Crysalys – The Awakening of Gaia

Crysalys – The Awakening of Gaia

1. The Awakening of Gaia
2. Butterfly Effect
3. Angelica
4. Scarlec Crusade
5. By Stars Revealed
6. My Will Be Done
7. When Sirens Sing
8. Time For Vultures
9. Lilium
10. …And Let The Innocent Dream

Płytę mam już od jakiegoś czasu, ale przyznam szczerze, że bałam się ją przesłuchać.
Sądziłam, że pierwsza piosenka promująca album: „The Awakening of Gaia”jest najlepszą piosenką,a reszta będzie jakimś oklepanym dodatkiem.
Postanowiłam jedak zmierzyć się z tym krążkiem i nie żałuję.
Moje wcześniejsze obawy, były zupełnie nie trafione i szybko legły jak domek z kart.
Na „dzień dobry” otrzymujemy wspomniany przez mnie utwór „The Awakening of Gaia”, który idealnie sprawdza się w roli singla i nadaje się na początek płyty.
Świetny, ze zmiennym tempem, pokazuje nam, że zespół doskonale wie, czego chce i jest świadom swoich umiejętności.
Zabierając się za pisanie recenzji, myślałam, że powinnam opisać każdy utwór z osobna, ale na dobrą sprawę, to wogóle nie miałoby sensu.
Płyty bowiem nie powinno się słuchać wybierając poszczególne piosenki,a jako jeden długi utwór, którzy jest tak różnorodny, bogaty w smaczki, a zarazem spójny, że słuchając wybranych tylko piosenek, płyta mogłaby stracić cały swój urok.
wielkie brawa należą się wokalistce, obdażonej niesamowitym, wyjątkowym głosem, którego w zasadzie nie można prównać z żadnym innym głosem, sławnej metalowej wokalistki, no, może trochę przypomina głos Floor Jansen (ex After Forever, obecnie ReVamp).
Ale jednak nie uważam, żeby to jakoś niekorzystnie wpływało na wokalistkę Crysalys.
Chiara, najwyraźniej kocha śpiewać i lubi bawić się swoim głosem, niemiej jednak czuję, że na tej płycie nie pokazała w pełni swoich wokalnych możliwości.
Jestem przekonana, że stać ją na wiele więcej i pozostaje mi mieć najdzieję, że na kolejnych albumach, pokaże na co ją stać tak naprawdę.
Na uwagę zasługują też agresywne, brutalne gitary, których na albumie nie brakuje. Zazwyczaj w zespołach metalowo gotyckich /symphoniczno metalowych gitary są bardzo łagodne, niemalże słodkie, ale nie, nie w tym przypadku co można dodać tylko na plus dla Crysalys, ponieważ to bezwątpienia wyróżnia tą płytę, obok wspomnianego już głosu wokalistki.
Dodatkowo, co też idzie bezwątpienia na plus na tym debiutanckim albumie, tutaj słuchać perkusję, co rzadko się zdarza na debiutanckich płytach. Zazwyczaj jest tak, że zespół o perkusji chyba zapomina, a szkoda, na szczęście Crysalys tego nie uczynił.
Album też, co ciekawe i warte by o tym wspomnieć, zawiera pełno smaczków, które tą płytę urozmaicają i tworzą specyficzny klimat, pozwalający słuchaczom jeszcze bardziej zagłębić się w płytę.
A jednocześnie pozwalają na własną interpretację albumu, co też jest nie lada wyczynem.
Ja słuchając płyty pozwoliłam się porawać tym dżwiękom i powiedzieć muszę, że była to bardzo interesująca muzyczna podróż.
Smaczki, które idealnie wspólgrają z muzyką narzuconą przez gitary i perkusję, plus głos wokalistki dają nam możliwość przenoszenia się w naszej wyobra?ni do różnych tajemniczych i odległych miejsc.
Raz słuchacz ma wrażenie, że jest w lesie, otoczony, przez wiedźmy, wróżki, elfy i inne skrzaty, by za chwilę przenieść się na daleki wschód do kolorowych Indii, by wabiony nielamże głosem syren powrócić do swojego domu, po drodze odwiedzając Rzym i inne miejsze miasta, pełne uroku i przepełnione historią.
Gdyby ktoś poprosił mnie o wskazanie jednego najlepszego utworu na płycie, nie zrobiłabym tego, nie mogłabym tego zrobić, bo wszystkie są na tak samo dobrym poziomie.
A co ze słabymi momentam na płycie ? hmm na pewno są, ale nie tutaj, nie na tym krążku, nie tego zespołu.
Podsumowując, jest to jeden z najlepszych debiutów jakie było mi dane usłyszeć i cieszę się, że w końcu zdobyłam się na to by posłuchać tej płyty, bo z pewnością będę do niej wracać i to nie raz i nie dwa.
Trochę pisząc tą recenzję arogancko uśmiecham się pod nosem, bo zespół Crysalys tym debiutem, naprawdę wysoko podniósł sobie poprzeczkę, więc przy następnym krążku będą mieć ciężki orzech to zgryzienia, by przynajmniej nagrać płytę tak dobrą jak „The Awakening of Gaia”.

Jedyny mały minus tej płyty, o którym mogłabym wspomnieć jest taki, że piosenek na albumie jest zdecydowanie za mało i są za krótkie. Słuchacz ma lekki niedosyt, chociaż zawsze można włączyć płytę od nowa i znów rozpocząć podróż wraz z zespołem 🙂
Kończąc pisanie recenzji polecam tą płytę z czystym sumieniem, dla każdego, kto chce się oderwać od rzeczywistości, ma bogatą wyobraźnię, lubi ciekawe melodie i eksperymenty muzyczne.

Płytę oceniam 9,5/10 żeby nie było za słodko 😉
Patrycja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *