chociażby z płyty ‘Simulacra’ odarte ze wszystkich tych „przeszkadzajek” czy orkiestracji, by odnaleźć ich brutalną w istocie strukturę i podłoże. Faktem jest, iż nigdy nie celowaliśmy i celować też nie będziemy w to, by stać się najbardziej ekstremalnym, najszybszym, najbardziej zawiłym technicznie tworem na świecie, bo i po co? Devilish Impressions to właściwie od samego początku, poza odpowiednią dozą brutalności, przede wszystkim klimat, emocje i epatowanie taką kosmiczną, rzekłbym, aurą. Jeśli chcesz dać swoim uszom solidny wpierdol, to włączasz Suffocation, Marduk czy Impaled Nazarene… Melancholicy dla odmiany rozpływać się będą w oparach sączących się z głośników dźwięków autorstwa Anathema czy Katatonia. Z kolei obcowanie z twórczością Devilish Impressions pozwala Ci wsiąść w wagonik rollercoastera i doświadczyć bardzo odległych często emocji, doznać wrażenia obcowania z czymś niemal transcendentalnym, by nagle skonfrontować te wrażenie ze złem i całym syfem tego świata…

Macie w planach promocję EPki, i było to niewątpliwie świetna okazja by odwiedzić kilka miast w Polsce. Nie uważacie, że niewiele koncertów w ostatnich latach daliście w naszym kraju? Możemy liczyć, że w tym roku zwiedzicie większą część ojczyzny? Bo to chyba nie koniec koncertowania w Polsce?
– Bardzo chcielibyśmy dotrzeć do miast, w których do tej pory nie graliśmy, jak również i tam, gdzie graliśmy bardzo już dawno temu. Plany są, rzeczywistość jednak zweryfikuje, czy będą one możliwe do zrealizowania.

Ostatnie słowo jest Wasze. Dzięki za wywiad i mam nadzieję, do usłyszenia niebawem!
– Cóż, przede wszystkim dzięki wielkie za wsparcie i możliwość opowiedzenia kilku słów o ‘Adventvs / Eritis sicvt Devs’. Wszystkich tych, którzy chcieliby zapoznać się z zawartością ‘Adventvs’ zapraszamy na strony www.devilishimpressions.8merch.com lub www.devilishimpressions.bandcamp.com gdzie można posłuchać tego materiału w całości.

Quazarre / Devilish Impressions

Wywiad : Iwona Lewandowska
Fotografie : Agnieszka Hibner