„The Dawn Of A New Age 2015”, Satyricon + supporty, 21.04.2015, Progresja Music Zone.

Ileż to czasem się człowiek musi naczekać, aby w końcu zobaczyć swój ulubiony zespół na żywo. Tak było też w moim przypadku. Kiedy Satyricon zawitał do Polski w 2013 roku okazja do przyjazdu do stolicy legła w gruzach, ale kiedy ogłoszono koncert w kwietniu 2015 roku, nie zastanawiałam się ani chwili. I tak też się pojawiłam, głodna black metalu prosto z Norwegii.

Polski przystanek był jednym z końcowych punktów trasy. Wraz z zespołem Satyricon, do Polski przyjechali zagrać: Vredehammer oraz Oslo Faenskap. Chciałabym Wam po krótce coś na temat supportów napomknąć.

Jako pierwszy na scenie, punktualnie co do minuty, pojawił się Vredehammer. Formacja grająca typowy black metal z nieznacznymi wpływami death metalu. Norwegowie istnieją od 2009 roku, a już zdążyli zaskarbić sobie rzesze oddanych fanów. Na swoim koncie mają trzy EPki oraz jeden album długogrający. Dla warszawskiej publiki zagrali kilka kawałków, które zostały bardzo mile przyjęte. Ja również świetnie się bawiłam, gdyż zespół ewidentnie na to zasłużył – czarne skórzane wdzianka, tatuaże i długie włosy, wizualnie dało się wyczuć black metalową aurę, dodając do tego dźwięki muzyki od Vredehammer tworzy nam się taki klimat, jakiego moglibyśmy oczekiwać. Uchwt na butelkę z piwem mocowany na statywie mikrofonowym wypadł równie oryginalnie. Publika nie była zanudzona, wręcz przeciwnie – jej liczebność z kawałka na kawałek wciąż rosła.

1

Vredehammer

IMG_20150421_193411

Vredehammer

Drudzy na scenie pojawili się chłopacy z Oslo Faenskap. Ciekawa odmiana, gdyż black metalowe zespoły przyzwyczaiły nas do czarnych włosów, corpse paintu, a tu nagle na scenę wychodzi dwójka blondynów, dwójka niezbyt ciemnych brunetów i co już w ogóle zaskoczyło publikę – czarnoskóry wokalista. I nie chodzi tu absolutnie o rasizm, ale zespół o nazwie „Oslo Faenskap” i czarnoskóry wokalista, któż by się tego mógł spodziewać? Jednak szybko przekonał on publikę do siebie, ponieważ jego talent wokalny nie pozostawiał żadnych złudzeń. I choć pod koniec występu głos ewidentnie wysiadał, to faktu, iż wokalista dawał z siebie wszystko, nie sposób podważyć. Reszta zespołu robiła nieco naciągane show w moich oczach, wypadli skocznie i ze względu ma swoje blond czupryny ścięte na irokeza wydali się bardziej sympatyczni i słodcy niż faktycznie mroczni. Publika również wyczuła, że to chyba nie ten koncert, nie ten klimat. Oslo Faenskap zostali przyjęci bez większego entuzjazmu, choć jak wcześniej wspominałam, wokalista wypadł co najmniej dobrze. Ja ze swojej strony chciałam chłopakom pogratulować odwagi co do składu i prezentowanej muzyki. Myślę, że to bardzo pozytywnie zakręceni ludzie, którzy jeszcze odnajdą się na metalowej scenie, nie tylko ich rodzimego miasta – Oslo.

3

Oslo Faenskap

4

Oslo Faenskap

Godzina 21:15, Progresja ucichła. „Satyricon, Satyricon!” – słychać gdzieś z końca sali. Po chwili cały tłum krzyczy ile sił w płucach. Gasną światła, a w tle słychać intro. Nadchodzi Satyricon, w takiej formie, w jakiej jeszcze nie był. Za zestawem perkusyjnym niemal niezauważalnie zasiada Frost, na scenie pojawiają się także gitarzyści. Po chwili zauważamy Satyra i publikę zapewne słychać w promienium 3 km! Lada moment usłyszymy to, po co tu przybiliśmy – Frost napędza się za bębnami, a Satyr wydaje najmroczniejsze i najbardziej black metalowe dźwięki.

W powietrzu unosi się profesjonalizm zespołu, dopracowanie najmniejszych elementów. Satyr w końcu przemawia: „Hello Poland, the best crowd in the world!”. Niczego więcej nie trzeba nam było – czas to udowodnić!

6

Satyricon

Ludzi na sali było tyle, że nie było w niej widać wolnego miejsca, cała sala zostało zapełniona po brzegi! Ależ to musiało nakręcić zespół, gdyż grali dla nas ponad dwie godziny! Poniżej przedstawiam setlistę warszawskiego koncertu, podzieloną na IV akty. Naturalnie cała setlista została zagrana!

Setlista „Satyricon”

ACT I
Intro
The Rite of Our Cross
Our World
Diabolical
Black Crow
Filthgrinder

ACT II
The Dawn of a New Age
Angeless
Sorrow (SG)
Enemy
Die
Infinity

ACT III
Pentagram (SG)
Wolf
Jam (SG)
Ravenous
North

ACT IV
Fuel (SG)
K.I.N.G.

Myślę, że setlista jest bardzo mocno urozmaicona. Ulubionymi kawałkami publiczności okazały się: „Now, Diabolical”, „Black Crow on the Tombstone”, „Pentagram Burns”, „Die by my hand”, „Wolfpack” oraz naturalnie „Mother North” i wręcz wybłagany przez nas „K.I.N.G.”. Nikt nie miał prawa czuć niedosytu!
Szczególnie sentymentalnie zrobiło się podczas „Mother North”, kiedy tłum wyśpiewał linię melodyczną kawałka. Coś wspaniałego!
Ciekawym zaś urozmaiceniem okazał się „Jam” podczas to którego muzycy dali się ponieść improwizacji. Usłyszeliśmy coś nowego i słuchaliśmy z zaciekawieniem, a przede wszystkim byliśmy wdzięczni, że Norwegowie serwują nam dużo grania, przez co koncert nie był zwykłym eventem, tylko zagraną dla nas wyjątkową sztuką, z wielkim zaangażowaniem i ogromnym wkładem energii.

7

Satyricon

Ze swoich spostrzeżeń muszę również dodać, że koncertowo Satyricon wypada zdecydowanie bardziej black metalowo, niż na ostatnich płytach. Kawałki dostają pazura, tworząc wręcz miażdżący klimat! Polecam!

5

Satyricon

Relacja i zdjęcia :Iwona Lewandowska