Poligon nr. 4, Closterkeller – 16. 03. 2013, Chorzów, Leśniczówka

16 marca zespół Closterkeller zawitał ponownie do chorzowskiej „Leśniczówki”. Tym razem był to koncert troszkę „rodzinny” ponieważ w zespole supportującym Poligon nr. 4 gra syn Anji Orthodox Adam Najman.

Adam Najman (Poligon nr.4)

Gutek (Poligon nr.4)

 

To co gra Poligon można najkrócej określić jako grunge a’la Nirvana. Zespól nie wypiera się inspiracji sławnym zespołem z Seatlle wykonując cover Nirvany „Breed” i całkiem fajnie im to wychodzi. Wokalista Gutek troszkę śpiewa pod Kurta Cobaina ale akurat to jest Ich plus. Taki głos idealne pasuje to takiego „brudnego” grania. Jednym z najlepszych fragmentów koncertu Poligonu był utwót „Vv.”z bardzo fajnym chytliwym refrenem. Ogólnie zespół zagrał bardzo dobrze, może troszke odstawał stylem od głownej gwiazdy wieczoru ale przecież nie o to chodzi żeby słuchac tak samo grajacych zespołów pod rząd.

Anja Orthodox (Closterkeller)

Po krótkiej przerwie na scenę wyszli muzycy Closterkellera i zaczęli od absolutnego killera czy nieśmiertelnej „Władzy”. Oczywiście publiczność nagrodziła zespół za to gromkimi brawami oraz śpiewając razem z Anją cały tekst. Jako następny usłyszeliśmy mój ulubiony „Ate”, jest to utwór który chyba nigdy mi się nie znudzi i bardzo lubię słuchac go zywo. Później zespół zagrał mieszankę swoich hitów m.in.”Agnieszkę” „Nie tylko gra” czy „Scarlet” (z obowiązkową wstawką latino :)), oraz kilka cięższych bardziej gotyckich utworów „Tyziphone”, „Lady Makbeth”, „Matka” czy „Królowa”. Jako ostatni usłyszeliśmy „Jak łzy w deszczu” z ostatniej jak dotąd płyty zespołu „Bordeaux”. Idealne zakończenie koncertu.

Closterkeller

Podczas koncertu Anja poinformowała nas kiedy zespół ma zamiar nagrac nowy album, niestety troszkę jeszcze musimy poczekać. Ale mam nadzieję , że będzie to godny nastepca a może nawet przebije ostatnią płyte kto wie?

Mariusz Kumala (Closterkeller)

Ogólnie koncert bardzo dobry, zestaw utworów też, zabrakło mi tylko granego na jesiennej trasie „Blue” no ale nie ma co wybrzydzać, jeszcze pewnie nie jeden koncert Closterkellera przed nami i mam nadzieję nie takie muzyczne perełki usłyszeć.
Atmosfera na koncercie była wspaniała może dlatego że „Lesniczówka” to jest specyficzne miejsce położone prawie w lesie, a może też dlatego że fani Closterkellera to są wspaniali ludzie umiejący docenić piękno tej muzyki. Podsumowując koncert bardzo dobry, już z niecierpliwością czekam na kolejne.

DARKman
Fotografie : Monika Stanisz