Carnal, The Sixpounder, Moonspell – Kraków, klub „Kwadrat” 26.10.2013 r.

Po raz kolejny portugalski Moonspell zawitał do naszego kraju na mini trase koncertową w postaci 3 gigów. rozpoczęli od Krakowa i miałem okazje na tym koncercie być. Niestety nie udało mi się dotrzeć na występ pierwszej kapeli Carnal dlatego nie opisze Ich występu, za co serdecznie zespół przepraszam.
Natomiast występ The Sixpounder już „pochłonąłem” w całości. Zespół zagrał niezwykle energetycznie, w pełni profesjonalnie. Przyznam że nie znam Ich twórczości szczegółowo, ale to co zaprezentowali na scenie bardzo mi przypadło do gustu. Ciekawy, mocny, ale też melodyjny metal jaki kapela wykonuje może się podobać fanom nie tylko metalu, ale wszystkim czującym rocka 🙂 Bardzo zaskakującym akcentem było wykonanie piosenki z filmu „Ghostbusters”, ale oczywiście w wersji mocno metalowej czym mnie bardzo pozytywnie zaskoczyli, bo lubię ciekawe covery.

No i po krótkiej przerwie na scenę weszli główni bohaterowie. Moonspell jest u nas bardzo popularny o czym świadczą częste występy kapeli w naszym kraju. Publiczność powitała muzyków entuzjastycznie, a widok Fernanda wkraczającego na scenę w hełmie rzymskiego żołnierza zrobił naprawdę niezłe wrażenie.

Krakowski koncert był drugim dopiero na tej trasie, (pierwszy odbył się w Pradze, dzień wczesniej) na której zespół promuje swoja ostatnią płytę „Alpha Noir/Omega White” i od pierwszego utworu z tej płyty „Axis Mundi” rozpoczęli koncert. Mimo że poziom dzwięku był naprawdę mocny to zespół zabrzmiał świetnie, a głos Fernando na żywo pokazuje swoją moc. Ten facet naprawde ma potęgę w swoim głosie! Jako drugi usłyszeliśmy tytułowy „Alpha Noir”, po czym zespół zaprezentował kilka utworów z przeszłości m in.
„Finisterra”, Night Eternal”, genialny „Opium” czy swego rodzaju „przebój” – „Scorpion Flower”. Po tej wycieczce w przeszłośc wróciliśmy do nowej płyty, i tu przeżyłem najwieksze „ciary” podczas przepięknego, przypominajacego trochę twórczośc Type O Negative „New Tears Eve” oraz zaraz po nim zagranego „Lickantrope”. Kawałek ten na płycie daje mocnego kopa, ale na zywo to jest prawdziwa miazga. Połaczenie tych dwóch piosenek dało piorunujący efekt!

Z nowych kawałków usłyszeliśmy jeszcze „Love is Blasphemy” oraz „Em nome do medo” po czym scena została skąpana w krwistym czerwonym świetle i usłyszeliśmy genialną „Vampirię” a następnie folkowy, troszkę nietypowy jak na Moonspella kawałek „Ataegina”, przy którym publika miała chyba największą okazję do wyskakania się. Na koniec podstawowej części koncertu zespół zaserwował nam „Alma Mater” z nieśmiertelnej płyty „Wolfherat”, po czym zszedł ze sceny.

Ale oczywiście koncert nie mógł sie tak skończyc. Po gromkim skandowaniu nazwy  zespołu powrócili na scenę, i pozostając przy płycie „Wolfheart”, zagrali Wolfshade „(A Werewolf Masquerade)”, „Mephisto” z płyty „Irreligious” a na koniec „Full Moon Madness” zadedykowany polskiemu fan-clubowi zespołu „Moonspell Street Team Poland”.

Podsumowując, Koncert genialny, setlista świetna, brzmienie bardzo dobre, choć może ciut za głośno, wszak klub Kwadrat ogromny nie jest. A sam Moonspell nie musi się martwic o frekwencję na polskich koncertach, nasza publiczność Ich kocha a Oni odwdzięczają się nam wspaniałymi koncertami. Oby tak dalej!

Fotografie: Aleksandra i Aleksander Zaczek

Szczególne podziękowania dla Szczurka z Knock Out Productions
DARKman