Satyricon – „Satyricon”

Przed zespołem Satyricon nie lada wyzwanie, biorąc pod uwagę ostatnio wydane albumy „The Age of Nero” (złota płyta!) czy też „Now, Diabolical” i fanów głodnych nowych kompozycji od zespołu. Sami postawili sobie tak wysoko poprzeczkę, a nam pozostaje sprawdzić, czy tą płytą przypadkiem nie zapędzili się ślepy zaułek…

Norwegom nie trzeba niczego tłumaczyć, scenę okupują bowiem od 1990 roku. Wywodząca się z Oslo, black metalowa maszyna, której trzon stanowi duet- Satyr (wokalista) oraz Frost (perkusista) to markowa formacja. Wraz z upływem lat niezmiennie uważani za fenomen i wpisywani do elity podziemnych, mrocznych, skandynawskich brzmień.

Tracklista:

01. Voice Of Shadows
02. Tro og Kraft
03. Our World, It Rumbles Tonight
04. Nocturnal Flare
05. Phoenix
06. Walker Upon The Wind
07. Nekrohaven
08. Ageless Northern Spirit
09. The Infinity Of Time And Space
10. Natt

W klimat płyty wprowadza nas instrumentalne intro pt. „Voice Of Shadows”. Jest pewna zależność między nim, a następnym utworem. „Tro og Kraft” zaczyna się jakby miał tworzyć całość z wejściem. Dodatkowo został napisany w języku norweskim, co jest świetnym odwołaniem do rodzimych korzeni zespołu. Zagraniczni fani zespołu Behemoth wymieniają niejednokrotnie jako swe ulubione utwory, właśnie te napisane w języku polskim. W przypadku Satyricona będzie podobnie.

„Our World, It Rumbles Tonight” został fanom przedstawiony jako pierwszy. Słuchając krążka któryś raz z kolei, nie uważam go za punkt zaczepienia całości. Zespół ewidentnie musiał mieć sentyment do utworu. W tym wypadku lepiej już spisuje się propozycja pod kolejnym numerem – „Nocturnal Flare”. Mroczna, Black metalowa ballada i 100% marki Sayricona. Nie było jeszcze przełomowego uderzenia na płycie, zatem idziemy dalej.

Jeżeli lubicie niespodzianki i eksperymenty, to przypaść do gustu może Wam „Phoenix”. Nie, Satyr nie pokusił się o czysty wokal. W utworze gościnnie wystąpił Sivert Høyem, norweski wokalista znany m.in. z zespołu Madrugada. Mimo norweskich korzeni, na płycie Satyricona zaśpiewał po angielsku. Ta kompozycja może zaskoczyć tylko w pozytywny sposób. Trzy razy „Tak” od naszej redakcji.

Wspominałam o braku uderzenia, typowej agresji w aranżacjach zespołu. Bez obaw, jednak nie zabraknie i typowej mocy z podziemia. Czemu nie, zaczynamy ekstreme od połowy płyty. Od szóstego utworu poczynając, przez siódmy z przesterowanym, przerażającym wokalem Satyra, po bardziej melodyjny „Ageless Northern Spirit”.

Całość kończymy delikatnie, trzyminutową dawką instrumentalnego brzmienia.

Czego możemy oczekiwać od nowego albumu? Melodyjnych, mrocznych brzmień na pewno. Kunsztu, techniki, klasy – tradycyjnie. Zadebiutował na 8. pozycji norweskiej listy, niżej niż 3 poprzednie płyty, ale czy w tym przypadku warto iść tropem statystyki? Moja mocno subiektywna ocena brzmi…

8 kropel krwi na 10

Iwona Lewandowska