Wywiad z Piotrem „Bzykiem” Sokołowskim

 

foto: Altea Leszczyńskafoto: Altea Leszczyńska

Opowiedz mi o swoich początkach z muzyką, jak zacząłeś grać na gitarze?
Na początku zacząłem myśleć nie o tym, aby grać na gitarze, ale aby po prostu grać w zespole, więc początki nie były w ogóle związane de facto z muzyką a z całą otoczką zespołową.

Ale na czym chciałeś grać w zespole? 
No jeszcze nie myślałem o tym. W podstawówce wyobrażaliśmy sobie z kolegami, jakimi autobusami będziemy jeździć w trasy i kogo będziemy spotykać, jakie kraje zwiedzimy… Na początku stwierdziłem, że będę perkusistą, chwileczkę pograłem na perkusji, potem stwierdziłem po płycie Master of Puppets Metalliki, że zostanę basistą, bo wydawało mi się wtedy, że brzmienie charakterystyczne dla Metalliki pochodzi właśnie od basu, ale w końcu dowiedziałem się, że to gitara daje tę całą moc, więc stwierdziłem, że będę gitarzystą. Wtedy postanowiłem, że będę gitarzystą zawodowym i od tej pory nic się nie zmieniło, dalej w to wierzę.

image003

foto: Altea Leszczyńska

A jak zacząłeś uczyć się grać na gitarze? 
Zacząłem się samemu uczyć grać na gitarze, rodzice trochę byli przeciwni, mieli inne plany związane ze mną i zacząłem się uczyć wbrew wszystkim, nigdy w życiu żadnej lekcji nie brałem, nigdy nie chodziłem do szkoły muzycznej, co jest śmieszne, bo teraz uczę, jestem pedagogiem od gitary, który ma 37 uczniów tygodniowo. Zawsze będę swoim uczniom powtarzał, że ten proces wtedy u mnie dłużej trwał, bo nie było wtedy nic, nie było Internetu – to będzie teraz wiadomo, że jestem troszeczkę starszy niż 20 lat (śmiech). Nie było literatury związanej z muzyką, ewentualnie z muzyką jako taką, a nie z gitarą, istniał tylko jeden podręcznik, który służył i na bas, i na gitarę, co po latach wiem, że to kompletny absurd, więc to było uczenie się tylko ze słuchu i proces dojścia do zawodowstwa był dłuższy. Teraz młodzi ludzie mają wszystko podane na talerzu.

Współpracowałeś z wieloma zespołami, m. in. Ziyo, KSU, Totentanz, Revolucja, Samokhin Band, Ich Troje, Personel czy z Renatą Przemyk. Porozmawiajmy o niektórych, najpierw mi opowiedz o współpracy z Ziyo. 
Ziyo nie było pierwszym zespołem, ale jednym z ważniejszych zespołów w moim życiu. Ponieważ na początku zacząłem grać w zespołach rockowych, później doszło do mnie, że z tej muzyki można coś zarobić, więc zacząłem grać na weselach, miałem kilka zespołów w międzyczasie i nagle otrzymałem propozycję na przyłączenie się do zespołu Ziyo. A Ziyo było wtedy jeszcze dość dużą gwiazdą, to było pod koniec lat 90-tych.  Wtedy spotkałem się po raz pierwszy z trasami zawodowymi i lepszymi zarobkami, Ziyo nie było oczywiście już taką gwiazdą jak kiedyś, kiedy słuchałem ich w liceum.

A teraz mi opowiedz o zespole Totentanz, to zespół założony przez Erika Bobellę, amerykańskiego muzyka, jak trafiłeś do tego składu? 
Przez zespół Ziyo grałem w Tarnowie z kilkoma zespołami, m. in. był zespół Personel, więc znałem wielu muzyków. Nagle okazało się, że mieli wakat w Totentanz i zaproponowali mi współpracę. Grałem z nimi około dwóch lat.

Współpracowałeś również z zespołem Jacka Dewódzkiego… 
Współtworzyłem ten zespół, bo pisałem piosenki.

Jak się poznaliście z Dewódzkim? 
Chyba na jakimś wspólnym koncercie. Mieliśmy wspólnych znajomych. Grałem z nimi 9 lat i nagraliśmy wspólnie trzy płyty, wystąpiliśmy w Opolu. Tworzyłem aranże, pisałem muzykę.

Współpracowałeś także z zespołem grającym m. in. wschodni folk, czyli Samokhin Band. 
To jest totalne kuriozum, tacy są Rosjanie, jest trochę rocka, trochę funku, jazz, muzyka wschodnia, kraje wschodnie są nam bliższe. Uwielbiam takie wyzwania, to jest cudowne, nie wiem czy mógłbym grać tylko w jednym zespole.

image0055

foto: Altea Leszczyńska 

Po ponad 15 latach gry jako muzyk sesyjny wreszcie założyłeś własny zespół czyli Bzykology…
Ja jestem również realizatorem dźwięku, byłem współwłaścicielem studia i stwierdziłem, że potrzebuję CV. Nagrałem własne utwory i tak powstała płyta, zaprosiłem do tego trzech perkusistów, dwóch basistów, trębacza, więc to była składkowa. Teraz tworzę drugą płytę i skład zespołu się wykrystalizował: jest Grzesiek „Ornette” Stępień, jesteśmy prawie sąsiadami, a poznaliśmy się dopiero trzy lata temu. Na bębnach gra Łukasz Marek i na wokalu Matragon.

foto: Altea Leszczyńska   

Opowiedz coś o tym projekcie. 
Pracujemy nad drugą płytą. Drugi album będzie bardziej spójny, połowa będzie instrumentalna, połowa to będą rockowe piosenki, skomponowałem muzykę, napisałem trzy teksty, Matragon napisał tekst.

foto: Altea Leszczyńska   

Słyszałam waszą wersję „Kayleigh” Marillionu, to Twój ulubiony zespół? 
Nie, ale kiedyś tak. Kiedyś bardzo lubiłem rock progresywny.

Jakie macie najbliższe plany koncertowe? 
Pomału dopinam tę płytę, bo ciągle mam dużo koncertów z Ornettem. Jutro gramy koncert w Klubie Awaria z okazji moich urodzin. Chcę wrócić do koncertowania.

Jakiej muzyki słuchasz? 
Rock jest mi najbliższy, wyglądam nawet na rockmana a nie jazzmana. Jazzmanem trzeba się urodzić. Słucham dobrej muzyki, uwielbiam Petera Gabriela, Metallikę, Stravinskiego, Milesa Davisa, Muse.

Masz jakieś hobby pozamuzyczne? 
Tak, chodzę ma siłownię. Kiedy skończyłem 40 lat, zaczął mnie kręgosłup boleć, poszedłem do lekarza i on powiedział mi: „nie jest pan stary, ale swoje lata pan ma, więc niech zacznie pan uprawiać jakiś sport”. Wtedy zacząłem chodzić na siłownię. Jest to dla mnie jak katharsis, gdy jestem na treningu to nie myślę o niczym, nawet o muzyce, tylko o ćwiczeniu.

Regularnie? 
Tak, trzy razy w tygodniu.

Jesteś również pedagogiem, opowiedz o swoich uczniach… 
Uczę głównie gry na gitarze elektrycznej, są to przeważnie nastolatkowie, chociaż mój najstarszy uczeń jest ode mnie starszy o trzy lata. Ale uczę również dzieci gry na gitarze akustycznej.

A jakie są gusta muzyczne Twoich uczniów? 
Niestety przez to, że teraz wszystko jest dostępne w Internecie, to oni niczego wartościowego nie słuchają.

Jesteś również współtwórcą musicalu „No bar”, który był wystawiamy w teatrze Jul. Słowackiego. Opowiedz coś o tym 
Niestety nie byłem na tym przedstawieniu. Ale to było znowu coś innego dla mnie.

O czym był ten musical? 
O trzech kobietach które czekają…

Na co? 
Na co może czekać kobieta? Jesteś kobietą odpowiedz sobie na to pytanie (śmiech)

Na autobus! (śmiech) 
Na autobus zwany pożądaniem, nie? (śmiech)

image011

foto: Jacek Borzęcki

Czyli na tramwaj (śmiech). Dziękuję Ci za rozmowę.

Również dziękuję

Rozmawiała Altea Leszczyńska