My Dying Bride – „Feel the Misery”

 
mydyingbridefeelcd_0
 
1. And My Father Left Forever
2. To Shiver In Empty Halls
3. A Cold New Curse
4. Feel The Misery
5. A Thorn Of Wisdom
6. I Celebrate Your Skin
7. I Almost Loved You
8. Within A Sleeping Forest
 

My Dying Bride to brytyjska grupa grająca doom metal, która rozpoczęła swoją działalność w roku 1990. Zespół zaczynał od death metalu, ale od tamtej pory przebył długą muzyczną drogę. "Feel the Misery", czyli dwunasty album zespołu, ukazał się we wrześniu bieżącego roku. Do zespołu powrócił gitarzysta Calvin Robertshaw, ale nie miał wpływu na nagrania, które znalazły się na albumie.

Płytę "Feel the misery" przepełnia muzyka bardzo nastrojowa i klimatyczna, ale w negatywnym sensie – pełna smutku, bólu i rozpaczy. Odradzam słuchanie tej płyty w jesienne wieczory, właściwie lepiej jej nie słuchać wieczorami, bo może to wpędzić w depresyjne stany. Piosenki mają bardzo wolne tempo, są ponure, długie i podobne do siebie. Rzewny wokal Aarona Stainthorpe'a dopełnia całości. Aaron na zmianę śpiewa czystym głosem i growlem, piosenki zespołu przełamują tradycyjny podział na zwrotki i refreny.

Płytę otwiera piosenka "And My Father Left Forever", to zdecydowanie najbardziej przebojowe nagranie na całej płycie, a raczej… jedyne przebojowe. "To Shiver in Empty Halls" rozpoczyna się złowieszczym growlem wokalisty. "A Cold New Curse" – Aaron śpiewa na zmianę czystym głosem i growlem, ale każda piosenek na tej płycie jest coraz bardziej ponura i przejmująca. Tytułowe nagranie "Feel the Misery" wprowadza słuchacza w pogrzebowy wręcz nastrój, a to dopiero czwarta piosenka na płycie.

 

 "A Thorn of Wisdom" rozpoczyna się klawiszowym wstępem, smutnym i delikatnym. Zanim usłyszymy wokal już jesteśmy w ponurym doomowym nastroju. "I Celebrate Your Skin" zwalnia ociężałe tempo jeszcze bardziej dzięki niskim dźwiękom gitar. "I Almost Loved You" ponownie otwierają dzięki fortepianu. Tempo staje się jeszcze wolniejsze a nastrój minorowy. "Within a Sleeping Forest" – nagranie zamykające płytę utwierdza słuchacza w poczuciu beznadziei i smutku.

Zapewne fani doom metalu będą zachwyceni tą płytą, dla mnie jednak jest zbyt ponura i jednostajna. Wolę unikać płyt, których kilkakrotne przesłuchanie grozi depresją i do tego albumu już nie wrócę.

3 krople krwi na 10

Altea „Druantia” Leszczyńska