Grimlord – V Column

W ostatnim czasie dotarła do mnie płyta zatytułowana „V Column”
wrocławskiego zespołu Grimlord. Jak sami o sobie piszą:” Ich muzyka to
duża dawka energii, ładunku emocjonalnego i melodii. Oparta na brzmieniu
elektrycznej gitary i mocarnej sekcji rytmicznej. Grimlord charakteryzuje
się dynamicznymi kompozycjami z chwytliwymi riffami oraz ciekawymi
tekstami w których zespół odnosi się przeważnie do wydarzeń
historycznych.”
No to posłuchamy zatem 🙂

Pierwszy utwór tytułowy „V Column” od początku walnął mnie łbie ostrym
riffem i galopującym rytmem, na tle których góruje wokal Bartha La
Picarda. Początek obiecujący, a dalej jest jeszcze lepiej. Następny „Mass
Delusions & Hysterias” kontynuuje szalone tempo i moc poprzednika, a
częste zmiany tempa powoduja, że utwór jest bardzo ciekawy i zaskakujący.
Nastepny na płycie to akustyczny instrumentalny przerywnik w postaci
krótkiego utworku „Prolegomena” z lekkimi wpływami latino czy nawet
flamenco 🙂 Bardzo fajna niespodzianka na albumie jakby nie było
metalowego bandu. Dalej mamy kolejną jazdę pt „Posthumous Coronation”.
Znowu zespół serwuje zmiany tempa, fragmenty marszowe, a nawet akustyczne
a wszystko to otoczone solidnym metalowym łojeniem. „King Is Dead”
rozpoczyna bardzo fajny akustyczny fragment, słychać tu jakby
sredniowiecznego barda po czym utwór zamienia się z typowy metalowy walec
z bardzo fajnym chwytliwym refrenem. „Dead Bodies Don’t Swim” to kolejna
akustyczna balladka, po czym uszy atakuje szybki ale melodyjny
„Faithful Avenger Till The Remainder” z ciekawym użyciem instrumentów
klawiszowych niczym w rocku progresywnym. „March Again” to kolejny
instrumentalny utwór i rzeczywiście słuchając go mam przed oczyma
maszerujące armie z róznych epok i z różnych krajów. Przedostatni na płycie
„Superconscious” to znowu czad pełna gębą, po raz kolejny z ciekawymi
zmianami tempa i nastroju. Moim zdaniem utwór zdecydowanie za krótki
mógłby jeszcze tak trwać kilka minut co najmniej. Na koniec zespół serwuje
„Winderstand 17”, który rozpoczyna się niezwykle ciekawie wprowadzając
słuchacza w specyficzny klimat by po chwili walnąć z całej siły mocnym
gitarowym riffem i galopującą perkusją.
 
Podsumowując płyta nie jest za bardzo długa, trwa zaledwie 30 min, ale
zawiera bardzo ciekawe utwory. Pokazuje zespół jako dojrzałych twórców
nie bojących się wplatać różne niemetalowe wstawki do swojej muzyki.
 
Wszystcy fani metalowego grania powinni być jak najbardziej zadowoleni po przesłuchaniu tej płyty.

Ocena : 7 kropel krwi na 10
DARKman