Vervrax, Acid Drinkers – 29.11.2013r. Estrada, Bydgoszcz

„Black is my colour” to hasło przewodnie tegorocznej trasy koncertowej Acid Drinkers oraz plakatów koncertowych. Poniżej ten bydgoski.

Bydgoszcz była piętnastym przystankiem trwającej już ponad miesiąc trasy (liczą także odwołany koncert w Poznaniu). Bez wątpienia także wyjątkowym, mającym upamiętnić postać zmarłego gitarzysty zespołu – Aleksandra Mendyka (Olasa) – który poniekąd z miastem był związany. Poniżej zdjęcie Olasa, jakie zostało umieszczone w tle sceny.

Mimo deszczowej pogody, fani Acid Drinkers tłumnie stawili się na wydarzenie. Już od godziny 19:00 kolejki ustawiały się przed klubem, dzięki czemu de facto od 19:30 było już dla kogo grać. Występ zespołu Vervrax rozpoczął się krótko przed godziną 20. Fani, którzy przyszli na godzinę 19, musieli nieco uzbroić się w cierpliwość, aczkolwiek było na co czekać. Vervrax nie jest zespołem, który przyszedł sobie z nikąd. Iławska formacja, mająca już na swoim koncie kilkuletnie doświadczenie sceniczne to ekipa, której gatunku nie sposób łatwo sklasyfikować. Uznaje się, że chłopaki tworzą szerokopojęty metal, na pewno ekstremalny i co ważne – odnośnie trasy – pasują idealnie na support Acid Drinkers. Ciekawym faktem jest, że zespół napędzany jest przez dwa zestawy perkusyjne. Premierę debiutanckiej płyty bandu datuje się na 2 listopada br., a zatem o promocję tej świeżynki się rozchodzi. Mowiąc ogólnie materiał został „kupiony” przez publiczność. Od samego początku tłumy napierały na barierki, było głośno, utwory kończyły się gromkimi brawami, a i część puliczności wkręciła się w pogo. Niesamowite, że zespół, który niedawno wydał płytę zdążył już zaskarbić sobie sympatię na taką skalę. Wokalnie, muzycznie, wszystko współgrało. Jest w chłopakach coś, co chwyta, może ich koncertowe show? Scena ich lubi, są bardzo naturalni i wyraźni. Wyróżniają się na tle innych debiutantów, mają pomysł na siebie. Sam koncert nie męczył, a zostawił niedosyt. Najbardziej wyróżniał się wokalista ze swoim „kąsającym” wokalem, bardzo czytelnie brzmiącym na żywo oraz młody perkusista, który na perkusji dawał z siebie wszystko, na dodatek wyskoczył w koszulce Acid Drinkers i niebieskiej czapce, więc nie sposób nie zwrócić na niego uwagi. Bez wątpienia było sporo hałasu, ale był też w tym jakiś ład. Chłopaki przedstawili swój materiał, ale i nie obyło się bez niespodzianek. Pod koniec występu nastąpiła mała wymiana instrumentów i mini recital zespołu Metallica. Można było usłyszeć takie hity jak Enter Sandman, Some kind of Monster czy Masters of Puppets. Publika była zachwycona. Końcowe zdjęcie z fanami zawsze się sprawdza – nagle wszyscy ruszyli ustawić sie w rząd za wokalistką. Nie mogliśmy liczyć na bis ze strony chłopaków, ale pozostawili po sobie pozytywne wrażenie i mam nadzieję, że ich płyty w sklepiku poszły jak świeże bułeczki.

Setlista Vervrax:
1. Below Your Knees
2. The Saw
3. Take It Off
4. Inflagranti
5. Ass Kissing Social Climbing
6. Phobia
7. Metallica Cover (mix zespołu Metallica)
8. Blame Someonce Else
9. I Am The Bomb

Przerwa techniczna zamknęła się w czasie 20 min. Fani kurczowo trzymali się barierek, każdy naturalnie najchętniej stanąłby przed nimi. Błyskawicznie ze sceny zniknęły zbędne sprzęty i ok 21:00 pojawiła się gwiazda wieczoru, Acid Drinkers. Pod sceną ludzie w różnym wieku, od 10-cio letnich chłopców do liczących sobie około pół wieku starszych fanów zespołu. Każdy, bez wyjątku angażował się fizycznie w koncert, zdzierał gardło i męczył kark. Co więcej, bydgoska publika dobrze pamiętała Olasa i kilkakrotnie podczas występu oddała mu hołd – każdy ile sił w płucach krzyczał: „Olas!”. Koncert zaczął się mocno rozgrzewającym utworem z płyty „Infernal Connection” pod tytułem „Anybody Home ??!!”. Ten krążek działa na fanów wyjątkowo, tym samym na koncertowej setliście pojawiło się aż bodajże pięć utworów z tego albumu. Natomiast niewiele utworów zostało zagranych, z nowego wydawnictwa, bo naliczyłam ich całe 2, „Kill the Gringo” i „Bundy’s DNA”. Co jakiś czas padało pytanie ze strony Titusa: „Pasuje?!”, na co fani reagowali natychmiastową odpowiedzią – „Pasuje!”. Cóż miało nie pasować, zabawa trwała na całego. Jak wiadomo – dobry cover nie jest zły, a szczególnie, jeżeli ten cover zagra Acid Drinkers. Znani z umiejętności nadawania nowego ducha wielu obcym produkcjom, na deser do setlisty wrzucili kawałek „Black Metal” czy „N.I.B.”. Podczas show jakie prezentują chłopaki, widać dobrze, że scena to ich życie. Są przebojowi, wyluzowani i bardzo przyjaźnie nastawieni do fanów. Titus z wokalem jak wino, im dojrzalszy, tym lepiej i potężniej wybrzmiewa, Ślimak o nieograniczonych pokładach energii i litrach wylanego potu, Jankiel czarujący wyglądem, ale i nie ujmując mu, umiejętnościami, także wokalnymi, i najdłużej grająca gitara w zespole, thrash metalowiec z krwi i kości oraz znakomity technicznie szarpidrut. Taka ekipa musi stworzyć coś godnego uwagi. Fani ich dobrze znają, szanują i uwielbiają. Nie mogło być inaczej – zejście ze sceny skończyło się nieustępliwym i wytrwałym nawoływaniem zespołu do powrotu. Nie było wyjścia – fani czekali na jeszcze chwilę radości płynącej z występu live. A bis, trzeba przyznać, był niemniej zadowalający – „Swallow the Needle”, genialny cover „Hit the Road Jack” i „Blues Beatdown”. Tym razem fani nie usłyszeli “Pizzy”, ale biorąc pod uwagę ilość zagranych utworów i niemalże dwu godzinny koncert – nikt nie ma prawa być rozczarowanym. Acid jak zawsze dali z siebie wszystko i nie zawiedli fanów, którzy wydali kasę na bilety. Szacun!

Setlista Acid Drinkers:
1. Anybody Home ??!!
2. In a Black Sail Wrapped
3. Kill the Gringo
4. Zero
5. Poplin Twist
6. Dancing In the Slaughter-House
7. Black Magic
8. Slow & Stoned
9. Drug Dealer
10. N.I.B.
11. Fuck the Violence
12. Pump the Plastic Heart
13. High Proof Cosmic Milk
14. Bundy’s DNA
15. Flooded with Wine
16. My Pick
17. The Jocker
18. Black Metal
Bis:
19. Swallow the Needle
20. Hit the Road Jack
21. Blues Beatdown

Zdjęcia z wydarzenia zobaczyć można pod tym linkiem oraz tutaj.

Jak zwykle dziękujemy bydgoskiemu klubowi Estrada: