Le Fleur – „Spacer w Virginią Woolf”

Zespół Le Fleur po wielu latach grania i wielu zmianach składu doczekał się w końcu debiutanckiej płyty. Płyta zawiera 10 utworów, i nosi tytuł „Spacer z Virginią
Wolf” i ten właśnie utwór tytułowy otwiera album. Spokojna kompozycja z ciekawą melodią, w refrenie pokazuje nam troszkę rockowego pazura. Ciekawie zaśpiewany z
niebanalnym tekstem, świetne wprowadzenie w cały album.
Zespół nakręcił też do tej piosenki teledysk promujacy płytę.

Następny utwór i znajome słowa. Oczywiście rzut oka na wkładkę i już wiem, że zespół napisał muzykę do wiersza kultowego poety Rafała Wojaczka pt. „Prośba” i taki też
tytuł ma ta piosenka. Melodyjna, przebojowa z lekką nutką nostalgii. Świetna propozycja na singiel moim zdaniem. Słychać tu nieukrywaną fascynację zespołu legendą
brytyjskiego zepołu The Cure, czego lider Le Fleur, Bartłomiej Lekki bynajmniej nie ukrywa.

Następny kawałek „Mówię do Ciebie cicho” również powstał do wiersza Wojaczka. Spokojna kompozycja w dużej mierze oparta na brzmieniu instrumentów klawiszowych z
„kjurową” solówką gitarową moze się podobać nie tylko fanom takiego grania. Dalej na płycie mamy jedyny utwór zaśpiewany po angielsku „Closer and Higher”. To znowu
szybka, dynamiczna kompozycja, jak dla mnie potencjalny przebój. „Ta sama pustka”, piąty na płycie, to znowu nawiązanie do stylistyki The Cure, w klimacie ale też w
brzmieniu gitar akustycznych otwierajacych utwór. Ogólnie bardzo fajny, niebanalny kawałek z ciekawym tekstem. Powinien zainteresować wielbicieli tzw. „klimatycznego
grania”. Następnie słyszymy kolejną kompozycję napisaną do wiersza Rafała Wojaczka – „Głos kobiecy”. Piosenka wesoła i radosna, ale wystarczy wsłuchać się w tekst by
te wstępne wrażenie szybko minęło. Muzyka też fajnie podkreśla tekst utworu. Niby skocznie i wesoło, ale jakiś taki nerwowy niepokój wyczuwamy od samego początku
pierwszej zwrotki, niepokój który troszkę łagodzi nam refren. Jednym slowem ciekawa kompozycja do niebanalnego tekstu.
„Mój lęk” to już The Cure w czystej postaci. Od pierwszych dzwięków perkusji poprzez charakterystyczne brzmiene gitary i instrumentów klawiszowych. Mroczny,
niepokojący dla fanów takich klimatów pozycja obowiązkowa 🙂 Kolejny „Inny kierunek” to znowu szybka, dynamiczna kompozycja, chyba najbardziej „ostra” na calej płycie,
przy której noga sama tupie do rytmu. Tu duże brawa dla kapeli za taki mały eksperyment i zagranie troszkę ostrzej.
Przedostani „Dies Irae” to ciekawy kawałek z fajnym motywem klawiszowym na otwarcie, częstymi pauzami i fajnie przetworzonym wokalem, może robic wrażenie.

Na koniec płyty zespół nam serwuje swoistą kołysankę pod tytułem „Czekając na świt”. Piosenka się ciekawie rozwija, w częsci pierwszej dominuje wokal Oli Zasępy na tle
niepokojącego podkładu klawiszy i gitary, po czym utwór nabiera rozmachu majestatycznie krocząc do końca płyty. Po takim finale chce się włączyc płyte od nowa.

Podsumowując, płyta bardzo fajna, dla fanów klimatycznego, alternatywnego grania na pewno godna polecenia, i na pewno nie tyko dla fanów The Cure 🙂
Zespól gra bardzo sprawnie, wokalistka Aleksandra Zasępa ma bardzo fajny mocny, ciekawy głos. Wypada tylko życzyć sukcesów i kolejnych tak ciekawych płyt, a może nawet lepszych.

Tracklista:
01. Spacer z Wirginią Woolf
02. Prośba
03. Mówie do Ciebie cicho
04. Closer and Higher
05. Ta sama pustka
06. Głos kobiecy
07. Mój lęk
08. Inny kierunek
09. Dies Irae
10. Czekanie na świt

Ocena 7 kropel krwi na 10
DARKman