Liquid Grey – „Love Under Will”

Norweski zespół Liquid Grey nie jest może za bardzo znany w naszym kraju, a szkoda bo przezentuje całkiem fajną odmianę rocka gotyckiego, czerpiącego wzorce z klasyków gatunku. Na pewno przypadnie do gustu wielbicielom takich zespołów jak The Mission, The Fields Of The Nephilim czy czeskie XIII Stoleti. W 2011 zespół wydał debiutancki album pt „Grey Matter”, a niedawno bo w grudniu 2013 ukazała się EP’ka zapowiadająca drugi album grupy, który się ukaże w marcu tego roku. Płyta nosi tytuł „Love Under Will”, zawiera 4 utwory i teraz ją tu dla Was zrecenzuję.

Jako pierwszy mamy utwór tytułowy. Tytuł jakby znajomy, ale nie jest to cover Fields Of The Nephilim, to jaknajbardziej kompozycja zespołu. Rytmiczna, dość przebojowa, troszkę może się kojarzyć z twórczoscią The Mission. Wokal Mr Grey’a (bo tak się tytułuje wokalista i szef zespołu) przypomina trochę Carla Mc Coy’a ze wspomnianych Fieldsów. Jak dla mnie bardzo dobre otwarcie płytki. A dalej jest jeszcze bardziej „fieldsowo”. Drugi na płycie „Rage” również bardzo rytmiczny, fajnie zaśpiewany z dość mocnym gitarowym riffem na początek i bardzo typową rockową solówką gitarową.
Słuchamy dalej. „Darkest Hour” o troszkę połamanym rytmie wprowadza pewne urozmaicenie na płycie.Znowu tutaj mamy ładny i melodyjny refren, który fajnie kontrastuje z tymi połamanymi zwrotkami. Piosenka okraszona jest ładnymi zagrywkami gitarowymi pod koniec, które troszkę kojarzą mi się z dokonaniami Sisters of Mercy z płyty „Vision Thing”. Płytkę zamyka „Dream Harder”- ostry wstęp, znowu lekko połamany rytm w zwrotkach, melodyjny refren i ciekawe gitarowe solo. Podsumowując płyta trzyma równy poziom. Wszystkie utwory mogą się podobać fanom takiej muzyki. Jako zajawka pełnego albumu Epka się wpisuje w sam raz.

6 kropel krwi na 10
DARKman