The Beauty of Gemina – Iscariot Blues

The Beauty of Gemina – Iscariot Blues

01. Voices Of Winter
02. Haddon Hall
03. Badlands
04. Golden Age
05. Stairs
06. Prophecy
07. Dark Revolution
08. June 2nd
09. Seven-Day Wonder
10. Last Night Home

Z początkiem nowego roku trafił do nas nowy czwarty już album szwajcarskiego zespołu z kręgów muzyki gotyckiej The Beauty of Gemina.
Płyta nosi tytuł: „Iscariot Blues” i zawiera 45 minut dość zróżnicowanej muzyki, ale mającej jednak jeden wspólny mianownik, głos Michela Sele.
Głos, który na pierwszy rzut ucha, może kojarzyć sie z Aleksandrem Veljanowem z Deine Lakaien, na co od razu zwracamy uwagę przy pierwszym kontakcie z muzyką zespołu.
Ale wracajmy do płyty.
Na początek otrzymujemy wspaniały utwór: „Voices of Winter”, który wprowadza lekko marzycielską, senną atmosfere.
Nagranie było już od jakiegoś czasu dostępne na stronie zespołu http://www.thebeautyofgemina.com więc moglismy się z nim zapoznać wcześniej.
W mojej opinii bardzo dobry początek płyty!

Jako drugi słyszymy „Haddon Hall” bardzo kojarzący się z utworami holenderskiego Clan of Xymox. Utwór jest melodyjny, taneczny wręcz, noga sama przytupuje podczas słuchania.
Jak wspomniałem fani Clan of Xymox powinni być zachwyceni.
Nastepnie zespół serwuje nam chyba najgorszy moim zdaniem kawałek płyty.
„Badlands”,bo taki nosi tytuł rozpoczyna się nawet interesująco od beatu i gitary akustycznej troszkę w stylu Martina L. Gore z Depeche Mode, ale czym dalej tym bardziej utwór się robi jakiś mniej ciekawy.
Mdła melodia i beznamiętny śpiew Michela jakoś nie trafia w mój gust.
Nie ratuje go nawet dość ciekawie brzmiąca gitara elektryczna w drugiej części.
Kolejny utwór znowu przywołuje klimaty w stylu Clan of Xymox.
„Golden Age” to dynamiczny, rockowy kawał mrocznego grania z interesującym brzmieniem gitar.
Później na płycie mamy chyba najpiękniejszy jej fragment.
Znakomity „Stairs” rozpoczynający się od nastrojowego brzmienia instrumentów klawiszowych oraz głosu Michela Sele, którego sposób spiewania w refrenie przypomina mi wokalistę Archive.

Utwór okraszony jest pięknym solem wykonanym na skrzypcach przez zaproszonego gościnnie do nagrania płyty Philippa Hirsigera, który również zagrał w utworze „Badlands”.
Po tych pięknych dzwiękach, mamy mroczny i niepokojący „Prophecy” również jeden z lepszych utworów na tym albumie.
„Dark Revolution” następny na płycie to kolejny melodyjny utwór z fajnym rytmem i ciekawym brzmieniem gitar.

Na uwagę zasługuje niespodziewane solo wykonane na gitarze akustycznej.
Jako dalszy na płycie jest „June 2nd” mocno elektroniczny z łatwo wpadającym w ucho refrenem i po raz kolejny ciekawie brzmiącą gitarą.
Po tym utworze słyszymy „Seven Day Wonder” moim zdaniem murowany taneczny hit wszelkich gothotek. Utwór, przy którym trudno usiedzieć spokojnie.
Chwytliwa melodia i świetne brzmienie klawiszy w połączeniu z tym niesamowitym głosem Michaela Sele tworzy materiał na murowany hit.
Jeśli zespół zdecyduje się wydać to nagranie na singlu może ono przyczynić się jeszcze do zwiększenia popularności Geminy.
Ostatnie na płycie nagranie „Last Night Home” to znowu powrót do klimatu i mroku.
Wspaniale tworzy klamrę z otwierającym płytę „Voices of Winter”.
Płyta może nie rzuca na kolana, ale wszystkim fanom klimatycznej muzyki powinna przypaść do gustu. A fanom The Beauty of Gemina na pewno się spodoba.
Ocena : 8/10

DARKman

Zobacz też:
Wywiad z Michaelem Sele 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *