Solar Fake – Frontiers

Solar Fake – Frontiers

1. Under the skies
2. Why did I raise the fire
3. No apologies
4. More than this
5. Parasites
6. Such a shame
7. Where are you
8. The rising doubt
9. Pain goes by
10. Until I’m back
11. The line of sight

Kiedy zabierałam się za słuchanie tego albumu przyznam szczerze, miałam mieszane uczucia. Bałam się, że album będzie kopią ” Broken Grid”, debiutanckiego krążka tego solowego projektu Sven’a Friedrich’a znanego szerszej publiczności jako wokaliste Dreadful Shadows czy Zeraphine. Naszczęście moje obawy się nie potwierdziły. Album „Frontiers” różni się znacząco, od swojego poprzednika. Co prawda na płycie słychać ducha starego krążka i styl Solar Fake, ale Frontiers jest od początku przepełniony nowościami. Jest też bardziej taneczny, żywiołowy i pełen różnych smaczków. Już po pierwszym numerze z tej płyty możemy się przekonać, że znajduje się tutaj znacznie więcej clubowo-electronicznych brzmień, otulonych smutkiem i tęsknotą. Same teksty utworów, są w typowym dla Svena stylu : czyli polityczno-społeczno-romantycznym. Dla jednych taki styl może być oklepany i nudny, a dla innych zaś piękny, poruszający serca i dający do myślenia. Moim zdaniem jest i tak i tak. Gdyż niektóre utwory zasługują na naszą uwagę, a niektóre można przesłuchać, ale na kolana nie rzucają. Jeśli zaś chodzi o wokal Svena na „Frontiers” nie jest wcale jednolity, wręcz przeciwnie. Raz jego głos jest agresywny i ostry, a żeby za chwilę mógł zmienić się o 180 stopni w łagodny, delikatny i spokojny. Umiejętnie przekazuje nam na tym albumie swoim głosem emocje, zawarte w jego utworach. Dzięki czemu odbiorca jeszcze bardziej, jeszcze lepiej może zrozumieć album. Na płycie znajdzie się też coś dla fanów coverów, a mianowicie cover grupy Talk Talk – Such a Same. Niestety, robiąc cover Talk Talk, Sven trochę porwał się z motyką na słońce. Oczywiście należą się Svenowi brawa za odwagę, ale czasami jednak odwaga nie popłaca. Słuchając tego coveru mam nieodparte wrażenie jakby za jego plecami stali fani Mark’a Hollisa (wokalisty Talk Talk) i ciagle instruowali Svena jak powinien tą piosenkę zaśpiewać. Nie czuję w tym coverze powiewu świeżości, wręcz przeciwnie pan Friedrich tak kurczowo trzyma się oryginału, a przecież nie o to chodzi robiąc cover i kto jak kto, ale on powinien o tym wiedzieć, wszak na swoim koncie ma ich bardzo dużo. Liczyłam na to, że Such a shame w wykonaniu Solar Fake będzie odświeżone, a także że utwór ten będzie ciekawie zrobiony w orygninalny sposób, niestety zawiodłam się. Dla tych, którzy liczą na ballady też się coś znajdzie, chociażby utwór, który śmiało balladą można nazwać czyli: ‚Where are you’. Utwór moim zdaniem jest najsłabszym, nie licząc coveru numerem na płycie, do tego oklepany motyw przewodni(jest to ten utwór, który niestety nie rzuca na kolana) i bit, który każdy we własnym domu, na własnym komputerze może stworzyć za pomocą kilku nie skomplikowanych darmowych programów do tworzenia muzyki. Jedynym plusem utworu tak naprawdę są klawisze w tle. Ale żeby nie było tak negatywnie. Znajduje się na tej płycie kilka perełek chociażby utwór: ‚Why did I raise the fire’ z delikatnymi brzmieniem, które przeradza się w agreswywne miejscami dżięki i dość zadziornym tekstem, piosenka ‚Parasites’, która różni się od poprzednich znaczną ilością ‚no’ w utworze, a także utwór ‚No Apologies’ z wydawać by się mogło zabawną i radosną melodią. Mnie jednak osobiście najbardziej ujęła ostatnia piosenka na albumie ‚The Line Of Sight’, piękne zagrany numer z pianinem, i znaczącym electronicznym brzmieniem, które się pojawiła tutaj w środku utworu, to idealne podsumowanie całej zawartości Frontiers. Płyta na pewno spotka się z dużym zainteresowaniem wśród fanów, a i z całą pewnością zapewni nowych, którzy są spragnieni ciekawych electronicznych, wyważonych brzmień. „Frontiers” idelanie nadaje się do clubów, dyskotek jak i do tego, żeby posłuchać albumu w zakamarkach własnego domu, ze znajomymi jak i w samotności. Podsumowując płyta jest zdecydowanie lepsza od debiutu, bardziej dopieszczona i dopracowana. Nie nuży słuchacza, wręcz przeciwnie należy do tych albumów, które potrafią wciagnąć i zapaść w pamięć, dzięki swoim chwytliwym dzwiękom.

Ocena: 8 / 10
Patrycja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *