Cradle of Filth – “Hammer of the Witches”

 

Hammer_of_witches

01. Walpurgis Eve 
02. Yours Immortally…
03. Enshrined in Crematoria
04. Deflowering the Maidenhead, Displeasuring the Goddess
05. Blackest Magick in Practice
06. The Monstrous Sabbat (Summoning the Coven)
07. Hammer of the Witches
08. Right Wing of the Garden Triptych
09. The Vampyre at My Side
10. Onward Christian Soldiers
11. Blooding the Hounds of Hell

Cradle of Filth to brytyjska grupa powstała w 1991 roku i łącząca black, gothic i symphonic metal. W tym roku w lipcu zespół wydał swój jedenasty już studyjny album. Autorem wszystkich tekstów jest Dani Filth. Okładkę stworzył łotewski artysta Arthur Berzinsh.

Szczerze powiedziawszy Cradle of Filth znałam wcześniej  głównie z koncertowych video, które wzbudzały moją niechęć. Zespół często na scenie pokazuje ukrzyżowane szkielety, a scenografia może kojarzyć się satanistycznie. Takie zabiegi utwierdzały mnie w przekonaniu, że brak talentu grupa stara się zakamuflować tanimi sposobami czyli szokowaniem publiczności. Jednak Cradle of Filth wiele zyskuje, gdy się ich nie widzi.

Najnowszy album – „Hammer of the Witches” – jest bardzo przemyślany pod względem kompozycyjnym. Od pierwszego utworu ("Walpurgis Eve") zespół zabiera nas na mroczną wyprawę do ponurej baśniowej krainy, jednak kolejne piosenki są niestety bardzo podobne do siebie i stapiają się w jedną całość. Dodatkowo dość niewielka skala głosów dwojga wokalistów (Daniego Filtha i Lindsay Schoolcraft) również działa niekorzystnie. Przy piosence "Deflowering the Maidenhead, Displeasuring the Goddess" maniera wokalna Daniego Filtha staje się wręcz męcząca. Symfoniczna część tego nagrania wnosi jednak trochę urozmaicenia. "Blackest Magick in Practice" zaczyna się bardzo ciekawym intrem. Ta piosenka wreszcie różni się od poprzednich i zaciekawia zmianami tempa. "The Monstrous Sabbat" – kolejne nagranie, bardzo intrygujące, baśniowe, przypomina mi muzykę filmową, ten utwór płynnie przechodzi w tytułowe nagranie na płycie czyli „Hammer of the Witches”. Natomiast kolejny utwór "Right Wing of the Garden Triptych" z bardzo interesującym intrem zadziwia wręcz speed metalowym tempem warstwy instrumentalnej. Zresztą wstępy wszystkich nagrań to najmocniejsza strona tej płyty. Nieco gorzej z samymi piosenkami, bo niestety są dość monotonne.

Wierni fani będą zachwyceni tą płytą i na pewno zyska ich uznanie, jednak nowych fanów grupie nie przysporzy i osoby niezainteresowane muzyką tego zespołu raczej nie pokochają Cradle of Filth za ich najnowsze dzieło.

5 kropli krwi na 10
Altea "Druantia" Leszczyńska